Zamknij

Koronawirus wyciekł z tajnego laboratorium? Mnożą się teorie spiskowe

28.01.2020 12:19
Koronawirus wyciekł z tajnego laboratorium? Mnożą się teorie spiskowe
fot. PAP/EPA/HOW HWEE YOUNG

Wuhański "przysmak" czyli zupa z nietoperza lub zainfekowane mięso zwierząt, sprzedawane na targu – początkowo te właśnie rzeczy uznano za źródła śmiercionośnego koronawirusa, który pustoszy Chiny i w zaskakującym tempie rozprzestrzenia się na świecie. Jak się jednak okazuje, teorie na temat  wybuchu epidemii mnożą się – słychać również głosy, że wirus nie pojawił się przypadkowo i może pochodzić z tajnego, wojskowego laboratorium.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Oczywiście na tym etapie mowa jest o teoriach i przypuszczeniach, niepodpartych dowodami. Wysnuł je między innymi włoski dziennikarz, Paolo Liguori z TGcom24. Mężczyzna – powołując się na znane jedynie sobie źródła – twierdzi, że koronawirus mógł powstać w oddalonym o 30 kilometrów od epicentrum epidemii tajnym, wojskowym laboratorium – które jest jednym z najbardziej zaawansowanych ośrodków badań nad wirusami na świecie. Zdaniem dziennikarza, przeniknął na zewnątrz ponieważ zaraził się nim jeden z pracujących w placówce techników.

Zobacz także

Z kolei według portalu gnews.org, Komunistyczna Partia Chin ma potwierdzić wyciek wirusa jako „przypadkowy” (chodzi o laboratorium P4 w Wuhan). Gnews.org podaje, że jako przyczynę ma być podany "ludzki błąd".

Zobacz także

Chodzi o broń biologiczną?

Jak twierdzi inny ekspert, laboratorium - gdzie miał powstać zabójczy koronawirus - ma być elementem tajnego programu broni biologicznej. Mowa o Danym Shohama, izraleskim oficerze wywiadu. Jego zdaniem, Wuhan Institute of Virology uczestniczy w poufnym programie broni biologicznej. Pogłoski tego rodzaju się szerzą, natomiast dementuje je chińska władza.

Zobacz także

Przeciwnikiem teorii o celowym rozprowadzeniu wirusa jest między innymi również profesor Vipin Narang, który udzielił wywiadu "Washington Post".

Nie ma dowodów na to, że była to broń biologiczna, a wszelkie twierdzenia, że jest inaczej, dezinformują i są niezwykle nieodpowiedzialne

Vipin Narang

Jego zdaniem, wirus nie ma tak wysokiej śmiertelności, jaką miałaby broń biologiczna a ponadto jest wyleczalny.

Na tego rodzaju teorie nie ma dowodów

Warto podkreślić, że tego rodzaju spiskowe założenia zazwyczaj roznoszą się w zawrotnym tempie i często mają niewiele wspólnego z prawdą. Rzeczywiście, na terenie Wuhan funkcjonują laboratoria przeznaczone do badań nad wirusami, ale wszelkie spekulacje na temat "kontrolowanego wycieku" śmiercionośnego wirusa nie mają żadnego potwierdzenia w jakichkolwiek dowodach.

Zobacz także

O pracę nad konstruowaniem broni biologicznej Chiny były oskarżone już wielokrotnie m.in. przez Stany Zjednoczone. Brak na to jednak jednoznacznych dowodów.

Koronawirus z Wuhan

Koronawirus z Chin zbiera śmiertelne żniwo. Liczba śmiertelnych ofiar koronawirusa wzrosła do 106, a osób zarażonych do blisko 4 tysięcy.

Zobacz także

Nowy koronawirus (2019-nCoV) prawdopodobnie pojawił się pod koniec 2019 r. na targu owoców morza w Wuhan (Chiny). Sprzedawano na nim nielegalnie dzikie zwierzęta. Pierwszy przypadek zakażenie koronawirusem Wuhan odnotowano 1 grudnia 2019 r.

Od jednej osoby może się zakazić od dwóch do trzech osób. Niepokojące jest, że do kolejnej infekcji może dojść zanim jeszcze pojawią się pierwsze objawy, a te mogą wystąpić zarówno po jednym dniu, jak też dopiero po dwóch tygodniach od zakażenia. Niektóre osoby przez wiele dni mogą zatem roznosić wirusa, nie zdając sobie z tego sprawy. 

 

RadioZET.pl/PAP/o2.pl/TGcom24/gnews.org/WashingtonPost/news.com.au