Zamknij

Areszt za pisanie o zakażeniach koronawirusem. "Nieprawdziwe informacje"

31.01.2020 17:09
Areszt za pisanie o zakażeniach koronawirusem. "Nieprawdziwe informacje"
fot. Yomiuri Shimbun/Associated Press/East News

Pierwszych parę osób, które pisały w chińskich social mediach o przypadkach zakażeń na początku grudnia, zostało aresztowanych za rozsiewanie nieprawdziwych informacji – mówiła w rozmowie z Onetem obecnie przebywająca w Chinach Polka, która na co dzień prowadzi bloga podróżniczego. Jak dodawała, "nikt nie odważy się otwarcie skrytykować chińskiego rządu".

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Wywiad z Kornelią Mulak, która jest podróżniczką i autorką bloga eventfujourney.pl przeprowadził dziennikarz Onetu, Marek Siwak. Rozmówczyni – która aktualnie przebywa na terenie Chin – pytana była między innymi o kwestię przekazu medialnego oraz informacji, przekazywanych obywatelom Chin przez rząd. Chodzi oczywiście o szalejącą epidemię koronawirusa, którego liczba ofiar śmiertelnych sięgnęła już ponad 200.

Czy epidemia koronawirusa grozi Polsce? Dowiedz się WIĘCEJ

Podróżniczka przyznała, że chiński rząd podjął zdecydowane i bardzo skuteczne kroki w walce ze śmiercionośnym wirusem, a liczba ofiar śmiertelnych oraz zakażonych jest na bieżąco aktualizowana i przekazywana opinii publicznej. Jak jednak podkreśliła, nie znaczy to, że wszystko jest przedstawiane wystarczająco klarownie.

Chińczycy są pogodzeni z tym, jaki system panuje w ich kraju i można odnieść wrażenie, że nawet nie oczekują już w pełni rzetelnego przekazu. W mediach dominuje uspokajająca narracja, według której ‘wszystko jest pod kontrolą’ i naturalne jest, że ludzie chcą w to wierzyć. Pamiętajmy, że ewakuować mogą się obcokrajowcy, ale przecież Chińczycy nie porzucą nagle całego swojego życia i nie wyjadą z kraju

"Rząd wyraźnie próbuje ograniczać przepływ informacji"

Kornelia Mulak pytana była również o to, jak wygląda kanał komunikacyjny na temat koronawirusa w social mediach – czy Chińczycy na bieżąco przekazują sobie informacje i komentują działania chińskiego rządu. Zdaniem podróżniczki, obywatele Państwa Środka cały czas komunikują się w tej sprawie za pomocą Weibo, zaś w grupach "na WeChatcie krążą stale aktualizowane mapki pokazujące wciąż rosnącą liczbę zakażeń w poszczególnych prowincjach i miastach" - czytamy na Onet.pl.

Zobacz także

Nikt nie odważy się otwarcie skrytykować chińskiego rządu – cenzura w Chinach jest wszechobecna – ale sam fakt, że wszyscy o tym mówią pokazuje, że ludzie się boją

Blogerka zaznacza także, że miejscami może trafić na wpis o treści np. "wierzę w chiński rząd, on nas ochroni" jednak – jak podkreśla – pisane są one zazwyczaj po to, by zauważyła je osoba odpowiedzialna za cenzurę.

Zobacz także

Dodajmy też, że blokowane są kolejne VPN-y (bez których nie da się wejść na strony takie jak Google, Facebook czy Twitter), tak więc rząd wyraźnie próbuje ograniczać przepływ informacji.

Jak już powszechnie wiadomo, do pierwszego przypadku zakażenia koronawirusem w chińskim Wuhan doszło pod koniec grudnia 2019 roku. Podróżniczka zapytana była również o to, czy wówczas władze informowały o tym incydencie i czy opinia publiczna była świadoma niebezpieczeństwa, jakie wiąże się z kupowaniem owoców morza oraz mięsa na lokalnym, wuhańskim targu.

Zobacz także

Jak stwierdziła w rozmowie z dziennikarzem Onetu blogerka, wówczas jeszcze "opinia publiczna nie była świadoma zagrożenia” a "właściwie dopiero 20 stycznia w mediach pojawiły się informacje o wirusie i pierwsze zalecenia".

Zobacz także

Pierwszych parę osób, które pisały w chińskich social mediach o przypadkach zakażeń na początku grudnia, zostało aresztowanych za rozsiewanie nieprawdziwych informacji. Zadziwia fakt, że aby ludzie dowiedzieli się o niebezpieczeństwie, musiały najpierw pojawić się pierwsze zakażenia w innych krajach azjatyckich.

Koronawirus  z Wuhan

Koronawirus budzi postrach na całym świecie. Liczba zakażeń rośnie z dnia na dzień. Jak wynika z danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), od 31 grudnia do 31 stycznia do godziny 14:00 na całym świecie odnotowano 9836 laboratoryjnie potwierdzonych przypadków zakażeń 2019-nCoV, z czego 17 dotyczy personelu medycznego. Zgodnie z danymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wirus, za którego epicentrum uznawane jest Wuhan w Chinach, zabił 213 osób. Wszystkie ofiary zmarły w Chinach. Tragiczny bilans rośnie niepokojąco szybko, bo tylko w ciągu ostatniej doby zmarło ponad 40 zarażonych.

Wiemy już, że spośród niemal 10 tysięcy zarażonych koronawirusem, udało się wyleczyć 187 osób (dane WHO na piątek, 31 stycznia do godz. 9:30).

Zdecydowaną większość zachorowań odnotowano w Chinach (9 723), ale przybywa ich również w innych krajach. Przypadki zakażenia wystąpiły w: Tajlandii (14), Singapurze (13), Tajwanie (9), Malezji (8), Korei (7), Zjednoczonych Emiratach Arabskich (4), Wietnamie (5), Kambodży (1), Nepalu (1), na Filipinach (1), w Indiach (1), na Sri Lance (10), a także w Stanach Zjednoczonych (6), Kanadzie (3) i Australii (9). Jeśli chodzi o Europę w piątek mowa już o 16 potwierdzonych zakażeniach koronawirusem: 6 we Francji, 5 w Niemczech, 2 we Włoszech, 1 w Finlandii i 2 w Wielkiej Brytanii.

RadioZET.pl/Onet.pl/ECDC/WHO