Zamknij

Co dalej z pandemią? Ekspert: "Nigdy nie osiągniemy zbiorowej odporności"

24.05.2021 06:59
Koronawirus
fot. Alberto Lingria/Xinhua News/East News

Nigdy nie osiągniemy zbiorowej odporności - stwierdził znany włoski wirusolog Fabrizio Pregliasco. Jak wyjaśnił, to niemożliwe, ponieważ Covid-19 stanie się chorobą endemiczną, czyli będzie utrzymywać się przez wiele lat i można jedynie zmniejszyć jej rozszerzanie się.

Dotychczasowy bilans kampanii szczepień przeciw Covid-19 we Włoszech to 30,7 miliona podanych dawek. 10,1 mln osób zakończyło już szczepienia, co stanowi 17 procent ludności. Dla porównania w Polsce wykonano dotychczas ponad 18 mln szczepień, a w pełni zaszczepionych jest już ponad 5,5 mln osób. 

Wirusolog: nigdy nie osiągniemy zbiorowej odporności na Covid-19

Czy w takim razie jesteśmy jako ludzkość na dobrej drodze do pokonania wirusa, a tym samym uzyskania zbiorowej odporności? Niektórzy lekarze i eksperci są w tej kwestii pesymistami. Należy do nich włoski wirusolog z uniwersytetu w Mediolanie. Zdaniem Fabriszio Pegliasco - którego cytuje agencja prasowa Adnkronos - nie uda się doprowadzić do wyzerowania szerzenia się koronawirusa.

- Nie zdołamy tego zrobić, bo choroba stanie się endemiczna, zaś nam uda się bardzo obniżyć jej występowanie, a zatem koegzystować z wirusem. To zaś zrobimy w ciągu dwóch-trzech miesięcy - podkreślił Pregliasco. Zaznaczył następnie, odnosząc się do celów wyznaczanych przez Światową Organizację Zdrowia: 

Także po zaszczepieniu 80 proc. populacji choroba będzie prawie wygaszona, ale nigdy nie dojdziemy do wyzerowania krążenia wirusa

Fabrizio Pregliasco, wirusolog

Według eksperta także po zaszczepieniu osób starszych i chorych pozostanie liczba ludzi młodych, którzy nadal będą aktywnymi ogniwami łańcucha zakażeń. - Dzięki szczepieniom możemy mówić o koegzystencji z wirusem przez lata w nadziei, że będzie ona cywilizowana - oświadczył Pregliasco.

Naukowiec wyraził jednocześnie opinię, że podawana liczba niespełna 4 milionów osób już wyleczonych z zakażenia jest faktycznie dwa razy wyższa, ponieważ część osób nie została zarejestrowana w systemach medycznych podczas pierwszej fali pandemii.

RadioZET.pl/PAP