Zamknij

Koszmar okupacji Rosji na południu Ukrainy. "Chersońska Bucza"

05.07.2022 19:52
"Chersońska Bucza", koszmar Ukraińców pod okupacją Rosji
fot. Yomiuri Shimbun/Associated Press/East News, zdj. ilustracyjne

Mieszkańcy okupowanych przez siły rosyjskie miejscowości w obwodach zaporoskim i chersońskim na południu Ukrainy są porywani, torturowani, zabijani - pisze BBC Ukraina. Obrońcy praw człowieka określają sytuację na południu kraju jako "chersońska Bucza".

Rosjanie prowadzą grabieżczą i barbarzyńską politykę na zajętych ziemiach południowej Ukrainy. Znaczna część obwodu chersońskiego oraz część obwodu zaporoskiego pozostaje pod okupacją wojsk Putina od marca. Obraz życia w nowym, "ruskim mirze", oznacza koszmar i cierpienie, które świat ujrzał po wyzwoleniu przez Ukraińców miasteczek pod Kijowem - Buczy, Irpienia, czy Borodzianki.

BBC Ukraina dowodzi, że na okupowanych terytoriach południa kraju Rosjanie przez dłuższy czas prowadzą podobnie okrutne działania. Najczęściej uprowadzają mężczyzn, a przyczyną "zatrzymania" może być jakiekolwiek doświadczenie pracy w strukturach siłowych, np. w policji, ale też w ochronie supermarketu.

Koszmar okupacji Rosji na południu Ukrainy

Mieszkanka Chersonia opowiedziała portalowi, że kilka razy z okna widziała, jak w pole wywożone są ciała. Wyciągano je z samochodu, niesiono trochę dalej od drogi i wyrzucano. Pewnego razu kobieta zobaczyła w trawie zwłoki mężczyzny.

- Było widać, że go torturowano. Patrzyłam przez okno na to pole i czułam się winna, bo nie mogę niczego zrobić i nikomu o nim opowiedzieć. Wyjechałam z Chersonia, a ten mężczyzna tam leży – relacjonuje kobieta.

Serhij Danyłow z Centrum Badań nad Bliskim Wschodem, który analizuje sytuację na południu kraju, relacjonuje, że z wielu miejscowości w obwodzie chersońskim docierają informacje o masowych zatrzymaniach mężczyzn, niezależnie od wieku. - Trzymani są w dołach, mocno bici. Bez przyczyn. Wszyscy z rzędu. Mojemu znajomemu, weteranowi walk w Donbasie, wsadzili wkręt w kolano. Tak często robią tam z ludźmi - zaznacza Danyłow.

Tamiła Taszewa, przedstawicielka prezydenta Ukrainy na Krymie, mówi, że na południu Ukrainy Rosjanie pojmali i torturują w piwnicach ok. 500-600 osób. Miejsca pozbawienia wolności są według niej prawie w każdej miejscowości. Według niej niektórzy są tam przetrzymywani jedną dobę, a inni - miesiącami.

"Chersońska Bucza". We wsiach nie było się gdzie schować

Sytuację na południu Ukrainy obrońcy praw człowieka określają jako "chersońska Bucza". Osoby z okupowanych terytoriów opowiadają o brutalności rosyjskich żołnierzy, o tym, że w rowach, na polach znajdowane są ciała, a w miejscowościach Wysokopilla i Archanhelske widziano masowe groby.

- Sytuacja na południu jest taka sama jak była w Buczy. Nawet gorsza. Szczególnie w małych wsiach, w których mieszka 500-600 osób, gdzie nie było gdzie się schować. Okupacja trwa już czwarty miesiąc. Panuje tam bezprawie, ale o faktach, miejscach zabójstw i pochówków, dowiemy się dopiero po wyzwoleniu południa, w szczególności północno-zachodniej części obwodu chersońskiego - wskazuje Danyłow.

BBC pisze, że ludzie - według relacji mieszkańców - są uprowadzani codziennie. Podczas gdy wcześniej zabierano ich na demonstracjach, to teraz porywani są prosto z domów - mówi Nadija Dobrianska z centrum praw człowieka ZMINA, które zgromadziło setki świadectw w sprawie zatrzymań.

- Ludzie znikają w dzień i w nocy. Strasznie tam żyć. Moi bliscy są wystraszeni, prawie nie mają łączności, rzadko wychodzą z domu, usuwają wszystkie wiadomości. Bo po prostu na ulicy mogą cię zatrzymać i sprawdzić dokumenty, telefony. W każdej chwili mogą cię zabrać - opowiada Natalia (imię zmienione). Jej brat cioteczny również zniknął. Niedawno znaleziono jego ciało ze śladami tortur. Podobnych historii jest w regionie niestety znacznie więcej.

RadioZET.pl/PAP

C