Zamknij

Kryzys migracyjny według białoruskich mediów. Przy granicy głównie kobiety i dzieci

17.11.2021 18:16
Granica polsko-białoruska
fot. Viktor Tolochko/SPUTNIK Russia/East News

Dzieci i matki przy ogrodzeniach i humanitarna pomoc dla migrantów - tak białoruskie media państwowe portretują kryzys na granicy. Zdaniem polskich służb to celowe działania propagandowe reżimu Alaksandra Łukaszenki, aby pokazać zmanipulowany obraz eskalacji sytuacji w okolicy Kuźnicy.

Granica polsko-białoruska od 8 listopada jest miejscem gwałtownej eskalacji kryzysu migracyjnego. Tysiące migrantów, głównie w okolicy przejścia granicznego Kuźnica-Bruzgi, podjęło kilkanaście prób przekroczenia ogrodzeń i dostania się na polską stronę. Większość z nich została udaremniona. Kolejnym etapem eskalacji konfliktu mają być pociągi.

Od polskiej strony przedstawiciele mediów, krajowych i zagranicznych, nie mają dostępu do granicy. Dlatego większość zdjęć i filmów z kryzysu na granicy wykonano na terenie Białorusi. Zdaniem polskich władz te materiały są zmanipulowane i wykorzystywane propagandowo przez reżim Alaksandra Łukaszenki. Sytuacji nie łagodzi fakt, że do incydentów dochodzi także po stronie polskiej, gdzie w środę 17 listopada zatrzymano i skuto fotoreporterów.

Kobiety i dzieci wśród migrantów. Tak Białoruś pokazuje kryzys na granicy

Policja na Twitterze opublikowała w środę zdjęcia z granicy z Białorusią, na których widać fotografia wykonującego zdjęcia migrantom. "Jedna z wielu »sesji fotograficznych« dla potrzeb reżimowych mediów. Osoby z dzieckiem przyprowadzone pod ogrodzenie graniczne, fotoreporter robi zdjęcia z różnych ujęć, po czym osoby z dzieckiem wracają do namiotu. Takich, podobnych sytuacji jest dzisiaj więcej" - dodano we wpisie.

Kiedy w poniedziałek tysiące migrantów przeniosło się z tymczasowego obozu leśnego na przejście Kuźnica-Bruzgi, tuż obok ogrodzenia i polskich służb pojawiły się kobiety i dzieci. "Służby reżimu w pierwszej kolejności pod infrastrukturę graniczną skierowały kobiety i dzieci, choć stanowią niewielką część przyprowadzonej grupy, a tuż za nimi ustawiono dziennikarzy" - podawała policja na Twitterze 15 listopada. 

Od 8 listopada, kiedy doszło do eskalacji sytuacji przy granicy, w białoruskich mediach dominuje przekaz obciążający Polaków za wywołanie kryzysu i podkreślanie rzekomego wsparcia, jakie migranci otrzymują od władz w Mińsku. Agencja prasowa BelTA, telewizja ONT, Sputnik Belarus (białoruski oddział rosyjskiego serwisu informacyjnego) i nadawca publiczny Biełteleradyjokampanija (w tym telewizja Belarus 1) to główne media, które przekazują zniekształcony obraz kryzysu przy granicy.

Bardzo często pokazywane są zdjęcia dzieci i kobiet wśród migrantów oraz udzielania pomocy humanitarnej, jak dystrybucja wody i jedzenia. Po wtorkowych gwałtownych starciach w Bruzgach, około tysiąca migrantów zostało przeniesionych do centrum logistycznego przy granicy z Polską. Białoruskie media często pokazywały ubrania i inną pomoc dostarczoną migrantom. Jednocześnie polscy żołnierze i pogranicznicy są przedstawiani jako agresorzy, którzy nie chcą pomóc migrantom. 

Polskie służby wielokrotnie informowały o tym, że białoruskie wojsko nie pozwala migrantom wrócić w głąb kraju oraz stosuje przemoc wobec obcokrajowców. Mają również wypychać migrantów, w tym kobiety z dziećmi, na ogrodzenie i zmuszać do przekroczenia granicy. Podczas wtorkowych starć w Bruzgach niektórzy migranci rzucali w stronę polskich policjantów i żandarmów granatami hukowymi. Prawdopodobnie otrzymali je od białoruskich służb.

RadioZET.pl