Mieszkańcy wieżowca w Londynie przeczuwali najgorsze. Ich apele nie skutkowały

Redakcja
14.06.2017 12:16
Mieszkańcy wieżowca w Londynie przeczuwali najgorsze. Ich apele nie skutkowały
fot. PAP/EPA

Oczy całej Europy zwrócone są na Londyn, gdzie trwa akcja gaszenia pożaru wieżowca w zachodniej części stolicy Wielkiej Brytanii. W mediach pojawiają się pierwsze informacje mówiące o tym, że tragedii można było uniknąć.

Lokalni aktywiści, którzy w 2010 roku założyli bloga The Grenfell Action Group od 4 lat ostrzegali, że taka katastrofa jest nieunikniona i będzie tylko kwestią czasu.

Już w styczniu 2013 roku apelowali do zarządców budynku o poprawę zabezpieczeń w razie pożaru i stworzenie dróg ewakuacji.

Zobacz także

W zeszłym roku doszło do niewielkiego pożaru w jednym z mieszkań. Aktywiści zwrócili uwagę, że przy takiej konstrukcji i braku zabezpieczeń przeciwpożarowych tragedia na pewno nastąpi, jeśli nikt nie zajmie się blokiem.

- To przerażająca myśl, ale (...) tylko katastrofa wyciągnie na światło dzienne niekompetencje i nieudolność KCTMO, Organizacji Zarządzania Mieszkaniami w Kensigton and Chelsea - pisali członkowie Grupy Działania Grenfell w styczniu 2016 roku.

Zobacz także

Według informacji londyńskiej straży pożarnej są ofiary śmiertelne nocnego pożaru. Ponad 50 osób trafiło do szpitali.

Szefowa londyńskiej straży pożarnej Dany Cotton dodała, że "w ciągu 29 lat swojej pracy (...) nie widziała niczego o tej skali", określając zdarzenie mianem "bezprecedensowego".

Wewnątrz wybudowanego w 1974 roku budynku znajdowało się ok. 120 mieszkań, które w większości były lokalami komunalnymi zarządzanymi przez władze dzielnicy Kensington and Chelsea i operatora nieruchomości KCTMO.

RadioZET.pl/PAP/pao/DG