Pogrzeb zamordowanej dziennikarki. Ksiądz dostał owacje na stojąco

Redakcja
24.04.2019 23:01
Pogrzeb zamordowanej dziennikarki. Ksiądz dostał owacje na stojąco
fot. BBC

Setki mieszkańców Belfastu oraz czołowi brytyjscy i irlandzcy politycy wzięli w środę udział w pogrzebie zamordowanej w ubiegły czwartek dziennikarki Lyry McKee. Zginęła ona postrzelona przez członka Nowej Irlandzkiej Armii Republikańskiej (Nowa IRA). Największe emocje wywołało przemówienie katolickiego księdza Martina Magilla. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

29-letnia McKee została śmiertelnie ranna, kiedy relacjonowała przebieg zamieszek, do których doszło w Wielki Czwartek, po tym gdy północnoirlandzka policja weszła na tradycyjnie republikańskie osiedle Creggan w Belfaście, by przeprowadzić przeszukania w związku ze spodziewanymi atakami terrorystycznymi przed rocznicą powstania wielkanocnego z 1916 roku przeciwko rządom Londynu.

Nagrania z miejsca zdarzenia wskazywały, że w trakcie konfrontacji napastnicy rzucili w stronę funkcjonariuszy kilkadziesiąt koktajli Mołotowa, doprowadzając m.in. do spalenia dwóch samochodów. W pewnym momencie zamaskowany mężczyzna otworzył ogień w stronę policji i około setki gapiów, w tym dziennikarzy, trafiając McKee.

Pogrzeb zamordowanej dziennikarki

Podczas nabożeństwa w protestanckiej katedrze św. Anny podkreślono wyzwania stojące przed podzieloną religijnie Irlandią Północną. Rodzina i przyjaciele zmarłej wspominali ją jako ciepłą i wrażliwą osobę, przypominając jej osiągnięcia dziennikarskie i zainteresowania, m.in. serią brytyjskich książek o Harrym Potterze. Na prośbę jej bliskich wielu żałobników miało ze sobą elementy ubioru związane z sagą oraz symbole mniejszości LGBT, bo dziennikarka planowała w maju zaręczyć się ze swoją wieloletnią partnerką.

Zobacz także

Ceremonii przewodził protestancki ksiądz Stephen Forde, który określił McKee jako "dziecko porozumienia wielkopiątkowego": osobę z pokolenia, które wychowywało się w Irlandii Północnej w większości po podpisaniu porozumienia pokojowego z 1998 roku, które miało zakończyć konflikt między protestancką większością, chcącą pozostania pod zwierzchnictwem Londynu, a katolicką mniejszością walczącą o zjednoczenie Irlandii.

Największe emocje wywołało jednak przemówienie katolickiego księdza Martina Magilla, który jest duchownym związanym z rodziną dziennikarki oraz był jej wieloletnim znajomym.

Wielu z nas będzie modliło się za to, aby śmierć Lyry na swój własny sposób nie poszła na marne i przyczyniła się do budowania pokoju (w Irlandii Północnej). Od ubiegłego czwartku widzieliśmy ludzi w różnych miejscach jednoczących się przeciwko przemocy 

Martin Magill

Na jednym z głównych murali, który jest symbolem sprzeciwu wobec protestanckich unionistów, dopisano nawet słowa: "Nie w naszym imieniu. Spoczywaj w pokoju Lyra McKee".

Jak jednak dodał - choć cieszył go widok polityków, którzy ponad podziałami wybrali się do Creggan w Wielki Piątek, aby oddać hołd zmarłej - to "dlaczego, na Boga, musi dojść do śmierci 29-letniej kobiety, która ma całe życie przed sobą, aby to się stało?". Jego słowa zgromadzeni przyjęli wielominutową owacją na stojąco.

Magill wezwał polityków do przerwania trwającego od ponad dwóch lat impasu i wznowienia prac Zgromadzenia Irlandii Północnej, prosząc o "pracę na rzecz wspólnego dobra".

RadioZET.pl/PAP