Zamknij

MAEA: uruchomiono detektory promieniowania w Czarnobylu

Michał Tomaszkiewicz
08.06.2022 12:50
naukowcy w Czarnobylu
fot. Ukrinform/East News

Detektory promieniowania w Strefie Wykluczenia wokół nieczynnej Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej znowu działają – podała Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej (MAEA). Udało się je uruchomić po raz pierwszy od początku wojny, czyli od 24 lutego.

Wojna w Ukrainie doprowadziła do przejęcia przez Rosję kontroli nad Czarnobylem. Pracownicy zabezpieczający nieczynną elektrownię zostali wzięci do niewoli, a obiekt odcinany był od energii elektrycznej, co stanowiło potencjalne zagrożenie. Do MAEA przestały też docierać odczyty z czujników promieniowanie rozlokowanych w okolicach elektrowni.

Wojska rosyjskie zajęły czarnobylską elektrownię 24 lutego i utrzymywały nad nią kontrolę przez pięć tygodni, po czym wycofały się 31 marca. Umożliwiło to przywrócenie działania czujników oraz ponowne zabezpieczenie obiektu. Co wskazały detektory?

Czarnobyl: uruchomiono detektory promieniowania. Co pokazały?

- Większość z 39 detektorów wysyłających dane ze Strefy Wykluczenia jest teraz widoczna na mapie IRMIS (International Radiation Monitoring Information System) – podała w komunikacie MAEA. Agencja poinformowała ponadto, że odczyty mieszczą się w bezpiecznych normach, a poziom promieniowania nie wzrósł w czasie rosyjskiej okupacji.

- Otrzymane dotychczas pomiary wskazywały na poziomy promieniowania zgodne z tymi zmierzonymi przed wybuchem wojny – zakomunikowała MAEA.

Rosjanie zostawili jednak po sobie ogromne zniszczenia i nie mniejsze problemy do rozwiązania. Jak ustalił „Washington Post”, z terenu elektrowni rosyjscy żołnierze ukradli 698 komputerów, 344 pojazdy, 1500 dozymetrów i praktycznie wszystkie elementy systemu przeciwpożarowego.

Największą stratą wskazaną przez Ukraińców jest wywiezienie wszystkich kopii kluczowego, stworzonego specjalnie dla elektrowni w Czarnobylu oprogramowania.

- Oprogramowanie zostało wykonane na zamówienie i jest niezastąpione. Bez niego najważniejsza praca laboratorium - monitorowanie poziomu promieniowania w strefie zamkniętej w poszukiwaniu oznak wzrostu - jest prawie niemożliwa. Zostało ono stworzone dla naszych urządzeń i dla Rosjan jest nieprzydatne – tłumaczył dyrektor Centralnego Laboratorium Analitycznego czarnobylskiej siłowni Mykoła Bespały.

Rosjanie podczas okupowania elektrowni zabili dziewięciu członków obsługi, pięciu kolejnych zostało porwanych. Wejście sił inwazyjnych zostało potępione przez społeczność międzynarodową, obawiającą się wypadku lub celowego sabotażu, wskutek którego wzrosłoby promieniowanie.

RadioZET.pl/PAP/Washington Post/MAEA

C