Eksperci: nadal nie wiemy, dlaczego rozbił się malezyjski Boeing

Redakcja
30.07.2018 12:38
Malezja. Kolejny raport w sprawie MH370 bez wskazania przyczyn wypadku
fot. PAP/EPA/FAZRY ISMAIL

Autorzy raportu dotyczącego zaginięcia malezyjskiego samolotu pasażerskiego przyznali, że wciąż nie są w stanie ustalić przyczyn katastrofy. Lecący z Kuala Lumpur do Pekinu Boeing 777 z 239 osobami na pokładzie zniknął z radarów 8 marca 2014 roku.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

- Nie jesteśmy w stanie ustalić prawdziwej przyczyny zaginięcia - powiedział dziennikarzom Kok Soo Chon, szef grupy dochodzeniowej. Pytany, czy kiedykolwiek wyjdzie na jaw, co stało się z samolotem, zaznaczył, że wnioski w tej sprawie można jedynie wyciągnąć po znalezieniu wraku.

Raport potwierdza wcześniejsze ustalenia, zgodnie z którymi samolot zmienił kurs i po zerwaniu się łączności przez ponad siedem godzin kontynuował lot. Eksperci zaznaczyli, że "nie można wykluczyć interwencji strony trzeciej".

Zobacz także

Autorzy raportu stwierdzili, że zmianę kursu ciężko przypisać błędowi systemu. - Bardziej prawdopodobne, że takie manewry powodowane są manipulacją systemu - dodano.

Członkowie rodzin zaginionych pasażerów poinformowali agencję Reutera, że raport wskazuje na błędy malezyjskiego centrum kontroli lotów, z którego próbowano połączyć się z maszyną jedynie dwa razy w odstępie 4-5 godzin.

Najbliżsi pasażerów feralnego lotu nie kryli złości i rozgoryczenia treścią przedstawionego w poniedziałek dokumentu. - Jestem sfrustrowana. W tym raporcie nie ma nic nowego - powiedziała agencji AFP Intan Maizura Othman, której mąż był stewardem na pokładzie MH370.

Premier Malezji Mahathir Mohamad zapowiedział wznowienie poszukiwań samolotu wykonującego lot MH370, jedynie gdy pojawią się nowe poszlaki.

Zobacz także

Na początku roku przeprowadzono finansowaną ze środków prywatnych trzymiesięczną podwodną akcję poszukiwawczą, ale nie udało się odnaleźć maszyny. Wcześniej operację mającą na celu odnalezienie wraku lub czarnych skrzynek boeinga przeprowadziły władze Chin, Australii i Malezji. Kosztem prawie 150 mln dolarów przeprowadzono poszukiwania na obszarze 120 tys. km kwadratowych.

Jedyne potwierdzone ślady samolotu to trzy jego fragmenty odnalezione na Mauritiusie, francuskiej wyspie Reunion oraz u wybrzeży Tanzanii. Około 30 innych części najprawdopodobniej również pochodzących z wraku znaleziono na plażach w Mozambiku, Tanzanii i RPA.

Eksperci przypuszczają, że maszyna spadła do Oceanu Indyjskiego, prawdopodobnie na zachód od Australii, gdy skończyło się paliwo. Na pokładzie byli głównie Chińczycy.

Lot MH370 to jedna z największych zagadek w dziejach lotnictwa. Samolot zniknął z radarów, a dane satelitarne wskazują, że zmienił kurs i leciał na południe.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/AFP/PTD