Zamknij

18-latek zamordował nauczycielkę. Mąż zmarł dwa dni po niej. "Z powodu złamanego serca"

27.05.2022 10:55
Joe i Irma Garcia
fot. Twitter.com/fuhknjo

Joe Garcia, mąż nauczycielki Irmy Garcii, zastrzelonej w masakrze w szkole podstawowej w Uvalde w Teksasie, zmarł zaledwie dwa dni po niej. Mężczyzna miał zawał, co rodzina określiła jako śmierć z powodu złamanego serca - informuje "New York Times". Razem osierocili czworo dzieci.

Strzelanina w szkole podstawowej w Teksasie to jedna z najbardziej krwawych masakr w historii Stanów Zjednoczonych. 18-letni napastnik Salvador Ramos zastrzelił we wtorek 19 dzieci i dwie nauczycielki. Jedną z nich była 46-letnia Irma Garcia, która uczyła w placówce od 23 lat.

Strzelanina w Teksasie. Joe Garcia zmarł z żalu po stracie żony

Joe Garcia odwiedził miejsce pamięci ofiar masakry w czwartek rano, aby zostawić kwiaty. "Kiedy wrócił do domu, po prostu się przewrócił” - relacjonował siostrzeniec Irmy John Martinez w rozmowie z "New York Timesem".

Martinez napisał na Twitterze, że wierzy, iż Joe zmarł z żalu po stracie ukochanej żony. Irma i Joe pozostawili czworo dzieci w wieku od 12 do 23 lat. Para była małżeństwem od 24 lat.

Martinez przekazał dziennikowi, że nauczycielka została znaleziona przez policjantów otoczona przez dzieci. "Tuliła je w swoich ramionach aż do wydania ostatniego tchu" - mówił. "Poświęciła się, chroniąc dzieci w swojej klasie. Była bohaterką i naprawdę będzie nam jej brakować" - napisał siostrzeniec na stronie zbierającej fundusze dla rodziny Garciów. Na stronie zbiórki napisano również, że Joe "zmarł z powodu złamanego serca". 

Zobacz także: Zespół złamanego serca. Kobieta prawie umarła przez rozstanie z partnerem

Druga nauczycielka, która zginęła w Uvalde, to Eva Mireles. Pracowała wspólnie z Garcią przez pięć lat.

Tymczasem w USA mnożą się głosy krytyki pod adresem policji po wtorkowej masakrze w Uvalde. Zdaniem świadków, których zeznania potwierdzają nagrania wideo, rodzice uczniów przebywających w Robb Elementary School czekali przed szkołą bardzo długo na interwencję służb, podczas gdy napastnik dokonywał masakry w jednej z sal.

Szef stanowego Departamentu Bezpieczeństwa Victor Escalon podkreślił, że od czasu wtargnięcia Ramosa do budynku szkoły do podjęcia przez policjantów interwencji, w rezultacie której został on zastrzelony, "minęło około godziny", chociaż pierwsi funkcjonariusze byli na miejscu już po 4 minutach. Policjanci mieli jednak "dostać się pod silny ostrzał". Escalon oświadczył, że przebieg interwencji jest obecnie przedmiotem wewnętrznego dochodzenia, które "potrwa wiele dni".

RadioZET.pl/New York Times/PAP/GoFundMe

C