Zamknij

"NATO skazuje nasz kraj na anihilację". Estońskie władze alarmują

24.06.2022 22:30
Prmeierka Estonii Kaja Kallas
fot. KENZO TRIBOUILLARD/AFP/East News

Premierka Estonii uważa, że obecne plany NATO wobec państw bałtyckich skazują je na anihilację. Rosja zajęłaby państwa, zanim zostałyby odbite przez państwa sojuszu. - Rozmawiałam z brytyjskimi żołnierzami stacjonującymi w naszym kraju. Oni też nie są zadowoleni z faktu, że w razie potencjalnej inwazji ich zadaniem jest umrzeć - dodała Kaja Kallas.

Kaja Kallas uważa, że obecne plany strategiczne NATO skazują Estonię na wymazanie z mapy, a historyczne centrum jej stolicy zostałoby zrównane z ziemią. Plany obronne Sojuszu dla trzech państw bałtyckich zakładają odbicie ich po 180 dniach.

Kallas: atak Rosji oznacza zniszczenie naszego kraju i kultury

Premierka Estonii wskazała, że minęło już ponad 100 dni od rozpoczęcia przez Rosję inwazji na Ukrainę na pełną skalę. - Jeśli porównać rozmiary Ukrainy i krajów bałtyckich, oznaczałoby to całkowite zniszczenie krajów i naszej kultury. Ci z was, którzy byli w Tallinie i znają nasze stare miasto i wieki historii, które tu są i stulecia kultury – to wszystko zostanie wymazane z mapy, w tym nasz naród – ostrzegła Kallas.

Komentarze premierki pojawiły się przed wtorkowym szczytem NATO w Madrycie, na którym sojusz będzie dyskutował nad planem obrony wschodniej flanki. Jest to pokłosie wojny w Ukrainie i agresywnej polityki Rosji.

Kraje bałtyckie chcą zmiany strategii NATO

Estonia, Łotwa i Litwa naciskają, by w każdym kraju znalazło się po 1000 żołnierzy sojuszu oraz, by zmienić strategię obroną, na taką by bronić każdego centymetra terytorium NATO. Państwa bałtyckie obawiają się działań Rosji, zwłaszcza po obejrzeniu okrucieństw w Buczy i Irpieniu.

- Rosja dokonała zbrodni w Buczy 80 dni od rozpoczęcia inwazji – powiedziała Kallas, stwierdzając, że nie możemy tyle czekać na wyzwolenie. Jak dodała premierka, "rozmawiałam z brytyjskimi żołnierzami stacjonującymi w Estonii i nie są zadowoleni z faktu, że w razie potencjalnej inwazji ich zadaniem jest umrzeć".

20 tys. żołnierzy

Kallas prosi o przydzielenie dywizji wojsk liczącej od 20 do 25 tysięcy żołnierzy NATO do Estonii, Łotwy i Litwy. Jej zdaniem nie oznacza to, że wszystkie te oddziały będą musiały mieć stałe stacjonowanie w każdym kraju. Kallas powiedziała, że tysiące żołnierzy estońskich, łotewskich i litewskich zostałoby włączonych do brygad w dywizji od 3000 do 5000 żołnierzy.

Berlin zaproponował "solidną brygadę bojową" żołnierzy na Litwie, aby dodać do obecnego batalionu około 1000 żołnierzy. Jednak większość z nich dalej ma stacjonować w Niemczech i mają być zdolni do szybkiego przemieszczenia się do krajów bałtyckich lub na ćwiczenia.

- Nie skupiałabym się na jakichś konkretnych modelach. Byle zapewniały one wyniki, czyli kiedy jesteśmy w stanie się obronić już od pierwszego dnia ataku. Kraje bałtyckie proszą również o zwiększenie siły istniejącej misji "Air Policing" w regionie, aby dać samolotom NATO możliwość strzelania do przeciwnika w razie potrzeby.

Kallas podkreśliła, że Estonia jest „największym zwolennikiem” przystąpienia Finlandii i Szwecji do NATO, ale powiedziała, że wydaje się mało prawdopodobne, aby decyzja Turcji o zablokowaniu ich kandydatur na członkostwo została rozwiązana do przyszłotygodniowego szczytu.

RadioZET.pl/Financial Times

C