Pokonali ponad 1000 metrów w kilka godzin. ''To było niesamowite'' [SZCZEGÓŁY AKCJI RATOWNICZEJ]

Redakcja
28.01.2018 11:03
Pokonali ponad 1000 metrów w kilka godzin. ''To było niesamowite'' [SZCZEGÓŁY AKCJI RATOWNICZEJ]
fot. Twitter

Akcja ratunkowa na Nanga Parbat zapisze się w annałach światowego himalaizmu. Adam Bielecki i Denis Urubko dotarli do Francuzki w niesamowitym, dwukrotnie krótszym od zakładanego, czasie. 

- Miałem połączenie przez telefon satelitarny z Tomalą i Botorem, którzy w pierwszym obozie przygotowują się na przyjęcie Revol. Jest poodmrażana - ma odmrożone ręce i nogi, więc trudno będzie z zejściem. Zarówno Adam, jak i Denis będą musieli odpocząć, a potem razem z nią zejść, może miejscami w stromych miejscach opuszczać. Trzymamy kciuki, by do rana - taki jest plan - dotarła do obozu pierwszego. Potem jest jeszcze przejście do bazy, długi płaski odcinek, z którym Elisabeth będzie miała także trudności - mówił w rozmowie z TVP Sport Majer.

O spotkaniu francuskiej himalaistki z Polakami poinformował na Twitterze Michał Leksiński, rzecznik polskiej wyprawy na K2.

Zobacz także

W dolnym obozie ze sprzętem medycznym czekała pozostała dwójka uczestników wyprawy ratunkowej - Jarosław Botor, ratownik medyczny Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i instruktor ratownictwa górskiego GOPR oraz Piotr Tomala z Lublina.

- Spotkanie z Elisabeth nastąpiło na wysokości miedzy 6000-6100 m. Z informacji, które do mnie dotarły, wiemy że ma odmrożone obydwie stopy i musi być transportowana w dół w stronę obozu pierwszego do Jarka i Piotrka. Co może zająć im cztery - pięć godzin' - mówił PAP Leksiński.

Pokonali ponad 1000 metrów

Polacy dotarli w sobotę pod wieczór dwoma helikopterami na wysokość 4850 m, w pobliżu obozu pierwszego. Mimo zapadających ciemności, wspinaczkę rozpoczęli Bielecki i Urubko. W ciągu kilku godzin pokonali ponad 1000 metrów, w tym bardzo trudny stromy odcinek na Drodze Kinshofera. Majer jest pod wrażeniem tempa przeprowadzonej akcji i wspinaczki Bieleckiego i Urubki.

- Startowali z około 4900 m, a z Elisabeth spotkali się na 6000 - 6100 m. Wspinali się bardzo szybko. To było niesamowite. Nie sądziłem, że w tak szybkim tempie dotrą na tę wysokość. To jest chyba obecnie dwójka najszybszych wspinaczy wysokogórskich świata. Tylko oni byli w stanie to zrobić. Są ciągle pod dużą adrenaliną. Myślę, że trochę czasu im zejdzie, żeby podać Elisabeth tlen, płyny, niezbędne lekarstwa. Wtedy zacznie się opuszczanie, czy zjeżdżanie z nią - mówił Majer.

Z sobotnich wiadomości wynikało, że Mackiewicz został sprowadzony przez Revol do namiotu na wysokość 7250 m i tam spędził noc. Z kolei inne źródła podawały, że jest w jamie śnieżnej.

Zobacz także

Mackiewicz po raz siódmy podjął próbę zdobycia zimą Nanga Parbat, a Revol po raz czwarty. Tym razem wyruszyli we dwójkę, działali w stylu alpejskim, sportowym, bez żadnego wsparcia ze strony tragarzy oraz nie mając tlenu w butlach.

20 stycznia rozpoczęli wspinaczkę na wierzchołek, ale ostatecznie zeszli do obozu drugiego. 22 stycznia z nadesłanego przez Francuzkę SMS wynikało, że są w obozie trzecim, planują wyjście wyżej i atak szczytowy 25 stycznia. Tego dnia byli na wysokości około 8000 m i - według niektórych źródeł - stanęli na wierzchołku. W południe chmury przesłoniły kopułę szczytową, a polsko-francuska para w odwrocie utknęła na wysokości ok. 7400 m.

Nanga Parbat (8126 m) jest jednym z najbardziej wymagających ośmiotysięczników. Należy do szczytów wyjątkowo trudno dostępnych i niebezpiecznych. Świadczy o tym chociażby liczba dotychczasowych zdobywców, nieznacznie przekraczająca 300 osób.

RadioZET.pl/PAP/DG