Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Horror w rodzinnym domu. Nie żyje 5 osób, w tym roczne dziecko

18.02.2019 15:50
xxx wiadomosci

Makabrycznego odkrycia dokonali policjanci w miejscowości Blanchard, w Teksasie (USA). Kiedy weszli na teren posiadłości, ich oczom ukazały się ciała pięciu osób. Funkcjonariusze znaleźli tragicznie zmarłą rodzinę 11 lutego.

Horror w rodzinnym domu. Nie żyje 5 osób, w tym roczne dziecko fot. Rawpixel.com/shutterstock

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Ciała leżały na podwórzu przed domem. Okazało się, że to 53-letni Randy Horn, jego 27-letnia żona Ashley Delaney oraz dziadkowie Ashley – Carlos i Linda (74 l.). Znaleziono również martwą córkę Randy’ego i Ashley, roczną Ranly.

Przeżyła, bo schowała się w szafie

Policja wstępnie twierdzi, że najprawdopodobniej doszło do tzw. rozszerzonego samobójstwa z rąk Randy’ego.

Dramat przeżyła matka 27-letniej żony Randy’ego Horna. Kiedy usłyszała strzały, schowała się do szafy i stamtąd zadzwoniła z telefonu komórkowego na policję. Zeznała, że obudziła się z powodu odgłosu wystrzałów i przerażona zaczęła szukać schronienia.

Według informacji pozyskanych przez stację FOX News śledczy wykluczyli ją jako sprawcę morderstwa. Podejrzewają, że najprawdopodobniej zrobił to 53-latek – najpierw zastrzelił członków swojej rodziny, a później samego siebie.

Tajemniczy wpis na Facebooku

Wskazuje na to między innymi wpis na Facebooku, który 53-latek zamieścił niedługo przed śmiercią. „Czas zapłacić za wszystkie złe decyzje, jakie podjęło się w życiu.... Nigdy nie można być nikogo pewnym” – takie słowa opublikował na portalu społecznościowym, będąc w barze. Około godziny 00.10 mężczyzna zamieścił kolejny post, tym razem ze zdjęciem zakrwawionej podłogi. „Dlatego właśnie nie mogę bywać wieczorami w barach... Krew na podłodze!” – napisał.

Ponadto ludzie, którzy kilka godzin przed dramatem spotkali 53-latka w barze, mówili, że był „bardzo małomówny” i „wyjątkowo zamknięty w sobie”. Znali go wcześniej z zupełnie innej strony – jako roześmianego, towarzyskiego człowieka. Zeznali, że siedział w barze od 13.30 do 22.00 i ciągle patrzył w telefon. O 22.00 wyszedł na dwie godziny i wrócił na jednego drinka, po czym oddalił się – podał Fakt.pl.

Ostateczną wersję wydarzeń ma jednak potwierdzić sekcja zwłok i dalsze badania śledczych. „To było naprawdę straszne wydarzenie. Na razie czekamy na sekcję zwłok ofiar” – powiedział zastępca komendanta lokalnej policji, Byron Lyons w rozmowie z mediami.

W domu Randy’ego Horna zabezpieczono również kilka sztuk broni palnej. Zostanie ona zbadana.

RadioZET/FOX News/Fakt.pl/JZ

Oceń