Polski pielęgniarz mordował podopiecznych [NOWE FAKTY]

Redakcja
15.03.2018 23:06
Polizei
fot. Polizeipräsidium München/Pixabay

W ramach śledztwa przeciwko polskiemu pielęgniarzowi, który przebywa w areszcie w Monachium jako podejrzany o zabójstwo przy użyciu insuliny, prokuratura bada okoliczności zgonów dalszych dziesięciu jego podopiecznych — poinformowano w czwartek.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

— W kilku przypadkach mamy już podejrzenia, którymi się zajmujemy — powiedziała rzeczniczka monachijskiej prokuratury, dodając, że dokonano już ekshumacji dwóch ciał.

Śledztwo wszczęto, gdy przy sądowo-lekarskim badaniu zwłok zmarłego w lutym w swym mieszkaniu w Ottobrunn pod Monachium 87-letniego mężczyzny, którym od trzech dni Polak się opiekował, wykryto ślady zastrzyków i bardzo niski poziom cukru we krwi — choć nie cierpiał on na cukrzycę. Dlatego pielęgniarza aresztowano, znajdując wśród jego rzeczy dwie karty debetowe zmarłego wraz z kodami PIN, jak też 1210 euro w gotówce.

36-letni Grzegorz Stanisław W. przyznał się później do wstrzyknięcia insuliny. Postawiono mu zarzut popełnienia z chciwości zabójstwa z premedytacją.

Pracującym od lat w Niemczech jako niewykwalifikowana pomoc pielęgniarska Polakiem policja zainteresowała się latem ubiegłego roku, gdy powierzony jego opiece emeryt z Muelheim an der Ruhr trafił do szpitala w stanie zagrożenia życia z powodu niskiego poziomu cukru we krwi i po dwóch miesiącach zmarł. Dochodzenie utknęło jednak w martwym punkcie, gdyż W. wyjechał i nie wiadomo było, gdzie przebywa.

Według rzeczniczki prokuratury w efekcie apelu do społeczeństwa o informacje na temat W. zgłoszono dotąd 49 miejsc, gdzie miał w Niemczech pracować. Wcześniej podano, że czynności śledcze rozszerzono także na Polskę i przy pomocy polskich władz przeszukano mieszkanie podejrzanego.

Zobacz także

W kilku z dziesięciu badanych przypadków zgonów istnieją oznaki skrajnie obniżonego poziomu cukru we krwi — powiedział szef prowadzącej dochodzenie prokuratury Hans Kornprobst. Dlatego śledztwo prowadzone jest w sprawie usiłowania bądź dokonania zabójstwa. „Jest także kilka przypadków, w których nie ma żadnych podejrzeń co do spraw zdrowotnych, ale chodzi tam o kradzieże” — dodał Kornprobst.

Grzegorz Stanisław W. pracował za granicą od 2008 roku — w Anglii, a potem coraz częściej w Niemczech. Zawierane z nim za pośrednictwem różnych agencji umowy przewidywały pracę całodobową i dlatego wprowadzał się do mieszkań podopiecznych. W większości przypadków przedterminowo rezygnowano z jego usług ze względu na okazywane grubiaństwo.

RadioZET.pl/PAP/DG