Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Ranni po zamieszkach na tle narodowościowym w Niemczech

28.08.2018 11:08
xxx wiadomosci

Co najmniej sześć osób zostało rannych w poniedziałek wieczorem podczas demonstracji kilku tysięcy zwolenników lewicy i prawicy w Chemnitz na wschodzie Niemiec. Zamieszki wybuchły po tym, jak zginął 35-letni Niemiec po udziale w bójce. W związku z rozbojem policja poszukuje Irakijczyka i Syryjczyka.

Niemcy. Ranni po zamieszkach w Chemnitz fot. PAP/EPA/FILIP SINGER

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Według relacji w mediach społecznościowych protestujący wielokrotnie próbowali przedrzeć się przez kordon policji oddzielający uczestników przemarszu zdominowanego przez zwolenników prawicy od manifestacji sojuszu „Chemnitz wolne od nazistów”. W tłumie pojawili się także zamaskowani osobnicy.

Policja przetransportowała na miejsce protestów armatki wodne, ale – jak poinformowano później – ostatecznie nie zostały one użyte.

Po rozejściu się demonstrantów rzecznik policji przyznał, że była ona przygotowana na mniejszą liczbę protestujących, mimo to – zaznaczył – „akcja przebiegła bez zakłóceń”. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze, że funkcjonariuszom z trudem udało się opanować sytuację.

Policja poszukuje dwóch imigrantów

Problem braków kadrowych w policji poruszył szef jej związku zawodowego (GdP) Oliver Malchow w rozmowie opublikowanej we wtorek przez dziennik „Neue Osnabruecker Zeitung”.

Według GdP państwo niemieckie częściowo ponosi winę za odwetowe ataki w Chemnitz na migrantów, ponieważ od lat redukuje zatrudnienie w policji. Związkowcy domagają się stworzenia 20 tys. etatów.

Także w Duesseldorfie na zachodzie Niemiec przed siedzibą regionalnego parlamentu protestowało w poniedziałek wieczorem przez dwie godziny ok. 100 zwolenników prawicy i ok. 250 uczestników lewicowej kontrdemonstracji. Policja oddzielała obie grupy od siebie.

Powodem poniedziałkowych demonstracji był incydent z niedzieli. W Chemnitz na festynie miejskim doszło do bójki z udziałem kilku osób różnej narodowości, w której rannych zostały trzy osoby. Jedna z nich – 35-letni Niemiec – później zmarła. Wydano nakaz aresztowania dwóch osób – 22-letniego Irakijczyka oraz 23-letniego Syryjczyka.

Pierwsze spontaniczne demonstracje po tym incydencie, z udziałem m.in. zwolenników skrajnej prawicy protestujących przeciw przestępczości wśród cudzoziemców, odbyły się w Chemnitz już w niedzielę. Podczas protestów doszło do ataków na migrantów, które zostały później ostro potępione przez niemieckie władze.

Prasa ostrzega przed spiralą przemocy

Komentując wydarzenia z Chemnitz, niemiecka prasa ostrzega przed spiralą przemocy oraz podkreśla rolę państwa w zapewnianiu bezpieczeństwa.

„Die Welt” pisze, że w przypadku odwetowych ataków i innych przejawów agresji wobec obcokrajowców po incydencie w Chemnitz chodzi o „wybuchy nienawiści, polowanie na ludzi, które może skończyć się pogromem”. „Coś podobnego na większą skalę wydarzyło się blisko 100 lat temu. Kto dziś daje się ponieść nienawiści, nie jest niemieckim patriotą” – podkreśla.

Zdaniem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zajścia w Chemnitz pokazują, „jak szybko można zmobilizować tłum” oraz że „cienka jest granica między cywilizacją a barbarzyństwem”.

Agencja Associated Press zwraca w tym kontekście uwagę, że w ubiegłorocznych wyborach 25 proc. głosów w tym mieście zdobyła skrajnie prawicowa Alternatywa dla Niemiec (AfD).

RadioZET.pl/PAP/PTD

Oceń