Polak uruchomił alarm na lotnisku. Bo... spóźnił się na samolot

25.12.2019 13:32
Polak uruchomił alarm
fot. Lotnisko w Stavanger/Wikimedia.Commons

Alarm przeciwpożarowy na jednym z norweskich lotnisk uruchomił Polak, który desperacko chciał zdążyć na lot do ojczyzny. Opóźniło to godzinę wylotu i spowodowało ewakuację portu, ale jemu samemu nie pomogło - ostatecznie mężczyzna został zatrzymany przez policję i ukarany wysoką grzywną. 

Do zdarzenia, o którym pisze polsatnews.pl, doszło w niedzielę na lotnisku w norweskim Stavanger. Polak, którego personaliów nie podano do wiadomości publicznej, obawiał się, że nie zdąży na lot do Szczecina. W akcie desperacji postanowił więc opóźnić godzinę startu maszyny poprzez... uruchomienie alarmu przeciwpożarowego.

- Najpierw założyliśmy, że to usterka techniczna. Okazało się, że system ostrzegania włączył pasażer, co widzieli inni oczekujący na lot - powiedział portalowi nrk.no Rune Tallaksen z przedstawiciel lokalnej policji (cytat za: polsatnews.pl).

Procedura wymagała zarządzenia ewakuacji całego lotniska, co rzeczywiście opóźniło lot do Polski. Sprawca całego zamieszania jednak na tym nie skorzystał. Gdy był już na pokładzie, interweniowała policja i zabrała go na komisariat. Okazało się bowiem, że znaleźli się świadkowie, którzy widzieli, jak uruchamiał alarm.  

Teraz za swój "brawurowy" czyn będzie musiał słono zapłacić. Za nieuzasadnione wywołanie alarmu i doprowadzenia do masowej ewakuacji, wymierzono mu grzywnę w wysokości 25 tys. koron, czyli ok. 11 tysięcy złotych. 

RadioZET.pl/polsatnews.pl