Rodzina zabójcy z Christchurch „zszokowana i zdruzgotana”. Co mówi o Brentonie Tarrancie?

Joanna Śpiechowicz
18.03.2019 07:50
Rodzina zabójcy z Christchurch „zszokowana i zdruzgotana”. Co mówi o Brentonie Tarrancie?
fot. PAP/EPA/M.Hunter

Babka i wuj 28-letniego Australijczyka Brentona Tarranta, który zastrzelił w dwóch meczetach w nowozelandzkim Christchurch 50 osób, oświadczyli dziennikarzom, że są „zdruzgotani” jego czynem i liczbą ofiar. Policja przeprowadziła rewizje w dwóch domach w związku z masakrą.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Głęboko współczujemy rodzinom ofiar. Nie mogę myśleć o niczym innym – powiedział w niedzielę wuj Tarranta, Terry Fitzgerald, w wywiadzie dla australijskiej telewizji Channel Nine.

Jego babka Marie Fitzgerald przyznała, że była „zszokowana i zdruzgotana”, kiedy zobaczyła w ubiegły piątek w telewizji pierwsze doniesienia o masakrze.
Oboje rozmawiali z dziennikarzami w swoim domu w Grafton, w stanie Nowa Południowa Walia, w którym mieszkał i wychowywał się Tarrant.

Zobacz także

Marie Fitzgerald powiedziała, że w okresie nauki w szkole średniej Tarrant spędzał większość czasu, grając w gry komputerowe i zgłębiając ich budowę oraz programy.

Sam Tarrant w tekście opublikowanym w internecie stwierdził, że „w szkole otrzymał niewiele wykształcenia i ledwo przechodził z klasy do klasy”. Zrezygnował z nauki na uniwersytecie na rzecz handlu kryptowalutą, który przynosił mu spore dochody. Napisał też, że w latach 2016-18 wiele podróżował, w tym do Europy Zachodniej, Turcji i Bułgarii.

Zobacz także

Zdaniem jego babki to właśnie podróże za granicę zmieniły go.

– Całkowicie się zmienił, nie przypominał chłopca, którego znaliśmy – powiedziała.

 Jak jednak dodała, w minionym roku odwiedził on Grafton z okazji urodzin jego siostry „i wydawał się całkowicie normalny”.

Zobacz także

Tymczasem policja australijska przeprowadziła w poniedziałek w związku z masakrą w Christchurch rewizje w dwóch domach w miejscowościach Sandy Beach i Lawrence, w stanie Nowa Południowa Walia. Nie ujawniono żadnych szczegółów. Poinformowano jedynie, że rewizje mają pomóc w śledztwie nowozelandzkiej policji.

Właściciel jednego ze sklepów z bronią w Christchurch, David Tipple, oświadczył, że Tarrant kupił u niego cztery sztuki broni palnej oraz amunicję. Nie były to jednak karabiny półautomatyczne użyte podczas masakry.

Tipple podkreślił też, że broń sprzedał po standardowej policyjnej weryfikacji Tarranta.

– Nie wykryliśmy niczego podejrzanego, jeśli chodzi o tego właściciela licencji (na posiadanie broni – red.). Kupował broń po raz pierwszy, miał niedawno wyrobione pozwolenie – powiedział.

Zobacz także

Premier Nowej Zelandii Jacinda Ardern po piątkowej masakrze już zapowiedziała zmiany w prawie o dostępie do broni palnej.

– W ciągu 10 dni od tego strasznego aktu terroru ogłosimy reformy, które w moim przekonaniu zwiększą bezpieczeństwo naszej społeczności – oświadczyła Ardern na konferencji prasowej.

Wcześniej ogólną decyzję w tej sprawie podjął jej rząd. W najbliższym czasie ustalane mają być szczegóły.

RadioZET.pl/PAP/JŚ