Zamknij

Uznano ją za zmarłą. Worek w kostnicy zaczął się ruszać. Szpital: to pomyłka

27.04.2020 16:18
Zwłoki
fot. Shutterstock (zdjęcie ilustracyjne)

46-letnia Gladys Rodríguez de Duarte trafiła do prywatnej kliniki, po tym, jak wystąpiły u niej zaburzenia ciśnienia. Kobieta chorowała na raka. Dwie godziny po przybyciu do szpitala, placówka poinformowała rodzinę chorej o tym, że ta zmarła. W zakładzie pogrzebowym okazało się, że worek z ciałem się rusza.

Po tym, jak w placówce "San Fernando" w miejscowości Coronel Oviedo stwierdzono zgon Gladys Rodríguez de Duarte jej mężowi oraz córce kazano zabrać zwłoki do domu pogrzebowego. Tam pracownicy zauważyli, że worek się rusza. Historie opisał paragwajski dziennik "ABC COLOR".

Zobacz także

W akcie zgonu kobiety klinika jako przyczynę podała nowotwór macicy. Po otrzymaniu dokumentu, pracownicy zakładu pogrzebowego zabrali zwłoki. Jednak po przybyciu na miejsce okazało się, że worek się rusza. Grabarze nie wiedzieli, co mają zrobić — zawiadomili opiekę społeczną, która wezwała pogotowie ratunkowe.

Zobacz także

Medycy odwieźli kobietę do państwowego szpitala. Tam lekarze opisali stan chorej jako stabilny. Rodzina chorej 46-latki o sprawie poinformowała policję. Mąż Gladys, Maximino Duarte Ferreira w rozmowie z gazetą przekazał, że lekarze z prywatnej kliniki uznali jego żonę za zmarłą, bo nie chcieli jej leczyć. Dodał on, że szpital nie wyraził zgody na dalsze leczenie, gdy okazało się, że kobieta jednak żyje.

Zobacz także

Prywatny szpital broni się, że doszło do zwykłej pomyłki, która spowodowana została tym, że u chorej kobiety nie wykryto pulsu. Według medyków z tej kliniki, 46-latka cierpiała na katapleksję, czyli zesztywnienie mięśni. To tłumaczy, dlaczego nie reagowała na żadne bodźce.

RadioZET.pl/ABC Color