Zamknij

Jego samolot rozbił się w Amazonii. Przeżył 36 dni podpatrując małpy

07.04.2021 14:27
Antonio Sena przeżył w Amazonii
fot. SBT Jornalismo/ Screen

Antonio Sena przeżył 36 dni w amazońskim lesie po wypadku samolotowym. Żywił się owocami, podpatrując, co jadły małpy, i maszerował miesiąc w poszukiwaniu ratunku. Swoje przeżycia wspomina w rozmowie z francuskim dziennikiem „Le Figaro”.

Antonio Sena przeżył 36 dni w Amazonii po tym, jak wyszedł bez szwanku z katastrofy swojego samolotu. Maszyna spadła na północ od Amazonki w stanie Para, na obszarze dziewiczego i niezamieszkanego lasu. „Prawie nie spałem, cały czas byłem czujny, w końcu padałem ze zmęczenia. Nawet dzisiaj staram się kontrolować sen” - powiedział pilot.

28 stycznia pilot wystartował z lotniska w małym miasteczku Alenquer na północnym brzegu Amazonki, udawał się do jednej z nielegalnych kopalni złota, zwanej „13 maja”, w sercu rezerwatu. Na pokładzie starej jednosilnikowej Cessny woził paliwo i sprzęt dla pracowników kopalni.

Po wypadku samolotu przeżył 36 dni w Amazonii. Żywił się owocami, podpatrywał małpy

Po wypadku Sena przez tydzień nie odchodził od wraku samolotu, licząc na przybycie ekipy ratunkowej. Po tygodniu zdecydował się sam poszukać ratunku. W ciągu miesiąca przeszedł zaledwie 28 km w prostej linii w dżungli, zanim trafił na brazylijskich zbieraczy orzechów.

Sena podczas marszu schudł 25 kg, niemal stracił wzrok, a jego ciało było pokryte ugryzieniami insektów. Uważał, aby nigdy nie rozbijać obozu w pobliżu strumienia, gdzie groził mu atak jaguarów, anakond lub krokodyli. „Zawsze obozowałem na wysokości, na której prawdopodobieństwo spotkania tych dużych drapieżników było niskie. Ale widziałem wiele małp, aguti, kapibar, pekari” – wspomina.

Pilot podkreśla w rozmowie z francuskim dziennikiem, że przeżył i przetrwał 36 dni w Amazonii z dala od ludzi dzięki temu, że nie tracił nadziei i był pewien, że w ocali go Bóg. Przez cały czas myślał również o swojej rodzinie.

Antonio Sena schudł 25 kg i niemal stracił wzrok w dżungli

Sena - jak mówi - wyciągnął wnioski ze swojej przygody: nigdy więcej nie będzie wykonywał lotów „garimpo”, które w Amazonii są bardzo popularne, a piloci dostarczają zaopatrzenie do tajnych kopalni złota. „To jest coś, czego zawsze unikałem. Ale pandemia zmusiła mnie do tego i zobaczyłem, że to nie dla mnie. Nawet mi nie zapłacono” - śmieje się Sena. Ale przyznaje, że wielu pilotów wykonuje tę pracę, która jest znacznie bardziej opłacalna niż lotnictwo komercyjne.

„Nie jestem aktywistą ekologicznym, ale chcę zachować tę wyjątkową bioróżnorodność na świecie. Dziś jeszcze bardziej podziwiam las, bo mnie ocalił. Gdybym upadł na pustyni lub w morzu, nie przetrwałbym tak długo. Jeśli udało mi się przeżyć, to dzięki lasowi” – mówi Sena, który chce podzielić się swoją opowieścią z innymi i pisze książkę, która ukaże się pod koniec kwietnia. Jej tytuł będzie brzmieć: "36 dni".

RadioZET.pl/ PAP/ Le Figaro