Zamknij

Chiny coraz mocniej oplatają Europę. „Nasz region jest bramą”

29.09.2022 13:16

Jeżeli USA mocno nacisną, to w przypadku inwazji na Tajwan Europa może próbować wycofać się z Chin. Ale będzie to bardzo trudne – podkreśliła w podcaście „Współrzędne Świata” Sylwia Czubkowska, redaktor prowadząca Spider’s Web+. Autorka książki „Chińczycy trzymają nas mocno” dodała, że Państwo Środka wpływa na Stary Kontynent nie tylko przez inwestycje i wpływy gospodarcze.

Xi Jinping
fot. Wang Ye/Xinhua News/East News (ilustracyjne)

Komunistyczne Chiny do 2049 roku chcą zostać największym mocarstwem świata. Do realizacji tych ambitnych planów władze w Pekinie potrzebują poszerzenia wpływów we wszystkich zakątkach Ziemi. Ważne miejsce w tej strategii zajmuje Europa, również Środkowo-Wschodnia. - Myślę, że uścisk Chin jest słabszy niż dwa lata temu. Dołożyły się do tego zmiany zachodzące w układzie sił światowych i świadomości rządów różnych państw europejskich, w jakie sojusze chcą przeć – mówiła Sylwia Czubkowska.

Dodała, że wiedza o sile Chin często oparta jest o stereotypach i przekonaniu o potędze Państwa Środka. - Trzymanie nas mocno zbudowanie jest na legendzie i oczekiwań co do odpowiedzi Chin. Na pewno gospodarczo i technologiczne Chiny są silniejsze niż dekadę lat temu. Mamy świadomość potężnego wzrostu ich firm infrastrukturalnych i budowlanych. Wśród 20 największych firm świata połowę stanowią chińskie. Dekadę temu była przewaga amerykańskich i europejskich – tłumaczy autorka książki „Chińczycy trzymają nas mocno”.

Podcast „Współrzędne Świata”. Plan Chin wobec Europy

Według Eurostatu w 2021 r. Chiny były trzecim co do wielkości partnerem w eksporcie towarów z UE (10,2 proc.) i największym partnerem w imporcie towarów do UE (22,4 proc.). Wśród państw UE Holandia była największym importerem towarów z Chin, a Niemcy były największym eksporterem towarów do Chin w 2021 r.

W ocenie Czubkowskiej Chińczycy traktują inwestycje w Europie Środkowo-Wschodniej jako eksperyment, jak daleko mogą się posunąć. - Chińskie firmy dowożą spektakularne projekty, jak most łączący Dubrownik z kontynentalną Chorwacją. On robi wrażenie. Chorwaci nie wierzyli, że kiedykolwiek on powstanie. Co ciekawe, dofinansowano go z unijnych dotacji – wyjaśniła.

- Chińczycy uczą się, jak działać w unijnej przestrzeni. Oczywiście największe pieniądze robią w Europie Zachodniej, ale my jesteśmy bramą. Nie tylko geograficzną, ale wypracowywania przez Chińczyków pewnych mechanizmów. Nie patrzyłabym na Chiny, co podkreślam w książce, tylko z perspektywy obrotu handlowego. To nie jest takie proste. Niezwykle ważny jest soft power i wpływy idące za pośrednictwem dużych firm technologicznych – tłumaczyła.

O tym, jak wpływy gospodarcze i polityczne Chin mocno się przeplatają, pokazuje dobrze przykład Czech. - Nie tylko kancelaria byłego premiera Andrieja Babisza i obecnego prezydenta Milosza Zemana mocno powiązały się z Chinami. Od inwestycji w klub piłkarski klubu Slavia Praha i media, po doradztwo polityczne, w tym słynna historia Ye Jianminga – mówiła Czubkowska. Wspomniała przedsiębiorcę, który w 2015 r. był specjalnym doradcą ekonomicznym prezydenta Czech, a obecnie przebywa w chińskim areszcie pod zarzutem korupcji.

W imię dobrych relacji z Chinami Czesi poświecili nawet Krecika z kultowej animacji. - Kilka lat temu została zawarta umowa pomiędzy spadkobierczynią twórcy Krecika, czeskim rządem, czeską i chińską telewizją publiczną. Powstała nowa wersja „Krecik i Panda”. Krecik nie tylko mówi, ale i mieszka z Pandą. Razem śpiewają o tym, jak „ważna jest przyjaźń na świecie” – wskazała Czubkowska.

Z nadzieją na Chiny od lat patrzą również Węgrzy. - Sztandarową inwestycją jest trasa kolejowa Belgrad-Budapeszt. Tu nie chodzi o kolej osobowa, ale towarową. Węgry zaciągnęły duży kredyt w chińskim banku inwestycyjnym. Wśród warunków jest zlecenie budowy chińskiej firmie, która ściąga swoich pracowników. Trochę takie perpetuum mobile. Poza tym umowy w podobnych sprawach są utajane – tłumaczy Czubkowska.

Europa nałoży sankcje na Chiny za Tajwan?

Podejście państw europejskich do Chin może się zmienić, jeśli władze w Pekinie zrealizują groźby wobec Tajwanu. Zastępca dyrektora CIA David Cohen w połowie września przekazał, że prezydent Chin Xi Jinping miał przekazać swoim generałom, że chce by Armia Ludowo-Wyzwoleńcza była zdolna do zajęcia Tajwanu siłą do 2027 roku.

- Patrząc na to, jak państwa Azji Południowo-Wschodniej i antypodów zareagowały na rosyjską inwazję na Ukrainę, to przyłączyły się momentalnie do sankcji na Rosję. Ponadto przez Polskę przesyłały konkretne wsparcie militarne – z Japonii, Australii czy Tajwanu. Nie łudźmy się. To było granie na zasadach wzajemności gdyby coś złego się zadziało w obrębie Tajwanu, który jest najbardziej narażony na chińską inwazję - tłumaczyła Czubkowska.

O możliwości nałożenia sankcji unijnych na Chiny za ewentualną inwazję na Tajwan podawała pod koniec września agencja Reuters. Według tych doniesień Tajpej bardzo intensywnie prowadzi negocjacje z unijnymi urzędnikami.

Czubkowska komentowała: - Jeżeli USA mocno nacisną, to w przypadku inwazji na Tajwan Europa może próbować wycofać się z Chin. Ale będzie to bardzo trudne. W naszym regionie najmocniejsze relacje z Chinami mają Węgry, Serbia i Czarnogóra. Ale w takim scenariuszu najważniejsze będą Niemcy, które są mocno powiązane gospodarczo z Chinami, przede wszystkim w przemyśle motoryzacyjnym i ciężkim. Wiele zależy od nacisków USA i czy będą w stanie zaoferować jakąś alternatywę gospodarczą.

2AAB7E05-A56C-4679-818A-273F9D925313 (1)
fot.

Piotr Drabik

Dziennikarka i autorka książki o Chinach wspomniała również o technologiach nadzoru z Państwa Środka, które coraz mocniej pojawiają się w Europie. W lipcu tego roku TVN24 ujawniło, że na murze przy granicy polsko-białoruskiej mają pojawić się kamery chińskiej firmy Hikvision, którą rząd USA uważa za "zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa".

- Technologie nadzoru made in China są nadzwyczajnie rozwinięte, a nawet jeśli nie, to są konkurencyjne cenowo. Takie kamery zamówiono, na przykład do prywatnej rezydencji prezydenta Andrzeja Dudy, w której ma zamieszkać po zakończeniu kadencji. Cześć takich kamer jest w Sejmie. Takie decyzje są oparte na lenistwie intelektualnym i szukaniu tanich rozwiązań. Pytanie, czy nie ma alternatywy i jest aż tak droga? - podsumowała Czubkowska.

loader

RadioZET.pl