Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Polacy mieszkający w Katarze komentują kryzys dyplomatyczny. Sklepy opustoszały, ale apokalipsy jeszcze nie było

08.06.2017 14:01
xxx wiadomosci

Niewielki, ale zasobny kraj w Zatoce Perskiej stracił jedyną lądową granicę po tym, jak stosunki dyplomatyczne zerwały z nim inne państwa arabskie. Mieszkający tam Polacy w rozmowie z RadioZET.pl komentują sytuację.

Polacy w Katarze komentują kryzys dyplomatyczny. Sklepy opustoszały, ale apokalipsy jeszcze nie było fot. AFP/EAST NEWS

Poza zerwaniem stosunków dyplomatycznych Arabia Saudyjska zawiesiła też wszystkie połącznia lądowe, morskie i powietrzne z Katarem. Kair, który zarzucił Katarowi wspieranie Bractwa Muzułmańskiego, oznajmił, że egipskie porty morskie, lotnicze, a także połączenia drogowe są zamknięte dla obywateli Kataru. Katar został wykluczony z arabskiej koalicji pod wodzą Arabii Saudyjskiej działającej w Jemenie i zwalczającej szyickich rebeliantów Huti. Reuters podkreśla, że jest to najpoważniejszy od lat rozdźwięk wśród państw świata arabskiego.

Media obiegły zdjęcia tłumów rzucających się na towary w sklepie, a niepokój dodatkowo podsycały doniesienia o zamknięciu połączeń lotniczych. Mimo to Polacy mieszkający w Katarze nie czują się zamknięci w klatce.

- Dla większości to był szok. Przyjęliśmy to ze zdziwieniem, bo chociaż przeczuwaliśmy, że coś się stanie, to nie sądziliśmy, że zostaną podjęte tak drastyczne decyzje. Chociaż pierwsze informacje przyjęliśmy z niedowierzaniem, to odbiło się to w zachowaniu ludzi – opowiada nam Edyta Gierycz, która w Doha mieszka z mężem od pięciu lat.

qatar sklep fot. AP/EAST NEWS

Najpierw była panika, potem spokój

Jak mówi, spanikowane społeczeństwo ruszyło do sklepów, żeby zrobić zapasy. Niektórzy przestraszeni poszli do banków wybierać pieniądze. Podobnie w rozmowie z Radiem ZET relacjonowała to mieszkająca w Katarze pani Dorota, która opisała jak, mimo trwającego Ramadanu, podczas którego ludzie nie wychodzą z domu przed zachodem słońca, ludzie opustoszyli sklepy.

- Dzisiaj byłam w supermarkecie i półki świecą pustkami. Ludzie masowo wykupują jajka, ryż, mięso. Przygotowują się na to, że mogą być jakieś niedostatki i przerwy w dostawach żywności - mówiła.

Według pani Edyty, już następnego dnia sytuacja się uspokoiła.

- Emir przekonywał, że nie dopuści, aby sytuacja polityczna odbiła się na życiu mieszkańców. W ciągu kolejnego dnia wszystko wróciło do normy i teraz ludzie ze spokojem obserwują to co się dzieje. Trzeba zaznaczyć, że to nie było tak, że panika wstrząsnęła całym miastem. W dużej mierze wynikało to z niedoinformowania chociażby w kwestii tego, jak towary trafiają do Kataru. Mamy jedną lądową granicę, ale to nie oznacza, że wszystko przez nią przechodzi – wyjaśnia.

qatar lotnisko fot. AP/EAST NEWS

Granica w sumie i tak nie była potrzebna

Jedynym lądowym sąsiadem Kataru jest Arabia Saudyjska. To państwo oraz Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie dały obywatelom Kataru dwa tygodnie na opuszczenie swoich terytoriów i zakazały swoim obywatelom wyjazdów do tego państwa. Część krajów zamknęła swoją przestrzeń powietrzną dla samolotów Qatar Airways.

- W naszym przypadku zamknięcie granicy nie zmienia wiele, bo od czasu, kiedy tu zamieszkaliśmy pięć lat temu, nigdy tej granicy nie przekroczyliśmy. Nie czuliśmy potrzeby, żeby jechać do Arabii Saudyjskiej, a do Dubaju raczej się lata niż jeździ, bo samolotem trwa to 55 minut, a samochodem osiem godzin. Nie znam wielu osób, które do Emiratów czy Omanu wybierałyby się przez Arabię Saudyjską. Na pewno spowoduje to, czego na razie nie widać, że sparaliżowane będą dostawy części warzyw, świeżego mleka czy materiałów budowlanych, ale na to rząd się przygotowywał od dawna – mówi Krystian Gierycz.

Chodzi o islamski terroryzm czy dyplomację z Iranem?

Kraje Bliskiego Wschodu oskarżają Katar o finansowe wspieranie tak zwanego Państwa Islamskiego. Sprawę podobnie komentowały USA. Donald Trump poinformował, że podczas szczytu w Rijadzie arabscy liderzy wskazywali na Katar jako sponsora radykalnego islamu. W trakcie wizyty na Bliskim Wschodzie Trump zażądał zakończenia wspierania terroryzmu i ekstremizmu.

Zdaniem mieszkających tam Polaków kwestie terroryzmu były tylko pretekstem do zaognienia konfliktu, w którym bardziej chodziło o relacje między Doha i Teheranem. Co o terroryzmie mówi się w Katarze?

Egypt, Saudi Arabia, Bahrain and the United Arab Emirates cut off diplomatic ties with Qatar EPAYOAN VALAT Dostawca PAPEPA fot. PAP/EPA

-  Bez wątpienia istnieją różnice w sposobie patrzenia na pewne sprawy. Zgodnie z informacjami, które posiadamy, nie ma żadnych dowodów na to, że to państwo Katar wspierało terroryzm. Jest częścią koalicji i bierze udział w akcjach przeciw ISIS. To tutaj znajduje się największa baza USA, z której wylatują samoloty atakujące pozycję Państwa Islamskiego w Syrii. Konflikt między Katarem a innymi państwami arabskimi trwał od jakiegoś czasu, a w ostatnią fazę wszedł trzy tygodnie temu, kiedy po ataku hakerskim na Katarską Agencję Informacyjną (QNA) pojawiły się nieprawdziwe informacje na temat między innymi relacji Kataru z Iranem – mówi Krystian Gierycz.

W środę CNN poinformowała na swoim portalu, że amerykańscy śledczy uważają, iż to rosyjscy hakerzy przejęli kontrolę nad katarską agencją prasową i opublikowali szereg fałszywych komentarzy emira Kataru na temat Iranu, Izraela oraz innych państw regionu, co rozpoczęło bliskowschodni kryzys dyplomatyczny. Według źródeł CNN Rosjanie chcieli w ten sposób wywołać podziały wśród państw na Bliskim Wschodzie, szczególnie wśród sojuszników USA. Rzecznik prezydenta Rosji Władimira Putina zarzucił CNN podawanie informacji pochodzących z "niesprawdzonych źródeł".

Mimo trwającego zamieszania, państwo Gierycz są przekonani, że ich plany wakacyjne nie ulegną zmianie i 21 czerwca, tuż po zakończeniu roku szkolnego, polecą do Polski.

- W gorszej sytuacji są ekspaci, którzy akurat wyprowadzają się z Kataru do państw, które zerwały z nim stosunki dyplomatyczne. Teraz nie wyprowadzą się tam bezpośrednio, tylko muszą to robić na około – wyjaśnia pani Edyta.

RadioZET.pl/MAAL

Oceń