Zamknij

Łukaszenka o pandemii jako zasłonie dymnej. "Chcą podzielić Białoruś"

13.11.2020 19:27
Alaksandr łukaszenka
fot. PAP

Alaksandr Łukaszenka powiązał pandemię koronawirusa z zasłoną dymną „globalnych graczy”, którzy chcą podzielić świat, w tym ten postradziecki. Prezydent Białorusi jest przekonany, że to wspomniani "gracze" podgrzewają protesty w jego kraju, w którym - w jego ocenie - nastrojów rewolucyjnych nie ma.

Protesty na Białorusi wciąż nie ustają, a funkcjonariusze reżimu Alaksandra Łukaszenki pacyfikują lub rozpędzają kolejne próby demonstracji niezależności. Unia Europejska i wiele krajów wciąż nie uznają sierpniowych wyników wyborów prezydenckich, w których reelekcję miał wywalczyć Łukaszenka. 

Prezydent Białorusi przebył koronawirusa, którego jeszcze wiosną lekceważył, uznając, że sposobem na niego są traktor, sauna i wódka. Wciąż nie zadziwia w komentarzach dotyczących pandemii. W komentarzu dla państwowej agencji BiełTA stwierdził, że „stanowi ona zasłonę, za którą globalni gracze próbą podzielić świat”.

Alaksandr Łukaszenka: Protesty próbą przewrotu, na wzór kolorowych rewolucji

Uznał też, że jest ona przykrywką do próby ingerencji w obszar postradziecki, w tym na sytuację na samej Białorusi.

Oczywiście, mają oni plany też co do terenu poradzieckiego, w tym wobec Białorusi. Protesty są próbą niekonstytucyjnego przewrotu na wzór kolorowych rewolucji

Alaksandr Łukaszenka

W jego ocenie w narodzie „nie czuć tu żadnej rewolucji, bo po prostu w kraju nie ma rewolucjonistów” – dodał Łukaszenka.

Zobacz także

Tymczasem po brutalnych pacyfikacjach protestów zmarła kolejna osoba, tym razem 31-letni Andrej Bandarenka. - Szczerze współczuję rodzicom. To źle, jeśli człowiek traci życie, a tym bardziej młody człowiek – powiedział Łukaszenka podczas wywiadu z białoruskimi i zagranicznymi mediami. Słowa przytoczył kanał Telegramu „Puł Pierwogo”.

Świadkowie przekonują, że Bandarenka wdał się w rozmowę z funkcjonariuszami, którzy zaczęli ściągać biało-czerwono-białe flagi opozycjonistów Białorusi. Został popchnięty, a potem pobity. Zabrano go z komisariatu karetką do szpitala, gdzie zmarł na sali operacyjnej, będąc już nieprzytomnym.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP