Zamknij

Nawalny po raz pierwszy zabrał głos po próbie otrucia. Pokazał zdjęcie w sieci

Magdalena Barszczak
15.09.2020 14:49
Aleksiej Nawalny
fot. MLADEN ANTONOV/AFP/East News

Aleksiej Nawalny po raz pierwszy zabrał głos po próbie otrucia. Przywitał się ze swoimi obserwatorami na Instagramie słowami: "Cześć, tu Nawalny (...) Wczoraj zdołałem cały dzień oddychać samodzielnie". Opublikował też wspólne zdjęcie z żoną i synem. Jednocześnie rzeczniczka rosyjskiego opozycjonisty zapewniła, że nie zamierza on pozostać w Niemczech i zamierza wrócić do Rosji.

Aleksiej Nawalny czuje się coraz lepiej. W poniedziałek władze berlińskiego szpitala, w którym przebywa rosyjski opozycjonista, poinformowały, że jest on już w stanie na krótko opuszczać łóżko. We wtorek Nawalny opublikował zdjęcie na Instagramie i zamieścił pod nim krótki wpis dotyczący swojego stanu zdrowia.

Zobacz także

Nawalny opublikował wpis na Instagramie

Rosyjski opozycjonista przywitał się ze swoimi obserwatorami i podzielił postępami, jakie poczynił w szpitalu. "Cześć, tu Nawalny. Tęsknię za wami. Ciągle jeszcze niemal niczego nie potrafię, ale za to wczoraj zdołałem cały dzień oddychać samodzielnie. Zupełnie sam. Bez żadnej pomocy z zewnątrz, nie używałem nawet najzwyklejszego wentyla w gardle. Bardzo mi się to spodobało. To zadziwiający proces, przez wielu niedoceniany - polecam" - napisał.

Do wpisu dołączył fotografię, na której siedzi na łóżku szpitalnym. Obok opozycjonisty widzimy jego żonę Julię i syna Zachara.

To pierwszy komentarz Nawalnego w mediach społecznościowych opublikowany od czasu, gdy - jak oceniają niemieccy specjaliści - padł on ofiarą próby otrucia.

Berliński szpital Charite poinformował wcześniej, że pacjent robi dalsze postępy, nie jest już podłączony do respiratora i może na krótko wstawać z łóżka. Zdaniem lekarzy dotychczasowe leczenie przebiega dobrze, ale nie można wykluczyć długotrwałych problemów zdrowotnych wynikających z otrucia.

Zobacz także

Nawalny wróci do Rosji. "Nigdy nie były rozpatrywane żadne inne opcje"

Dziennik "New York Times" podał, że Nawalny nie planuje pozostania w Niemczech i chce przyjechać do Rosji, gdy tylko powróci do zdrowia. We wtorek informacje w rozmowie z dziennikarzami potwierdziła rzeczniczka opozycjonisty Kira Jarmysz. Podkreśliła, że nie rozważano innych opcji. "Rozumiem, jaki jest powód tego pytania, niemniej jest dla mnie dziwne, że ktoś mógł myśleć inaczej. [...] Jeszcze raz wszystkim potwierdzam: nigdy nie były rozpatrywane żadne inne opcje" - dodała.

Z kolei rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że Nawalny, tak jak każdy obywatel Rosji, może opuszczać kraj i wracać do niego. "Jeśli obywatel Rosji wróci do zdrowia, to oczywiście, wszyscy będą z tego zadowoleni. Chodzi bowiem o życie ludzkie" - zaznaczył, odpowiadając na pytanie, czy rosyjskie władze są zadowolone z decyzji opozycjonisty o powrocie do kraju. Zastrzegł przy tym, że Kreml nie śledzi bacznie doniesień o stanie zdrowia opozycjonisty.

Pytany o to, czy po powrocie Nawalnego może dojść do jego spotkania z prezydentem Władimirem Putinem bądź przedstawicielami jego administracji, przedstawiciel Kremla odparł przecząco. Wyraził przekonanie, że "nie ma potrzeby takiego spotkania" i nie dojdzie do niego.

Władze Niemiec uznały, że Nawalny został otruty bojowym środkiem trującym określanym nazwą Nowiczok, opracowanym w Rosji. Moskwa określa te zarzuty jako gołosłowne. "Wszystkie zapasy bojowego środka trującego określanego nazwą Nowiczok zostały w Rosji zniszczone zgodnie z regulaminem Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej" - oświadczył we wtorek szef rosyjskiej Służby Wywiadu Zagranicznego Siergiej Naryszkin. Zapewnił, że w czasie, gdy antykremlowski opozycjonista Aleksiej Nawalny opuszczał terytorium Rosji, w jego organizmie nie było substancji toksycznych.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP