Zamknij

Łukaszenka porównuje uczestników protestów do gestapo. "Uporamy się z tym"

19.08.2020 15:16
Alaksandr Łukaszenka
fot. PAP/EPA

Alaksandr Łukaszenka, zwracając się do robotników, zapowiedział w środę "uporanie się" z uczestnikami mityngów - pisze państwowa białoruska agencja BiełTA. Uczestników protestów w zakładach prezydent Białorusi porównał do gestapo.

Alaksandr Łukaszenka mówił podczas środowej narady Rady Bezpieczeństwa z udziałem szefów władz regionalnych, że "bez względu na to, że w zasadzie cały kraj w większości jest zajęty pracą, to trudności w kwestii sytuacji społeczno-politycznej pozostają". - Tak jak wczoraj mówiłem, nie można się uspokajać. Tym, którzy chcą nas uśpić, się to nie uda - dodał.

Łukaszenka, cytowany przez BiełTA, mówił, że "kontynuowane są groźby pod adresem rodzin wojskowych, milicji, służb specjalnych, urzędników państwowych, pracowników mediów". - Podejmowane są też ataki na członków rządu. Groźby i ataki na pracowników zakładów i fabryk, szefów przedsiębiorstw. Przed dniem pracy i po nim przepuszczają ich przez wejście agresywne tłumy. Jak gestapo - oświadczył szef państwa.

Zwracając się do pracowników, powiedział: "Wy, pracownicy jesteście gospodarzami w tych zakładach, a z tymi uczestnikami mityngów, którzy was witają przy wejściu, się uporamy". 

Zobacz także

Protest przed fabryką traktorów w Mińsku

Przypomnijmy, że w środę rano przed mińską fabryką traktorów (MTZ) zebrało się kilkaset osób, by wesprzeć komitet strajkowy robotników. W piątek przystąpienie do strajku ogłosiło kilka tysięcy osób. Informowano również o częściowym wstrzymaniu produkcji.

W środę pod bramę zakładu przyjechali funkcjonariusze OMON, którzy rozpędzili zgromadzonych. MSW potwierdziło zatrzymanie dwóch osób. Wejścia do teatru im. Janki Kupały, gdzie doszło do masowych zwolnień z powodu protestów, pilnuje milicja. - Dzisiaj rano przy wejściu do zakładów MTZ odbyła się nielegalna akcja, której uczestnicy utrudniali pracownikom wejście do pracy – podało w komunikacie MSW. Jak poinformowano, gdy tłum nie posłuchał wezwań do rozejścia się, zatrzymano dwóch najbardziej aktywnych uczestników zgromadzenia.

Siarhiej Dyleuski, lider komitetu strajkowego, który miał być rano przed MTZ, powiedział PAP przez telefon, że ze względu na obecność OMON nie pojechał tam w obawie przed zatrzymaniem. Wskazał również, że w ostatnich dniach kierownictwo zagroziło pracownikom zwolnieniami, domagając się zaprzestania protestu. - Po tym z 4000 ludzi w piątek zrobiło się we wtorek 300. Ludzie wzięli we wtorek udział w protestach, idąc na bezpłatny urlop, ale już mamy informacje, że dzisiaj nie są wpuszczani na teren zakładu – powiedział Dyleuski.

Pracownicy Teatru im. Janki Kupały poinformowali z kolei Radio Swaboda o jego zamknięciu na dwa dni z powodu „procedur sanitarnych”. Wejścia do budynku pilnuje milicja. Dyrektor teatru Paweł Łatuszka został zwolniony po tym, jak poparł białoruskie protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów. Po zwolnieniu dyrektora rezygnację złożyli aktorzy i zespół oprócz pracowników technicznych. Strajk kontynuuje część pracowników telewizji państwowej – Biełteleradiokompanii. W mediach, w tym na portalu Radio Swaboda, pojawiła się informacja, że kierownictwo telewizji zatrudniło operatorów i pracowników technicznych przybyłych z Rosji.

Na rynku w Salihorsku odbywa się z kolei protest strajkujących robotników zakładów Biełaruskalij. „Szeregi strajkujących maleją pod bezprecedensowym naciskiem ze strony kierownictwa” – powiedział cytowany przez portal TUT.by Anatol Bakun z komitetu strajkowego. Kierownictwo ostrzegło m.in., że robotnicy będą musieli zwrócić koszty przestoju. Jak podaje TUT.by, oświadczenie o strajku podpisało ponad 4 tys. pracowników, jednak część z nich kontynuuje pracę, przy tym w niektórych kopalniach zatrzymano wydobycie rudy.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP