Zamknij

Łukaszenka straszy Polaków. "Pokażemy wam, co to są sankcje"

Magdalena Barszczak
28.08.2020 16:01
Aleksandr Łukaszenka
fot. BelTA/Associated Press/East News

Prezydent Alaksandr Łukaszenka przekonywał w piątek, że istnieje ryzyko agresji militarnej z Zachodu, a w takim przypadku Białoruś i Rosja użyją wspólnej grupy wojsk. Zapowiedział również, że Mińsk jest gotów odpowiedzieć kontrsankcjami na sankcje Zachodu.

Białoruś i Rosja użyją wspólnej grupy wojsk w przypadku ataku zza zachodniej granicy – oświadczył Aleksandr Łukaszenka. „Nie drgnie nam ani głos, ani ręka, ani noga, żeby wspólnie powstrzymać każdego, kto się szarpnie na zachodniej granicy państwa związkowego” – powiedział białoruski prezydent, cytowany przez agencję BiełTA.

Jak poinformował, „umówił się” w tej sprawie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, który wie, co się dzieje wokół granic.

Jeśli ktoś tam się szarpnie, należy użyć wspólnej grupy wojsk, której podstawą jest białoruska armia. Rosjanie powinni nas wesprzeć i iść za nami. Stworzyliśmy z nimi rezerwę

– wskazał Łukaszenka.

Zapewniał również, że na razie „żaden żołnierz z Rosji" nie przekroczył białoruskiej granicy. „Na razie radzimy sobie sami” – powiedział.

Zobacz także

Łukaszenka: potencjalne zagrożenie to przemieszczenie amerykańskich F-16 do Polski

Łukaszenka przekonywał, że zagrożenie ze strony NATO naprawdę istnieje i że nieprzypadkowo w ostatnim czasie mówił o „szczękaniu gąsienicami na terytoriach Polski i Litwy”. Źródłem zagrożenia, jak przekonywał, są amerykańskie samoloty F-16 przemieszczone z Niemiec do Polski.

15-20 minut lotu od naszego terytorium. Dla mnie jako głównodowodzącego (dyslokacja F-16 - red.) to pytanie. 18 samolotów. Nie wiadomo, w co są uzbrojone. Może to broń jądrowa. Zakładam najgorszy wariant, dlatego musiałem zareagować

– powiedział Łukaszenka.

Zobacz także

Białoruski przywódca zapowiedział ponadto, że odpowie na ewentualne restrykcje ze strony państw zachodnich. Łukaszenka oświadczył, że Białoruś pokaże, m.in. Polsce i Litwie, „co to są sankcje”. Prezydent zasugerował ograniczenie tranzytu przez Białoruś dla krajów zachodnich.

„(Polacy i Litwini - red.) wysyłali przez nas do Chin i Rosji, to teraz będą latać lub handlować przez Bałtyk i Morze Czarne z Rosją, itd.” – powiedział.

Ponadto prezydent zapowiedział, że Białoruś przekieruje swoje towary, wysyłane przez porty litewskie, na inne kierunki. „Poleciłem rządowi, by przygotował propozycję przekierowania wszystkich potoków handlowych z portów Litwy na inne” – oświadczył, dodając, że tranzyt białoruskich towarów stanowi 30 proc. litewskiego budżetu.„Poprzewracało im się w głowach. Przywrócimy ich do pionu” – zapowiedział Łukaszenka.

Białoruś używa portów na Litwie i Łotwie m.in. do eksportu swoich paliw i nawozów potasowych. Moskwa od dawna nalega, by Mińsk przekierował swoje ładunki do portów rosyjskich.

Od 9 sierpnia na Białorusi trwają protesty przeciwko sfałszowaniu wyborów prezydenckich, które - według oficjalnych wyników - wygrał urzędujący szef państwa. Reżim Łukaszenki przekonuje, że podejmowane są próby destabilizacji sytuacji w kraju.

Według retoryki władz Białorusi nieokreślone siły zewnętrzne - początkowo wskazywano na Rosję, a obecnie na Zachód - próbują przez protesty destabilizować kraj od wewnątrz, jednocześnie grożąc zewnętrzną agresją.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP