Zamknij

Bloger Nexta alarmuje: Łukaszenko może wyłączyć internet

04.07.2020 19:06
Białoruś. Bloger Nexta alarmuje: Łukaszenko może wyłączyć internet
fot. Piotr Drabik

Jeśli dużo osób pojawi się na ulicach 9 sierpnia, to możliwe, że większość mundurowych przejdzie na stronę narodu - podkreślił w rozmowie z portalem RadioZET.pl białoruski bloger Nexta, jeden z głównych liderów protestów przeciwko prezydentowi Aleksandrowi Łukaszenki.

Białoruś staje przed największym przesileniem politycznym od momentu przejęcia władzy przez Aleksandra Łukaszenkę w 1994 roku. Na 9 sierpnia zaplanowano wybory, w których miejscowy dyktator chce zdobyć prawo do szóstej kadencji prezydenckiej.  

Jednak niezależne sondaże pokazywały poparcie dla niego na poziomie 3-6 proc. (w odpowiedzi władze wprowadziły zakaz przeprowadzania takich badań za pomocą internetu). Ankietowani za to największym poparciem obdarzyli byłego prezesa Biełgazprombanku (należy do rosyjskiego Gazpromu) Wiktara Babarykę (około 50 proc.), ale jest on zmuszony prowadzić kampanię za krat. 

Zobacz także

Na kilka tygodni przed głosowaniem został zatrzymany także popularny bloger Siarhej Cichanouski, któremu uniemożliwiono start w wyborach. Podobny los spotkał innych blogerów i aktywistów, piętnujących nadużycia reżimu Łukaszenki i wzywających Białorusinów do masowych protestów.

Władze w Mińsku używają aparatu represji, aby powstrzymać obywateli do pokazania rządzącym czerwonej kartki za m.in. nieskuteczną walkę z pandemią koronawirusa, wszechobecną korupcją, rosnącym bezrobociem czy brakiem perspektyw. Bardziej niż na ulicach sprzeciw wobec władzy Białorusini pokazują w sieci. 

Ogromną popularnością cieszą się profile w mediach społecznościowych, gdzie publikowane są dowody na nadużycia reżimu oraz istnieje szansa wymiany informacji o tym, co naprawdę dzieje się na Białorusi. Jednym z takich liderów opinii jest 22-letni Sciapan Puciła, znany w sieci jako Nexta. Wraz z grupą współpracowników wrzuca do sieci filmy pokazujące niewygodne dla Łukaszenki fakty, przecieki z różnych szczebli administracji czy ułatwia budowanie społeczności sprzeciwiającej się dalszym rządom 65-letniego prezydenta. Tylko na jedynym kanale na Telegramie obserwuje go ponad 300 tys. użytkowników.     

W ubiegłym roku Nexta opublikował w serwisie YouTube film “Łukaszenka. Materiały śledztwa”, który do tej pory obejrzano 2,6 mln razy. Obraz podsumowujący 25 lat łamania prawa przez Łukaszenkę do tego stopnia poruszył Białorusinów, że w listopadzie protestowali po premierze filmu. Z kolei sąd w Mińsku uznał wideo za "ekstremistyczne".  

Zobacz także

Głównym kanałem komunikacji dla Nexty i innych białoruskich blogerów jest Telegram - powstała w Rosji platforma pozwalająca na wymianę wiadomości i zakładanie czatów tematycznych z opcją szyfrowania. W ten sposób przeciwnicy Łukaszenki przekazują sobie informacje o kolejnych akcjach i rozwoju protestów. W ostatnich tygodniach zaczęły się pojawiać zdjęcia funkcjonariuszy różnych służb mundurowych z hasłem "3 proc.", nawiązujących do niskiego poparcia sondażowego dla Łukaszenki.

Piotr Drabik: Czy Łukaszenko korzysta z Internetu? Wie, co się dzieje w sieci?

Sciapan Puciła, Nexta: Tak, oczywiście. On zawsze podkreśla, szczególnie w ostatnim czasie, że patrzy na to, co się dzieje w internecie. Z resztą bardzo go irytuje, że internet pozostał jedyną nieocenzurowaną przestrzenią. Niestety władze już podejmują próbę blokady dostępu. Najprawdopodobniej, jeśli będą jakieś masowe protesty, to na Białorusi zostanie zablokowany internet.

Czyli kanały na Telegramie, prowadzone na przykład przez pana, są głównym źródłem wiedzy o tym, co naprawdę dzieje się na Białorusi?

Tak, ponieważ nie da się zablokować poszczególnych kanałów na Telegramie. Można zablokować w ogóle dostęp do Telegrama. Rosja próbowała to zbroić, ale nie bardzo im się to udało. To dobre źródło dla tych, którzy chcą anonimowo wysyłać informacje i dzielić się tym, co naprawdę dzieje się w kraju.

W ostatnich tygodniach swoje poparcie dla przeciwników reżimu Łukaszenki okazują nawet funkcjonariusze różnych służb, publikując swoje zdjęcia na Telegramie.   

To bardzo aktywizuje ludzi młodych, ponieważ widzą, że ludzie z systemu przyłączają się do flash mobów, jak na przykład „nas jest 97 proc.”. Ludzie widzą, że nawet milicjanci i urzędnicy dołączają do tych akcji. To motywuje ludzi i daje nadzieję, że jeśli dużo osób pojawi się na ulicach 9 sierpnia, to możliwe, że większość mundurowych przejdzie na stronę narodu.

Jakie są obecnie największe problemy dla młodych Białorusinów?

Przede wszystkim mieszkańcy małych miast nie mogą znaleźć pracy. Pozostali w większych miastach nie mogą się samorealizować na Białorusi. Dobrze płatna praca w kraju jest poza ich zasięgiem. Co drugi młody Białorusin wyjeżdża za granicę. Dlaczego? Bo po ukończeniu studiów muszą odbyć obowiązkowe praktyki rok albo dwa na stanowiskach, w których brakuje specjalistów. Pracują tam prawie za darmo i do tego na bardzo niekorzystnych warunkach. Młodzi Białorusini nie mogą czuć się dobrze we własnym kraju i muszą wyjeżdżać. Bardzo dużo z nich wybiera Polskę. Prawie każda praca w Polsce jest o wiele lepiej opłacana na Białorusi.

Jaka jest stawka sierpniowych wyborów prezydenckich na Białorusi?

Nie wierzę w długie ramie Moskwy. Putin ma już z głowy projekt przyłączenia Białorusi do Rosji, aby umocnić swoją pozycję i kontynuować władzę – zrobił to przez ostatnie referendum konstytucyjne. Jeśli będą bardzo duże protesty to mało prawdopodobne, aby w tę sprawę ingerowała Rosja. Nawet oficjalnie Putin i inne osoby z Kremla podkreślają, że wybory na Białorusi to tylko i wyłącznie sprawa samych Białorusinów. Podczas ostatniego spotkania Łukaszenki z Putinem nic nie mówili o wyborach i prawie w ogóle nie rozmawiali długo, z powodu np. sporu o gaz.     

Do tej pory Łukaszence udaje się zdławić wszelkie próby obywatelskiego oporu wobec niego. Czy tak samo będzie tym razem?

Niestety najbardziej prawdopodobny scenariusz mówi, że reżim zdławi ten opór. Jednak ludzie mają nadzieje. W ciągu ostatnich 30 lat nie było takiej sytuacji, żeby w prawie każdym mieście ludzie wychodzili na ulicy i otwarcie protestowali przeciwko Łukaszence. Ludzie wcześniej bali się lub w ogóle się tym nie interesowali. W obecnej sytuacji nie mają nic do stracenia i mogą otwarcie mówić o tym, co myślą. 

Zobacz także

Kryzys wokół pandemii koronawirusa potęguje ten sprzeciw?

Tak. Ludzie są oburzeni na Łukaszenkę, że nic nie robi dla powstrzymania zakażeń. Białorusini oglądają w rosyjskich kanałach telewizyjnych, powszechnie tutaj dostępnych, jak Rosja dużo miejsca poświęca walce z koronawirusem. Ludzie patrzą te obrazki i nie mogą sobie wyobrazić, dlaczego na Białorusi nic się z tym nie robi.

Jak pan widzi przyszłość Białorusi – zbliżenie z Zachodem, sojusz z Moskwą czy może trzecia droga?

Większość Białorusinów, według różnych sondaży, wybiera balansowanie między Zachodem i Rosją. Ale większość nie zdaje sobie sprawy z tego, że to jest praktycznie nie możliwe. Pokazał to przykład Ukrainy, która w 2013 roku podjęła próbę balansowania między Rosją a Zachodem (zakończyło się to rewolucją godności - przyp. red.). Chcemy być neutralnym krajem. Sympatie są obecnie w stronę Zachodu, bo wszyscy widzą, jak wygląda tam życie. Jeszcze dwadzieścia lat temu ludzie na Białorusi czerpali wiedzę tylko z państwowej telewizji i propagandowych gazet. Teraz ludzie mogą sami wyjechać i zobaczyć w internecie, jak wygląda życie w cywilizowanym świecie.

Czy dostaje pan jakieś pogróżki? Jest pan bezpieczny w Warszawie?

Zostałem praktycznie jedynym dużym blogerem, który nie siedzi w więzieniu i nadal działa. Większość blogerów i youtuberów teraz na Białorusi jest zatrzymanych. Zarzuca im się „prowadzenie do nielegalnego przewrotu władzy”. Oczywiście to jest nieprawda, bo ci blogerzy po prostu opisywali to, co naprawdę się dzieje w kraju. Ja nadal ze swoim zespołem muszę o tym mówić. Dostaje różne groźby, ale nie stwarzają one zagrożenia.

Planuje pan wejść do polityki?

Na razie skupiam się na działalności medialnej i dziennikarskiej. Mamy rozproszone kanały w różnych mediach społecznościowych. Nie myślę teraz o tym, aby wejść do polityki, bo na Białorusi i tak wszystko zależy od decyzji jednego człowieka.  

RadioZET.pl