Zamknij

Marsz kobiet w Mińsku. Zatrzymano dziennikarzy relacjonujących na żywo

Joanna Zaremba
29.08.2020 18:13
Marsz Kobiet w Mińsku
fot. PAP/EPA/STRINGER

Białoruś. Pomimo podejmowanych przez milicję prób przeszkodzenia Marszowi Kobiet, jego uczestniczki już ponad dwie godziny protestują w centrum Mińska. Zatrzymano kilku dziennikarzy, dwóch z nich prowadziło akurat relację na żywo.

Białoruś. W Mińsku odbywa się Marsz Kobiet, akcja protestu przeciwko przemocy i sfałszowaniu niedawnych wyborów prezydenckich.

"Wszyscy się nie pomieszczą!" – krzyczą kobiety do funkcjonariuszy sił specjalnych milicji OMON. Pojawiły się informacje o zatrzymywaniu mężczyzn. W niektórych przypadkach grupy kobiet zdołały uniemożliwić funkcjonariuszom te działania.

Zobacz także

Białoruś. Marsz Kobiet w Mińsku, zatrzymano reportera relacjonującego na żywo

"Sam jesteś owcą!" – krzyczą kobiety, nawiązując do słów, jakimi protestujących nazwał prezydent Alaksandr Łukaszenka. Jego zdaniem demonstranci to "owieczki", którymi kieruje zagranica. "Jestem matką, a nie tarczą dla OMON-u" – głosi jeden z plakatów. "Jeśli kochasz, zostaw" – można przeczytać na innym.

Zobacz także

Ulice, którymi poruszają się kolumny kobiet, blokują duże siły milicji – wtedy marsz spontanicznie zmienia trasę. Kolumna przeszła m.in. część Prospektu Niepodległości, doszła do Placu Jakuba Kołasa, potem na Rynek Komarowski i w kierunku ulicy Niemiga w centrum. Początkowo liczbę uczestniczek oceniano na kilka tysięcy, teraz jest to kilkaset osób.

Zobacz także

W trakcie akcji zatrzymano nadających na żywo reporterów Radia Swaboda – Alesia Pileckiego i Andreja Rabczyka. Telewizja Biełsat poinformowała o zatrzymaniu dwójki swoich dziennikarzy – Zmiciera Mickiewicza i Alaksandra Lubianczuka.

Marsze kobiet – podała Nasza Niwa – odbyły się także w innych miastach – m.in. Brześciu, Homlu, Zasławiu i Rzeczycy.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/Twitter