Zamknij

Na Białorusi znów działa internet. Łukaszenka obwiniał zagranicę

12.08.2020 13:44
Białoruś
fot. Sergei Gapon/AFP/East News

W środę rano na Białorusi zadziałał internet, ruszyły komunikatory i sieci społecznościowe, możliwy jest dostęp do portali niezależnych mediów. Internetu nie było od niedzieli, gdy odbyły się wybory prezydenckie i trwają ogólnokrajowe protesty przeciwko rządom Aleksandra Łukaszenki. 

Wcześnie rano w środę zadziałała poczta, łącza wi-fi i komórkowe sieci internetowe, uruchomiły się komunikatory, sieci społecznościowe i serwisy wideo (YouTube). Do skrzynek pocztowych zaczęły wpadać maile z poprzednich trzech dni.

W środę w południe (godz. 11 w Polsce) działały również zablokowane wcześniej portale niezależnych mediów, takie jak TUT.by, svaboda.org, naviny.by. Sytuacja, jak pisze portal TUT.by, powołując się na swoich czytelników, dotyczy nie tylko Mińska, ale również części Białorusi.

Białoruś. Po kilku dniach przerwy działa internet

Według prezydenta Alaksandra Łukaszenki internet na Białorusi odłączono „z zagranicy”. Celem, jak przekonywał szef państwa, było zwiększenie niezadowolenia społecznego. Instytucje państwowe informowały w niedzielę m.in. o atakach DDoS na białoruską sieć.

Zobacz także

Według ekspertów internet został wyłączony przez władze Białorusi w celu zablokowania obiegu informacji i uniemożliwienia komunikacji i koordynacji obywatelom, wychodzącym na protesty przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich. Brak internetu spowodował poważne problemy dla firm i instytucji, a także liczne niedogodności dla zwykłych obywateli.

Zobacz także

Co najmniej 16 firm z Parku Wysokich Technologii, skupiającego firmy IT i Hi-Tech, zwróciło się do kierownictwa parku z apelem, by „wyjaśniło władzom, jakie są możliwe konsekwencje gospodarcze braku internetu”. „Każda godzina bez internetu negatywnie wpływa na reputację biznesową zarówno firm, jak i całego kraju” – napisano.

Białoruś. Protesty po wyborach prezydenckich

Po niedzielnych wyborach prezydenckich na Białorusi w Mińsku i innych miastach Białorusi rozgorzały protesty przeciw fałszowaniu wyników głosowania. Demonstracje i starcia z milicją wybuchły w Mińsku po ogłoszeniu wyników oficjalnego badania exit poll, według którego zwyciężył obecny prezydent Alaksandr Łukaszenka, uzyskując ok. 80 proc. głosów, a jego główna rywalka Swiatłana Cichanouska mniej niż 10 proc. głosów.

Według białoruskiego MSW podczas protestów w poniedziałek i wtorek zatrzymano zatrzymano ponad 5 tys. osób. W środę poinformowano o kolejnym tysiącu zatrzymań od wtorku wieczorem i wszczęciu 17 spraw karnych za napaść na funkcjonariuszy. Potwierdzono dotychczas śmierć jednej osoby w starciach między demonstrantami a służbami siłowymi.

RadioZET.pl/PAP