Zamknij

Protesty na Białorusi. Uzbrojony Łukaszenka przyleciał do swojej siedziby

23.08.2020 19:35
Białoruś. Relacja z protestu w Mińsku. Uzbrojony Łukaszenka przyleciał do siedziby
fot. AP/Associated Press/East News

Na Białorusi trwa kolejny dzień protestów przeciwko rządom Aleksandra Łukaszenki. Mieszkańcy Mińska ruszyli w stronę siedziby prezydenta, drogę zablokowali im jednak funkcjonariusze OMON-u i samochody MSW. Początkowo sugerowano, że prezydent został ewakuowany z Pałacu Niepodległości. Później okazało się, że Łukaszenka jest na miejscu. Do swojej siedziby przyleciał w kamizelce kuloodpornej i z karabinem w ręku.

Białoruś protestuje. W niedzielę po południu Białorusini zebrali się w Mińsku z hasłem Marsz Nowej Białorusi. Uczestnicy demonstracji nie domagają się niczego nowego. Chcą przeprowadzenia nowych wyborów prezydenckich, dymisji prezydenta Aleksandra Łukaszenki oraz uwolnienia więźniów politycznych i wszystkich zatrzymanych podczas protestów. „Mińsk w swojej historii nigdy nie widział takich tłumów” – relacjonował w sieci  dziennikarz i aktywista Franak Viačorka.

W trzeciej godzinie protestu zaczęły pojawiać się informacje o rzekomej ewakuacji Łukaszenki, później media podały jednak, że na terenie Pałacu Niepodległości faktycznie wylądował helikopter, ale Łukaszenka nie odleciał, a przyleciał do swojej siedziby. 

Na nagraniach można dostrzec, że prezydent był uzbrojony. Film zamieścił też kanał prowadzony przez służbę prasową prezydenta - Puł Pierwogo. "Łukaszenka godzinę temu przyleciał na miejsce wydarzeń. Do Pałacu Niepodległości! Prezydent ma na sobie kamizelkę kuloodporną. W rękach - automat" - napisano. O nagraniu informował też np. portal TUT.by. Jak pisał, prezydent "idzie z automatem w rękach po terenie Pałacu Niepodległości. Mówi też »zostań« i pyta »nikogo tam już nie ma, tak?«" . Agencja Interfax-Ukraina podawała z kolei, że automat był bez magazynku. Zdaniem niektórych komentatorów Łukaszence towarzyszył 15-letni syn Mikałaj - również z bronią w ręku.

Według szacunków niezależnych mediów liczba uczestników protestu mogła przekroczyć 100 tys., a może nawet 200 tys. osób. Na razie protest odbywa się bez interwencji milicji i nie ma informacji o żadnych zatrzymaniach. 

RadioZET.pl/Twitter/TUT.by/PAP