Zamknij

Czechy. Premier nazwany "debilem". "Mamy burdel w kraju"

19.10.2020 11:30
Andrej Babis
fot. Aris Oikonomou/AF/East News

Mamy burdel w kraju - stwierdziła czeska minister pracy i polityki społecznej Jana Malacova podczas rozmowy z dziennikarzami. Polityczka nie wiedziała, że jest jeszcze nagrywana, wobec czego pozwoliła sobie na bardzo pejoratywne określenie wobec szefa rządu Andreja Babisza. 

Incydent miał miejsce tuż po nagraniu materiału dla czeskiej telewizji, dotyczącego walki z drugą falą koronawirusa. Malacova, nie wiedząc, że jest jeszcze nagrywana i że mikrofony są włączone, w rozmowie z przedstawicielami mediów pozwoliła sobie na odrobinę szczerości pod adresem swojego szefa, premiera Andreja Babisza. 

- Mamy burdel w kraju. Babisz go zrobił, a my musimy to teraz zlizywać - powiedziała. Następnie stwierdziła, że "Babisz to debil", ale po chwili zreflektowała się i dodała "przepraszam". Całość została jednak zarejestrowana, a nagranie trafiło do sieci. Co ciekawe, w języku czeskim słowo "debil" oznacza "idiotę". 

Zobacz także

Jana Malacova jest członkinią Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej, koalicyjnego partnera kierowanego przez Babisza ugrupowania ANO 2011. Urząd minister pracy i polityki socjalnej piastuje od lipca 2018 roku. 

Koronawirus w Czechach - statystyki

5059 potwierdzonych przypadków zakażenia SARS-CoV-2 odnotowano w niedzielę w Czechach - podało w poniedziałek tamtejsze ministerstwo zdrowia. To o około 3600 mniej niż w sobotę. Jest to zarazem najwyższy dzienny przyrost w niedzielę, gdy przeprowadza się najmniej testów.

Zobacz także

W Czechach w związku z tempem szerzenia się SARS-CoV-2 obowiązuje stan wyjątkowy i liczne ograniczenia. Wszystkie szkoły od podstawowych po wyższe przeszły na naukę zdalną. Restauracje, bary i kluby są nieczynne. Nie wolno organizować imprez kulturalnych i sportowych. Od poniedziałku w ślubach i pogrzebach może uczestniczyć maksymalnie 30 osób.

RadioZET.pl/PAP/parlamentnilisty.cz/Twitter