Zamknij

Orgie w Brukseli. Organizator twierdzi, że gościł urzędnika z resortu Ziobry

03.12.2020 18:23
Rue de Pierres w Brukseli
fot. Bauweraerts/Isopix/East News

David Manzheley, organizator gejowskich orgii, przerwał milczenie i udzielił wywiadu węgierskiemu portalowi 444.hu, w którym skomentował zarzuty pod swoim adresem. Zaprzeczył, jakoby miał polskie korzenie i był poszukiwany przez policję. Zdaniem mężczyzny doniesienia polskiej prasy to odwet za to, że w jego imprezach bierze udział wysoki urzędnik z polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości.

Nie milkną echa seksafery w Brukseli, w której udział wziął węgierski polityk Fideszu József Szájer. Europoseł znany z homofobicznych i prawicowych przekonań uczestniczył w 25-osobowej gejowskiej orgii, i - jeśli wierzyć doniesieniom prasy - miał przed policją uciekać po rynnie i z narkotykami w plecaku. Szájer przeprosił swoich wyborców i w atmosferze skandalu zrezygnował z mandatu. W sprawie pojawił się jednak nowy wątek - rzekomego uczestnictwa w gejowskich imprezach polityków z Polski.

Przypomnijmy, już Una Hajdari z "Politico" napisała, że w seksparty brali udział polscy dyplomaci. Oliwy do ognia dolał sam organizator gejowskich spotkań David Manzheley, który w rozmowie z Onetem zdradził, że na jego imprezach bywali politycy PiS. - Pojawiają się 2-3 razy do roku na konkretne orgie - mówił, dodając, że nie wie, czy wiedzą o sobie nawzajem. Udział polskich polityków w orgiach nie został w żaden sposób potwierdzony, a wszystko opiera się wyłącznie na relacjach organizatora.

To nie jest jedyny tajemniczy wątek w tej sprawie. W czwartek w polskich mediach opublikowano wizerunek osoby, która jest łudząco podobno do Davida Manzheleya. Okazuje się, że wadowicka policja od połowy 2019 roku poszukuje mężczyzny o niemal identycznym imieniu i nazwisku - Dawida Manzheleya. Dziennikarze portalu Onet.pl oraz "Gazety Wyborczej" twierdzą, że dotarli do osób w naszym kraju, które znają podejrzanego o oszustwa. Teraz do sprawy na łamach węgierskiego portalu odniósł się sam zainteresowany, dementując, jakoby był osobą poszukiwaną przez polską policję.

Zobacz także

Organizator gejowskich orgii: Moi rodzice nie są Polakami. Doniesienia polskiej prasy to odwet

W rozmowie z portalem 444.hu David Manzheley odniósł się do legendarnej już ucieczki Szájera po rynnie. Okazało się jednak, że nie widział jej na własne oczy, ponieważ najpierw uprawiał seks, a potem sam musiał się wylegitymować przed policją. Przyznał także, że tym razem oprócz polityka Fideszu nie gościł u siebie innych Węgrów. Szybko jednak dodał, że węgierscy politycy pojawiają się na jego imprezach regularnie i wcześniej często gościł osoby, które nie mogą ujawniać swojej orientacji seksualnej w domu.

Manzheley skomentował także doniesienia polskich mediów o poszukiwanym przez wadowicką policję 36-letnim Dawidzie Manzheleyu. Mężczyzna stanowczo zaprzeczył, jakoby miał być tą samą osobą. Podkreślił, że ma 29 lat, a jego rodzice nie są Polakami i nie nazywają się tak samo jak osoby, których dane widnieją na policyjnej stronie.

Organizator gejowskich imprez wyjawił również powód, dla którego ktoś miałby chcieć podawać o nim nieprawdziwe informacje. Zdaniem Manzheleya to odwet. Chodzi o to, aby uczynić go niewiarygodnym, ponieważ jest świadkiem koronnym. W rozmowie z węgierskim portalem dodał także, że Polacy próbują go zdyskredytować, ponieważ "jeden z prawicowych liderów polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości jest również jego stałym gościem", co - zdaniem Manzheleya - jest kompromitujące dla partii rządzącej.

Zobacz także

RadioZET.pl/444.hu