Prezydent Boliwii Evo Morales rezygnuje. "Jestem ofiarą zamachu stanu"

11.11.2019 18:32
Evo Morales
fot. Bolivia TV/ Xinhua News/ East News

W obliczu trwających od trzech tygodni społecznych protestów lewicowy prezydent Boliwii Evo Morales oświadczył w niedzielę w telewizyjnym przemówieniu, że składa dymisję. Zdaniem opozycji, wyniki niedawnych wyborów, które zapewniły mu reelekcję, są sfałszowane.  Prezydenci Kuby, Wenezueli i Argentyny potępili niedzielne wydarzenia w Boliwii.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

„Chcę wam powiedzieć, bracia i siostry, że walka się tutaj nie kończy” - powiedział Evo Morales ze swojej twierdzy w regionie Chapare w środkowej Boliwii.

„Będziemy kontynuować tę walkę o równość, o pokój” - dodał polityk. Nazywał też siebie ofiarą „zamachu stanu”.

Zobacz także

Morales, według dowódcy boliwijskich sił zbrojnych generała Williamsa Kalimana, złożył dymisję pod presją armii.

Prezydenci Kuby, Wenezueli i Argentyny potępili niedzielne wydarzenia w Boliwii, które doprowadziły do ustąpienia prezydenta tego kraju Evo Moralesa. Miguel Diaz-Canel, Nicolas Maduro i Alberto Fernandez stwierdzili, że jest to "zamach stanu" przeciwko ich tradycyjnemu sojusznikowi.

USA wzywają cywilnych przywódców, by zachowali kontrolę w Boliwii

"Najważniejsze jest, aby konstytucyjnie wyznaczeni cywilni przywódcy zachowali kontrolę podczas okresu przejściowego (przed przekazaniem władzy)" - powiedział agencji Reutera przedstawiciel resortu dyplomacji USA, który pragnął zachować anonimowość.

"Wzywamy wszystkich, aby powstrzymali się od przemocy w tym okresie pełnym napięć i będziemy nadal współpracować z naszymi międzynarodowymi partnerami, by sprawić, że w Boliwii przetrwa demokracja i ład konstytucyjny" - zapewnił rozmówca Reutera.

Zobacz także

Minister spraw zagranicznych Meksyku Marcelo Ebrard ocenił w poniedziałek, że ustąpienie prezydenta było de facto zamachem stanu. "Jest to pucz, ponieważ armia zażądała rezygnacji prezydenta, a to jest pogwałceniem ładu konstytucyjnego w tym kraju" - oznajmił Ebrard.

Minister oświadczył też, że Meksyk nadal uważa Moralesa za prezydenta Boliwii, a Organizacja Państw Amerykańskich (OPA) powinna zwołać spotkanie w trybie natychmiastowym, aby omówić kryzys w tym kraju.

Zobacz także

Wkrótce potem prezydent Meksyku Andres Manuel Lopez Obrador powiedział, że zgadza się z szefem dyplomacji. Nazwał zmuszenie Moralesa przez wojskowych do ustąpienia wydarzeniem "godnym pożałowania".

Boliwia: Opozycja domaga się unieważnienia wyborów prezydenckich

Po trwających od trzech tygodni społecznych protestach lewicowy prezydent Boliwii podał się w niedzielę do dymisji. Opozycja utrzymuje, że wyniki niedawnych wyborów, które zapewniły mu reelekcję, są sfałszowane.

Wcześniej w niedzielę Morales zapowiedział powtórne rozpisanie przeprowadzonych 20 października wyborów.

Zobacz także

Tuż po telewizyjnym oświadczeniu Moralesa o rezygnacji Kaliman poinformował, że to armia wezwała go do ustąpienia.

Ogłoszenie reelekcji Moralesa po wyborach 20 października wywołało masowe protesty w całym kraju. Oficjalnie zdobył on 47,08 proc. głosów, a jego główny rywal, centrowy poprzedni prezydent Carlos Mesa 35,61 proc. Do wygrania wyborów już w pierwszej turze potrzebne jest uzyskanie ponad połowy wszystkich głosów lub przewagi co najmniej 10 punktów procentowych. Opozycja twierdziła, że władze sfałszowały wyniki głosowania.

RadioZET.pl/ Reuters/ AlJazerra/ PAP