Zamknij

Saakaszwili aresztowany w Gruzji. "Zaryzykowałem życie i wolność. I tak się nie wycofam"

01.10.2021 23:00
Micheil Saakaszwili
fot. AFP Photo/Georgia Interior Ministry

Premier Gruzji Irakli Garibaszwili poinformował w piątek o zatrzymaniu byłego prezydenta kraju, a obecnie jednego z głównych opozycjonistów Micheila Saakaszwiliego. Polityk na co dzień mieszka na Ukrainie, ale już wcześniej informował o zamiarze przyjazdu do Gruzji.

Micheil Saakaszwili został aresztowany i osadzony w więzieniu. Taką informację potwierdził podczas piątkowej konferencji prasowej premier Gruzji Irakli Garibaszwili. Saakaszwili, na którym w Gruzji ciążą wyroki i zarzuty karne, ogłosił w piątek rano, że przebywa w swojej ojczyźnie. W internecie pojawiają się także nagrania z jego zatrzymania:

 "Dzień dobry, Gruzjo! Jestem już w Gruzji po ośmiu latach. Zaryzykowałem życie i wolność" – powiedział 53-letni były prezydent w filmie zamieszczonym przed kilkunastoma godzinami na jego koncie na Facebooku. Zdradził też, że znajduje się w nadmorskim mieście Batumi. Gruzińskie MSW początkowo nie potwierdzało tych informacji. Władze gruzińskie zapowiadały wcześniej, że jeśli polityk wróci do kraju, zostanie zatrzymany.

Pełniący funkcję prezydenta w latach 2004 - 2007 i 2008 - 2013 Saakaszwili zapowiadał, że przyjeżdża do Gruzji na weekend przy okazji zaplanowanych na sobotę wyborów lokalnych, które w Gruzji traktowane są jako test dla rządzącej partii Gruzińskie Marzenie.

- Wzywam wszystkich, aby poszli i zagłosowali na Zjednoczony Ruch Narodowy, główną partię opozycyjną, której jestem założycielem - apelował w filmie Saakaszwili. Wezwał również swoich zwolenników do spotkania się w niedzielę i marszu do stolicy Tbilisi "w celu obrony wyników głosowania". Obiecał, że przyłączy się do manifestacji.

Jeśli ten uzurpatorski rząd zdoła mnie najpierw powstrzymać, może nas to tylko wzmocnić. I tak się nie wycofam i mam nadzieję, że Wy też

Micheil Saakaszwili

- Jego zapowiedź powrotu do Gruzji, niezależnie do tego, czy jest to prawda, czy też nie, zwiększa napięcie przed sobotnimi wyborami – mówiła w piątek prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili w przemówieniu telewizyjnym. Polityczka zapowiedziała już też, że nie ułaskawi swojego poprzednika. - Moja odpowiedź jest prosta i ostateczna: nie i nigdy - skomentowała. Fragment jej oświadczenia cytuje portal RBK-Ukraina.

Saakaszwili pełni obecnie funkcję państwową na Ukrainie. W 2013 roku wyjechał z Gruzji, bowiem rok wcześniej jego partia przegrała wybory parlamentarne, a władzę przejęło Gruzińskie Marzenie, utworzone przez wpływowego biznesmena i miliardera Bidzinę Iwaniszwilego, któremu opozycja zarzuca powiązania z Rosją.

Nowi rządzący jeszcze w 2012 roku postanowili o wszczęciu wobec prezydenta kilku spraw karnych. W 2018 przebywający na emigracji Saakaszwili został skazany zaocznie na sześć lat więzienia za nadużycie władzy. Od 2014 roku jest ścigany gruzińskim listem gończym. Saakaszwili odrzuca wszystkie oskarżenia i twierdzi, że są one umotywowane politycznie. Polityk został pozbawiony gruzińskiego obywatelstwa, kiedy przyjął obywatelstwo Ukrainy.

Kryzys polityczny w Gruzji. Wkrótce wybory lokalne

Wybory lokalne w Gruzji będą pierwszym ogólnokrajowym testem poparcia dla Gruzińskiego Marzenia, które w wyborach jesienią ubiegłego roku po raz trzeci zwyciężyło w wyborach parlamentarnych, lecz spotkało się z bojkotem opozycji i oskarżeniami o nadużycia.

Od tamtej pory kryzys polityczny w Gruzji nie gaśnie, a próby jego rozwiązania nie przynosiły pozytywnych rezultatów. Po wielomiesięcznym bojkocie nowego parlamentu partia władzy i część opozycji podpisały w kwietniu „ugodę” przy mediacji przewodniczącego Rady Europejskiej Charlesa Michela. Strony jej nie dotrzymały.

Dodatkowym tłem wewnętrznego sporu jest coraz ostrzejszy konflikt z UE i Zachodem, chociaż formalnie władze w Tbilisi podtrzymują deklaracje o prozachodnim kierunku gruzińskiej polityki. Kilka miesięcy temu rząd był krytykowany przez unijnych liderów za brak reakcji na zamieszki na ulicach, w których pobito kilkudziesięciu dziennikarzy, a jeden z nich, operator opozycyjnej telewizji, po kilku dniach zmarł. 

RadioZET.pl/PAP/Twitter/Facebook