Zamknij

Tysiące ludzi żegnają Sulejmaniego w kondukcie żałobnym. 'Śmierć Ameryce!'

04.01.2020 14:13
Irak
fot. PAP/EPA

W Bagdadzie trwają uroczystości pogrzebowe ku czci irańskiego generała Kasema Sulejmaniego i osób, które zginęły wraz z nim. W pogrzebie biorą udział liczni dostojnicy państwowi związani ze środowiskiem szyickim, w tym b. premier Adil Abd al-Mahdi - podaje AFP.

Oprócz al-Mahdiego w pogrzebie uczestniczą też m.in. lider szyickiego bloku parlamentarnego al-Fateh, Hadi al-Ameri, którego łączyły zażyłe relacje z zabitym irańskim dowódcą sił specjalnych, b. premier Nuri al-Maliki - kierujący pracami gabinetu w latach 2006-2014, a także od dawna związany z al-Fateh i Ludowymi Siłami Mobilizacyjnymi (PMF) b. doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Falih aj-Fadżad.

Uroczystości pogrzebowe ku czci Sulejmaniego

Abu Mahdi al-Muhandis - jeden z dowódców tej proirańskiej milicji irackiej, łączącej 40 formacji oficjalnie podporządkowanych oficjalnie rządowi Iraku - został zabity wraz z Sulejmanim. Na czele procesji pogrzebowej jedzie kolumna samochodów z pięcioma trumnami zabitych podczas ataku Irańczyków i pięcioma trumnami poległych Irakijczyków.

Orszak wyruszył sprzed meczetu w miasteczku Al-Kazimijja, leżącej obecnie na przedmieściach Bagdadu. Miasto to jest świętym miejscem szyitów, ponieważ ich siódmy imam Musa al-Kazim został tu pochowany wraz ze swym wnukiem. Irakijscy szyici niosą flagi Iraku oraz sztandary sił PFM. Wznoszą okrzyki "Śmierć Ameryce!"

Kasem Sulejmani nie żyje

Tylko dygnitarze i byli przywódcy polityczni mogli wejść na teren silnie strzeżonej rządowo-dyplomatycznej Zielonej Strefy na zachodnim brzegu rzeki Tygrys w Bagdadzie, gdzie wjechały karawany z trumnami - pisze korespondent AFP. Tłum zmuszony był zatrzymać się przed prowadzącym do niej mostem.

Zobacz także

Zgodnie z programem uroczystości opracowanym przez Al-Haszd asz Szabi (Ludowe Siły Mobilizacyjne; PMF), procesja żałobna wyruszy z Bagdadu do oddalonego o 102 km od stolicy świętego dla szyitów miasta Karbala, by na końcu dotrzeć do innego świętego miasta szyitów - Nadżafu (144 km od Bagdadu).

W Karbali znajduje się grób wnuka Mahometa, Husajna ibn Alego, który zginął tam w bitwie stoczonej w 680 r., a w Nadżafie stoi meczet z grobem zmarłego w 661 roku kalifa Alego Ibn Abi Taliba, kuzyna i zięcia Mahometa. Oba ośrodki są miejscem pielgrzymek pobożnych szyitów.

Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie

Tymczasem w Iraku sytuacja staje się coraz bardziej napięta i chaotyczna. W nocy pojawiły się doniesienia, że w pobliżu bazy at-Tadżi na północ od Bagdadu został przeprowadzony atak lotniczy na konwój irackich Ludowych Sił Mobilizacyjnych (PMF), w którym zginęło 6 osób, a 3 odniosło rany. W pierwszych doniesieniach sugerowano, że zginęli kolejni dowódcy proirańskich PMF, a za zamachem stali Amerykanie.

Zobacz także

Międzynarodowa Koalicja walcząca w Iraku pod wodzą Amerykanów zaprzeczyła jednak, że miała cokolwiek wspólnego z rzekomym atakiem lotniczym na północ od Bagdadu. "Koalicja nie przeprowadzała żadnych ataków z powietrza w pobliżu bazy at-Tadżi w ostatnich dniach" - zapewnił na Twitterze rzecznik międzynarodowej koalicji walczącej w Iraku z bojowcami Państwa Islamskiego, płk Myles B. Caggins III. Również rzecznik irackiego rządu zdementował doniesienia, że lotnictwo Międzynarodowej Koalicji przeprowadziło atak.

Zobacz także

Po wydaniu oświadczenia rzecznika rządu Iraku, który podważył informacje o ataku na konwój, kierownictwo Irackich Ludowych Sił Mobilizacyjnych wycofało się ze swych wcześniejszych twierdzeń, że miał on rzeczywiście miejsce. W wydanym naprędce oświadczeniu PMF zaprzeczył, że "w pobliżu at-Tadżi miał miejsce jakikolwiek atak".

Przypomnijmy, że generał Kasem Sulejmani zginął w nocy z czwartku na piątek w Bagdadzie w rezultacie amerykańskiego precyzyjnego ataku za pomocą drona, zarządzonego przez prezydenta Donalda Trumpa.

RadioZET.pl/PAP