Zamknij

Premier był na imprezie podczas lockdownu. Opozycja wzywa do dymisji

12.01.2022 14:13
Boris Johnson
fot. ADRIAN DENNIS/AFP/East News

Skandal polityczny z koronawirusem w tle w Wielkiej Brytanii. Premier Boris Johnson potwierdził w środę, że wziął udział w spotkaniu w jego rezydencji podczas twardego lockdownu w 2020 r. Pytany o swoją dymisję odparł, że trzeba czekać na wyniki dochodzenia w tej sprawie.

Wielka Brytania od kilku dni żyje skandalem, który ujawniła jako pierwsza telewizja ITV. W poniedziałek wieczorem stacja opublikowała treść e-maila, który wysłał Martin Reynolds, prywatny sekretarz premiera, do ponad 100 pracowników Downing Street, zachęcając ich, by skorzystali z ładnej pogody i przyszli na spotkanie przy drinkach w ogrodzie rezydencji premiera.

20 maja 2020 r., gdy ono się odbyło, restrykcje covidowe zezwalały na spotykanie się na świeżym powietrzu z maksymalnie jedną osobą spoza własnego gospodarstwa domowego i to przy zachowaniu dwumetrowego dystansu. W środę do sprawy odniósł się brytyjski premier.

Premier na imprezie podczas lockdownu. Opozycja domaga się dymisji

Potwierdził, że przez około 20 minut był obecny na spotkaniu 20 maja 2020 r., ale jak wyjaśnił, myślał, że było to spotkanie robocze. - Były rzeczy, których po prostu nie zrobiliśmy dobrze - oświadczył. Przyznał jednak, że z perspektywy czasu powinien był postąpić inaczej i w inny sposób podziękować personelowi Downing Street.

Na sugestię lidera opozycyjnej Partii Pracy Keira Starmera, że wobec złamania przez niego restrykcji covidowych premier powinien zrezygnować, Johnson odparł jednak, że trzeba poczekać na wyniki dochodzenia w tej sprawie.

Londyńska policja metropolitalna oświadczyła, że rozważa wszczęcie śledztwa w sprawie nieformalnego przyjęcia w ogrodzie na Downing Street. Policja rozważała wszczęcie śledztwa dotyczącego wcześniej ujawnionych przez media spotkań towarzyskich i przyjęć świątecznych w siedzibie premiera, które miały miejsce w listopadzie i grudniu 2020 r. Ostatecznie tego nie zrobiła. Wtedy jednak nie miała tak ewidentnych dowodów.

"Cześć wszystkim! Po tym niezwykle pracowitym okresie pomyśleliśmy, że byłoby miło wykorzystać piękną pogodę i spotkać się na kilka społecznie zdystansowanych drinków w ogrodzie Numeru 10 dziś wieczorem. Dołączajcie do nas od 18:00 i przynieście własny alkohol!" - napisał Reynolds.

Wysłany przez Reynoldsa e-mail jest też najpoważniejszym jak dotąd problemem dla Borisa Johnsona w trwającej od kilku tygodni serii ujawnianych przez media informacji o tym, że w czasie restrykcji covidowych na Downing Street regularnie je łamano. O ile w przypadku poprzednich doniesień premier i jego rzecznik przekonywali, że spotkania były pracą w ogrodzie lub że odbywały się bez udziału albo bez wiedzy Johnsona, tym razem taka linia obrony nie wchodzi w grę.

Zwłaszcza że - jak ujawniają we wtorek brytyjskie media - część personelu Downing Street była szczerze zdumiona e-mailem od Reynoldsa, gdyż zdawano sobie sprawę, że byłoby to złamaniem restrykcji, a mimo to spotkanie doszło do skutku. Według źródeł cytowanych przez BBC i dziennik "Daily Telegraph" wśród pracowników były wówczas prowadzone rozmowy, że to, co robi Reynolds, jest niemądre, bądź zastanawiali się oni, czy nie jest to jakiś żart.

RadioZET.pl/PAP - Bartłomiej Niedziński

C