Zamknij

Wnuk Mołotowa atakuje Polskę po słowach Putina: Warszawa przebija dno

29.12.2019 16:56
Rosja
fot. Facebook/Wiaczesław Nikonow

Nie milkną echa ostatnich wypowiedzi Władimira Putina, sugerujących, że Polska kolaborowała z hitlerowskimi Niemcami i że pakt Ribbentrop-Mołotow nie przyczynił się do wybuchu II wojny światowej. Po reakcji MSZ na jego słowa, odezwały się także osoby broniące postawy prezydenta Rosji i atakujące Polskę. Głos zabrał m.in. wnuk byłego ministra spraw zagranicznych ZSRR. 

Przypomnijmy: ubiegłym tygodniu prezydent Rosji skrytykował wrześniową rezolucję Parlamentu Europejskiego dotyczącą wybuchu II wojny światowej. Putin wyraził m.in. ocenę, że przyczyną II wojny światowej był nie pakt Ribbentrop-Mołotow, a pakt monachijski z 1938 r.

Skandaliczne słowa Władimira Putina. Jest reakcja MSZ

Podkreślił też wykorzystanie przez Polskę układu z Monachium do realizacji roszczeń terytorialnych dotyczących Zaolzia. Przekonywał m.in., że we wrześniu 1939 r. Armia Czerwona w Brześciu nie walczyła z Polakami i w tym kontekście "niczego Polsce Związek Radziecki w istocie nie odbierał".

Zobacz także

Putin sformułował też zarzuty wobec przedwojennego polskiego ambasadora w Niemczech Józefa Lipskiego, który - według rosyjskiego prezydenta - miał obiecywać postawienie w Warszawie pomnika Hitlerowi, jeśli wysłałby on polskich Żydów na zagładę do Afryki.

Łajdak, antysemicka świnia, inaczej powiedzieć się nie da. W pełni solidaryzował się on (Lipski - PAP) z Hitlerem w jego antysemickim nastawieniu i, co więcej, obiecywał wystawić mu w Warszawie pomnik za niegodziwości wobec narodu żydowskiego

- mówił Putin, uczestnicząc w posiedzeniu kolegium kierowniczego resortu obrony Rosji. Na słowa prezydenta Rosji natychmiast zareagował polski MSZ, który wezwał "na dywanik" rosyjskiego ambasadora w Polsce Siergieja Andriejewa. W trakcie rozmowy przekazano w imieniu polskich władz stanowczy sprzeciw wobec insynuacji historycznych, których dopuścili się kilkukrotnie w ciągu ostatnich dni przedstawiciele najwyższych władz Federacji Rosyjskich. 

Wnuk Mołotowa broni Putina

W obronie Władimira Putina (choć nie wprost) stanął natomiast m.in. potomek człowieka, którego on sam przywołał. Wiaczesław Nikonow, wnuk Wiaczesława Mołotowa, napisał na swoim profilu na Facebooku, że "Warszawa przebija dno, broniąc znanego antysemity":

"Gdybyśmy my mieli wzywać polskiego ambasadora do MSZ za każdy antyrosyjski wybryk w Polsce (np. niszczenie pomników tych, którzy zginęli na wojnie z nazizmem), to musiałby zamieszkać przy placu Smoleńskim, gdzie mieści się siedziba MSZ" - dodał. 

"Słowa Putina o polskim ambasadorze-antysemicie, który obiecywał postawienie pomnika Hitlerowi, dotknęły Warszawę do żywego. Powód: tam nie chcą uznać tej części swojej historii, a Polskę przedstawiają jako niewinną i bezgrzeszną ofiarę Berlina i Moskwy. Jednak historia Polski mówi o czymś innym" – tak z kolei bronił rosyjskiego przywódcę tamtejszy senator Aleksiej Puszkow

Były szef MSW komentuje

Ciekawym komentarzem podzielił się także poseł PO, a w latach 2013-14 minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Jego zdaniem, atak werbalny ze strony Rosjan to dopiero początek, a cała nagonka nie została zainicjowana przypadkowo.

"A w tle świątecznych dni narasta napięcie między Polską a Rosją. Atak werbalny Putina groźny, bo oni nigdy takich rzeczy nie zaczynają przypadkowo. Będzie dalszy ciąg. Przy tak słabej obecnie naszej dyplomacji i wyizolowaniu PL w EU to może być groźne" - napisał na Twitterze. 

RadioZET.pl/PAP/Facebook/NaTemat