Zamknij

Populiści wygrywają wybory parlamentarne na Słowacji

01.03.2020 00:59
Słowacja. Wybory parlamentarne wygrał populistyczny ruch OLaNO
fot. PAP/EPA/MARTIN DIVISEK

Spektakularne zwycięstwo populistycznej opozycji i sromotna klęska rządzącej socjaldemokracji. Pierwsze wyniki wyborów parlamentarnych na Słowacji potwierdziły, że u naszych południowych sąsiadów szykuje się zmiana władzy.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Pierwsze wyniki exit poll wskazały jednoznacznego zwycięzcę sobotnich wyborów do 150-osobowej Rady Narodowej Słowacji. To populistyczny ruch Zwyczajni Ludzie i Niezależne Osobistości (OL’aNO) na czele z Igorem Matowiczem. Według sondażu pracowni Fokus dla telewizji Markiza zdobyli aż 25,8 proc. poparcia.

Sympatycy OL’aNO świętowali zwycięstwo w mieście Trnawie (ponad 40 km na północ od Bratysławy). Przed wejściem na wydarzenie w miejscowej hali sportowej goście byli sprawdzani termometrem - powodem obawa przed zachorowaniami na koronawirusa.

Zobacz także

"Świnia" pomogła opozycji wygrać wybory?

Matowicz, wskazywany teraz na nowego słowackiego premiera, zbudował program wyborczy na zapowiedzi bezwzględnej walki z korupcją, a siebie stawiał jako kandydat antysystemowy – pomimo że od lat zasiada w ławach Rady Narodowej. W obliczu kolejnych skandali politycznych i zabójstwa dziennikarza śledczego Jana Kuciaka w 2018 roku, te obietnice trafiły na podatny grunt.     

Daniel Kerekes, słowacki ekspert polityczny, podkreślił, że drogę do koalicji OĽaNO mogą zamknąć chrześcijańscy konserwatyści, którzy znaleźli się na listach ruchu. – Mogą oni blokować ewentualne porozumienie z liberałami z Postępowej Słowacji (PS) – podkreślił Kerekes.

Naturalnymi partnerami dla ruchu OL’aNO jest PS, centrowa Wolność i Solidarność (SaS) czy konserwatywna partia Jesteśmy Rodziną (SME Rodina). Do rządzenia potrzeba większości 76 deputowanych.

Jeszcze przed ogłoszeniem pierwszych wyników, przed siedzibą (wciąż) rządzącej partii Kierunek – Socjaldemokracja (Smer-SD) pojawiły się zapalone znicze. Pierwsze wyniki potwierdziły żałobny nastrój wśród polityków Smeru. Wszystko wskazuje na to, że po ośmiu latach rządów socjaldemokraci pożegnają się z władzą. Według sondażu dla Markizy zdobyli tylko 14,8 proc. To przepaść w porównaniu do ostatnich wyborów, kiedy mogli liczyć na 28,3 proc. głosów.  

Premier Peter Pellegrini powiedział do dziennikarzy, że przyjmuje wolę wyborców oraz podkreślił: - Nie jestem przyspawany do żadnego stanowiska. 

Premier Słowacji Peter Pellegrini
fot. Piotr Drabik

Co Smer-SD zrobi po wyborach? – Zgodnie ze słowacką konstytucją, dopóki nie zostanie powołany nowy gabinet, dotychczasowy rząd wciąż sprawuje władzę. Myślę, że Smer-SD będzie grał na czas i liczył na rozbicie opozycji – podkreślił Kerekes.  

Zobacz także

Wybory zbiegły się nie tylko z drugą rocznicą zabójstwa Kuciaka (18 lutego), ale również premierą filmu „Świnia”. Ekranizacja książki Arpáda Soltésza opowiada historię fikcyjnego kraju, w którym skorumpowani politycy i świat przestępczy grają do jednej bramki. Brzmi znajomo? Słowacy nie mieli wątpliwości, że to analogia do sytuacji w ich kraju.

– To bardzo ciężki film, a mimo podczas projekcji kina w całym kraju są szczelnie wypełnione – wyjaśnił Kerkes. 

Słaby wynik skrajnej prawicy

Nie sprawdziły się za to prognozy o bardzo dobrym rezultacie skrajnie prawicowej Partii Ludowej Nasza Słowacja (LSNS). Według sondażu Markizy mogła liczyć tylko na 6,5 proc., co dawałoby jej dopiero siódme miejsce w Radzie Narodowej. Z kolei według innego badania dla publicznej RTVS nacjonaliści zdobyli nieco więcej głosów, bo 8,8 proc.

Wśród elektoratu LSNS znaleźli się nie tylko zwolennicy skrajnej prawicy, ale również osoby negujące porządek kapitalistyczny. To zazwyczaj przegrani transformacji gospodarczej z lat 90., którzy nie odnaleźli się w nowym porządku.

Bardzo słaby wynik zanotowała za to partie mniejszości węgierskiej, która stanowi ok. 10 proc. mieszkańców Słowacji. W obu sondażach exit polls te ugrupowania nie przekroczyły progu wyborczego. To oznacza, że po raz pierwszy w najnowszej historii Słowacji może zabraknąć węgierskiej reprezentacji w narodowym parlamencie. To może rodzić napięcia w relacjach Bratysława-Budapeszt. 

Wybory na Słowacji
fot. Piotr Drabik

Zobacz także

Cisza wyborcza została przesunięta o godzinę z powodu dwóch tragicznych wypadków w komisjach wyborach. W miejscowości Veľký Krtis zmarła członkini komisji wyborczej, a w Bańskiej Bystrzycy nie udało się uratować 78-letniego wyborcy.

Wybory na Słowacji wyglądają trochę inaczej niż w Polsce. Głosowanie odbywa się w sobotę, trwa aż 15 godzin, a wyborcy dostają do ręki cały plik kartek z listami kandydatów. Wybierają tylko jedną i wkładają do zalakowanej koperty, która ląduje w głównej urnie. Pozostałe niezużyte listy nie trafiają do śmietnika, ale to drugiej specjalnej urny.

Prezydent Czaputowa z córką Leo głosowała w mieście Pezinok na zachodzie kraju. Mówiła do dziennikarzy, że ma nadzieje na wysoką frekwencję. Ta według sondażowych wyników wyniosła około 65 proc. Co ciekawe – sobotnie głosowanie odbyło się dokładnie w 100. rocznicę przyznania praw wyborczym kobietom w ówczesnej Czechosłowacji.

RadioZET.pl