Prawicowy publicysta „odleciał”. Twierdzi, że PE...nie jest wart Szydło

19.07.2019 08:42
Szydło
fot. Tomasz Jastrzębowski/Reporter

„Dwukrotne odrzucenie jej kandydatury [...] jest świadectwem ideologicznej pleśni panoszącej się dziś w Strasburgu i Brukseli” – tak o braku wyboru Beaty Szydło na stanowisko przewodniczącej jednej z komisji Parlamentu Europejskiego pisze jeden z prawicowych publicystów. Jego zdaniem PE nie jest miejscem wartym tego, aby była premier pełniła w nim jakąkolwiek funkcję. 

Beata Szydło dwukrotnie próbowała zostać przewodniczącą Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych w Parlamencie Europejskim. I za każdym razem przegrywała głosowanie, drugie z nich nawet w wyższym stosunku niż pierwsze. Do jej zwycięstwa nie chcieli dopuścić przedstawiciele innych frakcji, przede wszystkim socjaliści oraz liberałowie.

PiS: to rewanż za Timmermansa i chrześcijańskie wartości

Politycy PiS przekonują, że wyniki obydwu głosowań to odwet za „chrześcijańskie wartości”, jakim hołduje Szydło oraz za jej działalność jeszcze jako szefowej rządu. Taką opinię prezentował m.in. prezes Jarosław Kaczyński.

Zobacz także

– Pani premier Szydło jest tu pamiętana jako ta, która nie ukorzyła się przed Unią, nie klęknęła. Tylko twardo broniła polskich interesów i zostało jej to zapamiętane – mówił z kolei na antenie TOK FM eurodeputowany Ryszard Czarnecki.

Przedstawiciele partii rządzącej prezentują również pogląd, że niewybranie byłej premier na stanowisko przewodniczącej komisji to rewanż za utrącenie kandydatury Fransa Timmermansa na urząd szefa Komisji Europejskiej. Zdaniem polityków PiS to właśnie ich ugrupowanie zbudowało front przeciw Holendrowi, co zresztą na prawicy zgodnie uważane jest za dyplomatyczny sukces. 

Europarlament...nie jest wart Beaty Szydło?

Jeszcze dalej w swoich rozważaniach idzie jednak Tomasz Domalewski. Publicysta portalu wpolityce.pl w swoim ostatnim felietonie przekonuje bowiem, że Parlament Europejski to instytucja...niegodna takiej osoby jak Beata Szydło.

„Dwukrotne odrzucenie jej kandydatury [...] jest świadectwem ideologicznej pleśni panoszącej się dziś w Strasburgu i Brukseli. To kolejny wykwit lewackiej wizji, której widmo coraz bezczelniej krąży nad Europą” – pisze, poświęcając zresztą „lewactwu” sporo miejsca. Twierdzi np. że z „lewactwem trudno się rozmawia, a jeszcze trudniej cokolwiek pozytywnego ustalić”, krytykuje przy tym wszelkich „Timmeransów i Schulzów”. 

Zobacz także

Dalej Domalewski przekonuje, że „druzgocące przemówienia Beaty Szydło, obrazujące moralność czołowych polityków Unii, jako coś, co w ogóle nie istnieje, zostały zapamiętane” tkwią one „temu nikczemnemu towarzystwu w atmosferze, niczym jakiś piękny pejzaż w oczach barbarzyńcy”. „Dlatego właśnie uważam, że ten parlament niewart jest tego, by Beata Szydło narażała się kolejny raz na odwet prostaków” – podsumowuje.

RadioZET.pl/wpolityce.pl/TOK FM