Trump chce poznać tożsamość sygnalisty. „Zasługuję na spotkanie”

30.09.2019 09:24
Donald Trump
fot. PAP/EPA

„Jak każdy Amerykanin zasługuję na spotkanie z tym, kto mnie oskarża” – napisał w niedzielę Donald Trump na Twitterze, odnosząc się do sygnalisty, który w swym raporcie napisał, że prezydent zabiegał o ingerencję obcego państwa w wybory w USA w 2020 roku. Sprawa dotyczy lipcowej rozmowy telefonicznej prezydentów USA i Ukrainy, Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego.

W udostępnionym w czwartek zredagowanym raporcie sygnalista, prawdopodobnie pracownik wywiadu, napisał, że Trump, rozmawiając z Zełenskim, zabiegał o ingerencję obcego państwa w wybory w USA, a Biały Dom starał się ukryć zapis tej rozmowy. Autor przyznaje, że nie był świadkiem rozmowy, ale podkreśla, że został szczegółowo poinformowany o jej treści przez „wielu urzędników Białego Domu, którzy mieli na ten temat bezpośrednie informacje”, a ich relacje się pokrywały.

Donald Trump uważa, że sygnalista przedstawił jego „doskonałą rozmowę” z prezydentem Ukrainy w „sposób całkowicie niedokładny i kłamliwy”, opierając się na „informacjach z drugiej i trzeciej ręki”. Prezydent chciałby spotkać się także z każdym, kto przekazał sygnaliście te „w znacznej mierze fałszywe informacje”. „Czy ta osoba szpiegowała prezydenta USA? Poważne konsekwencje!” – napisał Trump na Twitterze.

Śledztwo ws. podstaw do impeachmentu Trumpa

W zeszły wtorek przewodnicząca Izby Reprezentantów Nancy Pelosi poinformowała, że w związku z podejrzeniem, że prezydent wywierał naciski na władze Ukrainy, by zaszkodzić swojemu potencjalnemu rywalowi w następnych wyborach prezydenckich – Joe Bidenowi – Izba Reprezentantów wszczyna śledztwo, które może doprowadzić do impeachmentu Trumpa. Dzień później oceniła, że zapis rozmowy Trumpa z Zełenskim potwierdza, iż prezydent USA złamał normy dotyczące wyborów i bezpieczeństwa. Prawo wyborcze w USA zabrania korzystania z pomocy obcych państw.

Zobacz także

Resort sprawiedliwości ocenił jednak, że prezydent nie złamał prawa wyborczego. W czwartek rzeczniczka Białego Domu Stephanie Grisham powiedziała, że w rozmowie nie było „nic niewłaściwego”, a w raporcie „nie ma nic ponad zbiór relacji z trzeciej ręki i sklejonych razem wycinków prasowych”. „Biały Dom będzie nadal krytykował tę histerię mediów i fałszywą narrację propagowaną przez media głównego nurtu” – dodała.

RadioZET.pl/PAP