Brat Borisa Johnsona odchodzi z rządu i składa mandat posła. „Byłem rozdarty”

06.09.2019 08:28
Jo Johnson
fot. AP/Associated Press/East News

Brytyjski wiceminister edukacji Jo Johnson, brat premiera Borisa Johnsona, zapowiedział w czwartek rezygnację ze stanowiska w rządzie i mandatu posła. „W ostatnich tygodniach byłem rozdarty między lojalnością wobec rodziny a interesem narodowym” – przyznał.

„Reprezentowanie przez dziewięć lat Orpington (południowo-wschodnia część Londynu – PAP) i służba ministerialna pod wodzą trzech różnych premierów były dla mnie zaszczytem. W ostatnich tygodniach byłem rozdarty między lojalnością wobec rodziny a interesem narodowym – to napięcie nierozwiązywalne i nadszedł czas, aby inni przejęli moje role jako posła i ministra” – napisał na Twitterze.

Telewizja Sky News podkreśliła, że tekst oświadczenia polityka wprost sugeruje, że jego zdaniem premier nie realizuje interesu narodowego i należy się spodziewać, że jedynie pogłębi ono kryzys trawiący rząd.

Co z przedterminowymi wyborami?

Do odejścia młodszego brata premiera doszło zaledwie dzień po przegraniu przez szefa rządu głosowania nad jego wnioskiem o przedterminowe wybory parlamentarne. Wcześniej Boris Johnson musiał także uznać wyższość opozycji próbującej prawnie wykluczyć ryzyko wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej bez umowy.

Zobacz także

Jo Johnson był wcześniej także członkiem rządów Davida Camerona oraz Theresy May, z którego zrezygnował w listopadzie ub.r., ogłaszając poparcie dla drugiego referendum w sprawie brexitu. Wybór pomiędzy wypracowanym przez rząd porozumieniem dotyczącym brexitu a brakiem umowy w sprawie wyjścia z UE jest „porażką państwa na skalę, jakiej nie widzieliśmy od kryzysu sueskiego” – tłumaczył wówczas.

Po przejęciu władzy w Partii Konserwatywnej przez jego brata zdecydował się jednak na krótki powrót do ław rządowych, w których był uważany za adwokata progresywnych reform świata akademickiego; walczył m.in. o zagwarantowanie finansowania uniwersytetów i projektów badawczych po brexicie.

Problemy Borisa Johnsona z brexitem

We wtorek rząd Borisa Johnsona stracił większość w Izbie Gmin po tym, jak w trakcie dramatycznych scen w parlamencie Philip Lee przesiadł się do ław opozycji, ogłaszając dołączenie do proeuropejskich Liberalnych Demokratów.

Tego samego wieczoru 21 posłów Partii Konserwatywnej, którzy zagłosowali we wtorek z opozycją, poinformowało, że usunięto ich z klubu parlamentarnego ugrupowania i że stali się w związku z tym „niezrzeszonymi”, co z punktu widzenia rządu dalej pogorszyło parlamentarną arytmetykę.

Zobacz także

W tej grupie znaleźli się m.in. Philip Hammond, który jeszcze przed sześcioma tygodniami był ministrem finansów w rządzie May, oraz zasiadający w parlamencie nieprzerwanie od czerwca 1970 r. Ken Clarke – były minister w rządach Margaret Thatcher i Johna Majora – a także wnuk legendarnego premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla, Nicholas Soames. Wielka Brytania powinna opuścić Unię Europejską 31 października br.

RadioZET.pl/PAP