Wybory na Ukrainie. Komik zostanie prezydentem? [5 FAKTÓW]

30.03.2019 11:10
Wybory na Ukrainie 2019. 5 faktów. Zełenski, Tymoszenko czy Poroszenko?
fot. Ярослав Бурдовицин/Wikimedia Commons/CC BY-SA 4.0

W niedzielę na Ukrainie odbędzie się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Według sondaży następcą Petro Proszenki może być komik Wołodymyr Zełeński, który w telewizyjnym serialu gra... prezydenta. Sprawdź pięć najważniejszych faktów przed głosowaniem, które może na wiele lat zmienić ukraińską scenę polityczną.

1. Pierwsze takie wybory

Tak zaciętej walki o fotel prezydenta nie było nad Dnieprem od momentu odzyskania przez Ukrainę niepodległości w 1991 roku. Oficjalnie o najwyższy urząd w państwie rywalizuje 39 kandydatów, ale według sondaży liczy się tylko trzech: obecny prezydent Petro Poroszenko, była premier Julia Tymoszenko i komik telewizyjny Wołodymyr Zełenski.

- To będą bardzo interesujące wybory, ponieważ mamy realną rywalizację i wciąż nie wiemy, kto będzie prezydentem – podkreśliła w rozmowie z RadioZET.pl Vita Dumanska, koordynatorka pozarządowej organizacji „Czesno”, która przygląda się uczciwemu przebiegowi wyborów.

Przez ostatnie 28 lat, kiedy Ukraińcy pierwszy raz wybrali prezydenta, faworyt wyścigu wyborczego był znany na długo przed głosowaniem. Co więcej – była to zawsze rywalizacja pomiędzy proeuropejskim a prorosyjskim kandydatem.

Zobacz także

W tym roku w czołowej trójce faworytów każdy deklaruje prounijny kurs ukraińskiej polityki. W porównaniu do podobnych wyborów w europejskich krajach, nad Dnieprem ton kampanii nie nadawały spory ideologiczne pomiędzy socjalistami, liberałami a konserwatystami. Liczy się głównie rozpoznawalność, krzykliwe slogany i charyzma kandydatów.

Prof. Jewhen Bystrytskiy, kierownik Katedry Instytutu Filozofii Narodowej Akademii Nauk Ukrainy i wieloletni szef Międzynarodowej Fundacji Odrodzenia, wskazał na dwa główne motywy kampanii.

- Większość kandydatów zapowiadała silniejszą walkę z korupcją. To jeden z dwóch najważniejszych punktów kampanii, obok powstrzymania rosyjskiej agresji i trwającej wojny hybrydowej (w Donbasie – przyp. red.). Nierozwiązanie zwłaszcza tego problemu powoduje, że ukraińskie społeczeństwo nadal będzie miało poczucie niepokoju. Wiele reform nie może zostać z tego powodu przeprowadzonych – wyjaśnił prof. Bystrytskiy w rozmowie z RadioZET.pl.

W najnowszym rankingu Transparency International na temat poziomu korupcji, Ukraina została sklasyfikowana na 120. miejscu (na 180 możliwych). Z kolei trwająca od pięciu lat wojna tylko z nazwy jest „pozycyjna” (w ubiegłym roku na froncie zginęło ponad 150 żołnierzy i cywilów) i ma destabilizujący wpływ na cały kraj.

2. Komik zostanie prezydentem?

Nauczyciel historii Wasilij Goloborodko pewnego dnia zostaje obudzony przez urzędników, którzy niespodziewanie oznajmiają mu: Został pan prezydentem Ukrainy. Okazało się, że krótki film z jego krytyką wszechobecnej korupcji, stał się hitem w serwisie YouTube i przyniósł mu duże poparcie w głosowaniu.

Tak zaczyna się serial „Sługa narodu”, w którym od czterech lat główną rolę gra aktor i komik Wołodymyr Zełenski. Jeśli wierzyć sondażom, to fikcja wyprzedziła rzeczywistość. Od końca grudnia, kiedy 41-latek ogłosił swój start w wyborach prezydenckich, jest liderem wszystkich badań opinii przed pierwszą turą. Chęć oddania na niego głosu deklaruje od 20 do nawet 30 proc. ankietowanych.

Wołodymyr Zełenski
fot. PAP/EPA/STEPAN FRANKO

Zobacz także

Zełenski nie ma żadnego doświadczenia politycznego, nie piastował żadnych funkcji publicznych, ale jego twarz znają wszyscy Ukraińcy. Aktor grał w wielu filmach i serialach oraz posiada własną firmę produkcyjną Kwartał-95. Jako fikcyjny prezydent jest przedstawiany jako tytułowy „sługa narodu” - nie korzysta z przywilejów, twardo walczy z korupcją i staje w opozycji do wszechwładnych oligarchów.

Eksperci są zgodni, że w prawdziwej kampanii Zełenski stawia na populizm i stara się zadowolić jak największą grupę wyborców. Na przykład obiecuje proeuropejski kurs Ukrainy, ale jednocześnie unormowanie stosunków z Rosją. Dlaczego Ukraińcy darzą go aż tak dużą sympatią? Zełenski jest kojarzony jako osoba spoza establishmentu i nie uwikłana w bieżące spory polityczne.

Ponadto komik postawił na nietypowe prowadzenie kampanii z wielu źródeł finansowania.

- Zełenski prawdopodobnie miał najbardziej zróżnicowane finansowanie. Z własnej kieszeni dołożył 11 mln hrywien, a część dała również kojarzona z nim partia Sługa narodu. Zełenski wydał bardzo dużo pieniędzy na kampanię w internecie – zwłaszcza na Facebooku i YouTube - wskazała Vita Dumanska.

Nieoficjalnie za plecami Zelenskiego stoi Ihor Kołomojski – oligarcha skłócony z prezydentem Petro Poroszenko oraz właściciel telewizji 1+1, w której emitowane są występy z udziałem aktora.

Najnowszy odcinek „Sługi narodu” wyemitowano 27 marca, na cztery dni przed pierwszą turą wyborów. Fikcyjny prezydent Goloborodko zostaje w nim aresztowany, a władzę w kraju próbują wspólnymi siłami przejąc bohaterowie ucharakteryzowani na Petro Proszenkę i Julię Tymoszenko.

3. Zacięta walka o drugie miejsce

O ile według sondaży Zełenski jest pewny wejścia do drugiej tury, to nie jest jasne, kto może być jego rywalem – Proszenko czy Tymoszenko. Obydwoje przed niedzielnym głosowaniem mieli podobne poparcie na granicy 16-18 proc. ankietowanych.

Do momentu ogłoszenia startu Zelenskiego, wyborcy największym zaufaniem darzyli byłą premier Julię Tymoszenko. Liderka partii Ojczyzna (Batkwiszczyna) jest obecna w ukraińskiej polityce od końca lat 90. Startując w tegorocznych wyborów znów stara się wrócić do najwyższych urzędów w państwie. Jednak dla wielu Ukraińców jest politykiem uwikłanym w skandale, jak kontrowersyjna umowa gazowa z Rosją oraz reprezentuje stary porządek polityczny. Przeciwnicy zarzucali jej również populizm w kampanii, w której obiecała np. obniżkę cen gazu.

Julia Tymoszenko
fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO

W szczególnie trudnym położeniu przed pierwszą turą jest obecny prezydent. Petro Poroszenko, nazywany również czekoladowym królem, od pięciu lat jest twarzą budowy nowej Ukrainy po rewolucji godności z 2014 roku. Jednak przez ostatnie miesiące ani razu nie prowadził w sondażach. W swojej kampanii podkreślał twardy kurs polityczny wobec Rosji, dążenia do członkostwa Ukrainy w UE i NATO oraz pomoc w uniezależnieniu się Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego od Moskwy.

Dla większości wyborców znacznie ważniejsze od tych deklaracji, jest realna postawa Poroszenki. Pomimo wcześniejszych deklaracji nie wyzbył się ogromnego majątku, w tym udziałów w koncernie cukierniczym Roshen czy telewizji Kanal 5.

Zobacz także

- Poroszenko jest najbogatszym z kandydatów. Ma wystarczająco dużo pieniędzy, aby sam finansować swoją kampanię. Problematyczne jest korzystanie przez niego z publicznych środków – wyjaśniła Vita Dumanska. Według raportu organizacji „Czesno”, obecny prezydent zadeklarował majątek o wartości 828 milionów hrywien (ponad 116 milionów zł). Dla porównania – Zełenski 31 mln hrywien (ok. 4,3 mln zł), a Tymoszenko 22,3 mln hrywien (ok. 3,1 mln zł).

Poroszenko również najwięcej wydał na kampanię, daleko w tyle zostawiając resztę kandydatów – chodzi aż o 415 mln hrywien (ok. 58,3 mln zł).

- Odkryliśmy trzy strategie skąd kandydaci biorą pieniądze na swoją kampanię. Część z nich finansuje to z własnych środków. Jednym z nich jest Petro Proszenko, który robi to sam w 100 procentach. Druga opcja to finansowanie z pieniędzy partyjnych, z czego korzysta Julia Tymoszenko oraz inni kandydaci. Ostatnia strategia to wymieszanie różnych źródeł finansowania – ze środków własnych, darowizn i innych legalnych środków. Z tego korzysta właśnie Wołodymir Zeleński – mówiła Vita Dumanska.

Czy jest możliwy inny scenariusz niż Zełenski kontra Poroszenko lub Tymoszenko? - Poparcie dla Zełenskiego na poziomie 28 procent w pierwszej turze nie jest aż tak wysokie. Do głównych rywali traci tylko 6 albo 8 procent - wskazał prof. Bystrytskiy.

Petro Poroszenko
fot. PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO

4. Klon Tymoszenko i kandydat Putina

Ciekawie jest nie tylko na czele prezydenckiego wyścigu. Wśród 39 kandydatów, którzy zostali oficjalnie zarejestrowani znajduje się Jurij Wołodymirowicz Tymoszenko. Nazywa się praktycznie tak samo jak była premier - Julia Wołodymyriwna Tymoszenko. Liderka partii „Ojczyzna” oskarżyła swojego imiennika o celowy sabotaż i bycie opłacanym przez Proszenko. Jednak w rozmowie z dziennikarzami BBC News sam zainteresowany powiedział, że jest niezależny a pieniądze na wyborczy depozyt w wysokości 2,5 mln hrywien musiał pożyczyć.

Co ciekawe – na początku marca służby specjalne Ukrainy zatrzymały dwie osoby, które miały proponować Jurijowi Tymoszenko wycofanie się z wyborów za 5 mln hrywien łapówki. Na karcie wyborczej obok nazwiska byłej premier znajdzie się również znana dziennikarka Julia Łytwynienko. Wyborcy Tymoszenko muszą mocno skupić się podczas głosowania, aby nie zaznaczyć jednego z technicznych kandydatów.

Na drugą turę nie ma co liczyć Jurij Bojko – były minister energetyki Ukrainy. Spośród kandydatów jawnie prorosyjskich ma największe poparcie w granicach 9-12 proc. Ponad tydzień przed pierwszą turą wyborów udał się do Moskwy, gdzie spotkał się z premierem rosyjskim Dmitrijem Miedwiediewem oraz szefem Gazpromu Aleskiejem Millerem. Bojko pojechał do Rosji wraz z Wiktorem Medwiczukiem.

- To wiceszef opozycyjnej platformy Za życiem, który jest bardzo blisko Putina – komentował w rozmowie z RadioZET.pl Serhij Parkhomenko, aktywista międzynarodowego ruchu na rzecz wyzwolenia Krymu spod rosyjskiej okupacji „Liberate Crimea”.

Nawet zdaniem rosyjskich mediów tak bezpośrednie zwrócenie się w stronę Kremla nie pomoże Bojce walczyć o drugą turę wyborów.

Jurij Bojko
fot. PAP/EPA/STEPAN FRANKO

Zobacz także

5. Co dalej?

W niedzielę po godz. 8 czasu lokalnego zostaną otwarte lokale wyborcze w całej Ukrainie. Głosowanie nie będzie możliwe w okupowanej przez separatystów części obwodu donieckiego i ługańskiego oraz Krymu, zajmowanego przez Federację Rosyjską.

- Mieszkańcy Krymu wezmą udział w wyborach, bo ukraińskie prawo daje im szanse pojechania do sąsiedniego obwodu chersońskiego i oddaniu tam głosu. Niektórzy się na to zdecydują, ale będą pod rosyjską presją – wskazał Serhij Parkhomenko.

Jego zdaniem na taki krok zdecyduje się kilkuset mieszkańców półwyspu sympatyzujących z Ukrainą, w tym Tatarzy Krymscy. Ponadto co najmniej 1,5 mln Ukraińców przesiedlonych z terenów objętych wojną musiało ponownie dopisać się do spisów wyborczych w innych częściach kraju. W ostatnich tygodniach przed urzędami z tego powodu ustawiały się długie kolejki.

Ukraina wybory 2019
fot. PAP/EPA/TATYANA ZENKOVICH

Aż 83 centymetry będzie liczyć karta wyborcza, na której znajdą się nazwiska 39 kandydatów na prezydenta. To najwięcej w historii kraju. W niedzielny wieczór wstępne wyniki wyborów (exit poll) poznamy aż w trzech wersjach. Swoje badania przygotowuje telewizja News One i kanał 112 Ukraine, Ukraińskie Centrum Ekonomii i Nauk Politycznych oraz telewizja 1+1.

Dotychczasowe sondaże wskazywały, że żaden z kandydatów nie przekroczył 50 proc. progu. Jeśli te wyniki się potwierdzą, to 21 kwietnia Ukraińcy znów pójdą do lokali wyborczych.

- Przed drugą turą społeczeństwo obywatelskie musi wymagać od kandydatów wyklarowania ich opinii i przedstawienia dokładne programu walki z korupcją i zakończenia wojny z Rosją – podsumował prof. Bystrytskiy.

- Najbardziej interesująca będzie druga tura, ponieważ jeśli znajdzie się z niej Zelenski z Poroszenko lub Tymoszenko, bo będziemy świadkami starcia starego i nowego formatu politycznego – dodała Vita Dumanska.

Zobacz także

RadioZET.pl/Z Kijowa Piotr Drabik