Zamknij

Debata Trump-Biden: Koronawirus, Rosja, pieniądze i bezpieczeństwo

23.10.2020 03:37
Donald Trump i Joe Biden
fot. AP/Associated Press/East News (2)

Walka z pandemią koronawirusa, stosunki z Rosją, pieniądze, ochrona klimatu i bezpieczeństwo narodowe były głównymi tematami ostatniej debaty kandydatów na prezydenta USA w Nashville w stanie Tennessee. Były wzajemne zarzuty o korupcję, oskarżenia o sprzyjanie obcym interesom, oraz nieumiejętność w radzeniu sobie w sytuacjach kryzysowych. Trump zapewniał, że szczepionka na Covid-19 powstanie w ciągu tygodni, a państwo mocno walczy z koronawirusem. Kandydat Demokratów Joe Biden ocenił że działania władz były tragiczne.

Trump wymieniał, że w USA spadła śmiertelność zakażonych. Mówił, że Stany Zjednoczone produkują respiratory i wysyłają je do innych państw. Za rozwój epidemii obwinił Chiny.

Biden swoją wypowiedź zaczął od przypomnienia, że na Covid-19 zmarło już ponad 220 tys. Amerykanów. Ocenił, że osoba która tak zarządzała odpowiedzią państwa na epidemię nie powinna być w Białym Domu. "Zapewnię, że będziemy mieli plan" - obiecywał w kontekście epidemii.

Biden: Każdy kto ingeruje w nasze wybory zapłaci za to

Sporo miejsca obaj kandydaci poświęcili też stosunkom z Rosją. - Moskwa nie chce, bym został prezydentem USA - ocenił Biden, Trump natomiast zapewniał, że nikt nie był bardziej twardy wobec Rosji od niego.

Biden zarzucał prezydentowi, że ten nie postawił się przywódcy Rosji Władimirowi Putinowi w kwestii mieszania się tego państwa w proces wyborczy w USA. - Każdy kto ingeruje w nasze wybory zapłaci za to" - zapewnił kandydat Demokratów.

Zobacz także

- Nikt nie był bardziej twardy wobec Rosji niż ja - mówił Trump, podkreślając, że za jego rządów wrosły wydatki na zbrojenia państw NATO oraz sprzedaż amerykańskiej broni na Ukrainę. W odpowiedzi Biden zapewnił, że "nigdy nie miałem żadnych pieniędzy z Rosji", to w reakcji na oskarżenie Trumpa, że przyjmował fundusze od rosyjskich władz.

Trump: Wybrali mnie, bo nie jestem typowym politykiem

Urzędujący prezydent przypomniał, że w ramach umowy handlowej zapewnił, iż produkty amerykańskich rolników są kupowane przez Chiny. Ocenił, że jego polityka celna przysłużyła się przemysłowi w Stanach Zjednoczonych. Trump stwierdził, że Biden wygłasza "polityczne oświadczenia". "Ja nie jestem politykiem i dlatego zostałem wybrany" - ocenił.

Kandydat Demokratów podkreślał trudną sytuację gospodarczą amerykańskich rodzin w trakcie epidemii. "Tu nie chodzi o jego rodzinę czy moją, to chodzi o twoją rodzinę. A twoja rodzina cierpi. Jeśli jesteś w klasie średniej, to bardzo cierpi teraz" - mówił, zwracając się do amerykańskich wyborców.

Biden chce płacy minimalnej na poziomie 15 USD za godzinę

Kandydat Demokratów opowiedział się w debacie za wprowadzeniem płacy minimalnej na poziomie 15 USD za godzinę. Trump uznał z kolei, że decyzja o podwyższeniu płacy minimalnej powinna należeć do stanów.

Zobacz także

Trump powiedział również, że rozważyłby podwyższenie płacy minimalnej, ale nie do poziomu, który doprowadziłby przedsiębiorstwa do upadku. Mówił, że istnieje ryzyko, że może to doprowadzić do zwolnień pracowników.

Biden odparł, że nie ma dowodów na to, że firmy przestaną działać w przypadku podniesienia płacy minimalnej.

Biden: zmiany klimatyczne to egzystencjalne zagrożenie

Kandydat Demokratów na prezydenta USA stwierdził podczas debaty, że zmiany klimatyczne to "egzystencjalne zagrożenie". Donald Trump mówił, że jego administracja dba o rozwój środowiska "bez niszczenia środowiska". Ubiegający się o reelekcję prezydent ocenił, że Stany Zjednoczone pod względem ochrony klimatu radzą sobie lepiej niż Chiny, Indie czy Rosja.

Trump wskazywał, że za jego rządów Stany Zjednoczone są "niezależne energetycznie". "Wiem o wietrze więcej niż ty, jest niesamowicie drogi i zabija wszystkie ptaki" - powiedział, zwracając się do kandydata Demokratów. Biden mówił o "moralnym obowiązku" przeciwdziałania globalnemu ociepleniu, uznając, że zostało na to mało czasu. Ocenił w tym kontekście, że kolejna kadencja Trumpa oznaczać będzie "prawdziwe kłopoty".

Wybory w USA odbędą się 3 listopada, ale już do dzisiaj korespondencyjnie bądź dzięki coraz bardziej popularnej formule wczesnego głosowania zagłosowało ponad 45 mln Amerykanów.

Radiozet.pl/PAP