Zamknij

USA w szoku. Donald Trump właśnie przyznał się do porażki?

15.11.2020 16:31
Donald Trump
fot. PAP/EPA/Chris Kleponis / POOL

Wybory prezydenckie wygrał Joe Biden – napisał na Twitterze Donald Trump, który od dnia głosowania zapewniał, że to on jest zwycięzcą. Podkreślił przy tym jednak, że stało się tak tylko dlatego, że wybory zostały sfałszowane.

Donald Trump wciąż utrzymuje, że wybory prezydenckie w USA zostały sfałszowane. W niedzielę znów podkreślał, że "nie zezwolono na obserwatorów, głosy zliczały: prywatna firma pod kontrolą radykalnej lewicy, Dominion, która ma złą reputację i fatalny sprzęt [...]". Przyznał jednak: „Joe Biden wygrał”.

To właśnie te słowa zwróciły uwagę mediów za oceanem, bo jak zauważa Reuters, to pierwszy raz, gdy przywódca USA powiedział publicznie, że w głosowaniu zwyciężył nie on, ale Demokrata. "Zdaje się, że ktoś tu właśnie przyznał się do wyborczej porażki. Na swój sposób" - komentował na Twitterze korespondent Radia ZET w USA Daniel Bociąga. 

Gdy słowa o wygranej Bidena wypowiedziane przez Trumpa obiegły amerykańskie media, prezydent błyskawicznie ją sprostował, podkreślając, że się nie poddaje, wybory zostały sfałszowane, a Biden wygrał tylko w oczach przedstawicieli „Fake News Media”. Trump nazywa tak m.in. CNN, "Washington Post" czy "New York Times".

Zamieszki w Waszyngtonie

W sobotę przez Waszyngton przeszedł marsz poparcia dla Trumpa. Za dnia policja nie informowała o żadnych poważniejszych incydentach, pod wieczór i w nocy atmosfera robiła się napięta i dochodziło do starć między sympatykami i przeciwnikami prezydenta. "Gdy zapadła ciemność, kontrmanifestanci wywołali więcej chaosu, nękając stronników Trumpa, kradnąc czerwone czapeczki oraz flagi i podpalając je" - relacjonuje "Washington Post". W niektórych restauracjach, gdzie stołowali się zwolennicy prezydenta, przewracano stoliki i wrzucano do nich fajerwerki.

Zobacz także

Przed Białym Domem nad żółtym napisem "Black Lives Matter" na asfalcie manifestujący rozciągnęli w wyrazie wsparcia dla policjantów flagę z napisem "Blue Lives Matter". Niektórzy ze stronników przywódcy USA zrywali antyrasistowskie i antyprezydenckie plakaty, zawieszone na ogrodzeniu przed Białym Domem.

O godzinie 22 czasu lokalnego władze miejskie poinformowały o 20 aresztowanych, dwóch rannych policjantach oraz jednym mężczyźnie ranionym nożem. Kolejny komunikat ma zostać wydany nad ranem w niedzielę. Do największego starcia doszło ok. godz. 20, kilka bloków na wschód od Białego Domu. "Washington Post" pisze, że po stronie zwolenników prezydenta w ruch poszły policyjne pałki, a po obu stronach pojawiła się krew.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/Twitter