Zamknij
Powódź w Nowym Jorku
11 Zobacz galerię
fot. ED JONES/AFP/East News

Powódź, która nawiedziła Nowy Jork tuż po przejściu huraganu Ida, doprowadziła do śmierci co najmniej sześć osób - podała stacja NBC New York. Ekstremalne opady deszczu zalewały piwnice, drogi, stacje metra i torowiska. 

Powódź w Nowym Jorku to skutek ekstremalnie silnych opadów deszczu po przejściu  huraganu Ida, którego pozostałości dotarły w środę na północ Wschodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. Burmistrz miasta Bill de Blasio wprowadził tam stan wyjątkowy i określił sytuację jako "historyczne zdarzenie pogodowe".

De Blasio apelował też do mieszkańców, by nie wychodzili z domów. "Proszę, trzymajcie się z daleka od ulic i pozwólcie naszym służbom ratunkowym wykonywać swoją robotę. Jeśli myślicie o wychodzeniu na zewnątrz, nie róbcie tego. Trzymajcie się z daleka od metra i dróg. Nie jeźdźcie tam, gdzie są te wody. Zostańcie u siebie" - napisał na Twitterze.

Powódź i ekstremalne ulewy w Nowym Jorku. Są ofiary śmiertelne

W mediach społecznościowych krążą zdjęcia i nagrania ukazujące zalane drogi, stacje metra oraz tory kolejowe. Jednostka odpowiedzialna za transport miejski, Metropolitan Transit Authority, przekazała, że kursy metra zostały "drastycznie ograniczone".

Według informacji podanych przez NBC, cztery osoby w Nowym Jorku zginęły, gdy piwnicę, w której utknęły, zalała woda. Media donosiły o śmierci mężczyzny w wieku ok. 70 lat, którego ciało zostało wyciągnięte z zalanego samochodu w mieście Passaic w New Jersey. NBC New York podała, że w stanie odnotowano kolejny zgon w wyniku katastrofalnych deszczów.

Służba meteorologiczna National Weather Service wydała co najmniej pięć ostrzeżeń przed powodziami i tornadami na obszarze od zachodniej części Filadelfii w stanie Pensylwania po północ stanu New Jersey.  Do kataklizmów wzdłuż północnej części Wschodniego Wybrzeża doszło trzy dni po tym, jak huragan Ida uderzył w Luizjanę.

RadioZET.pl/PAP