Przedstawiciel Grecos wyjaśnia, jak zginęli polscy turyści w Grecji. "Łódź ratunkowa poszła na dno"

Redakcja
24.07.2018 12:01
Grecja
fot. PAP/EPA

Wśród ofiar pożarów w Grecji jest dwójka Polaków. Podczas konferencji prasowej przedstawiciel biura podróży Grecos wyjaśnił, jak doszło do tragedii i jaka jest sytuacja Polaków w tym kraju.

Z powodu szalejących pożarów ogłoszono stan wyjątkowy. Zginęło już 60 osób, a 150 zostało rannych. Pożary rozprzestrzeniają się błyskawicznie. Wśród ofiar znalazła się także pochodząca z Wadowic rodzina - matka z synem, którzy spędzali w Grecji urlop. Jak podał Janusz Śmigielski z biura podróży Grecos, Polacy nie zginęli w ogniu tylko podczas ewakuacji na łodzi ratunkowej, która oddaliła się od brzegu i wywróciła się. Życie straciło 10 osób. Trzeci członek rodziny - ojciec - jest objęty opieką na miejscu. Do Grecji jadą jego bliscy

Zobacz także

Śmigielski podał też, że sytuacja jest pod kontrolą. Biuro podróży monitoruje wydarzenia. Jutro do Polski wróci 30 turystów. Wczasowicze mają przebywać w hotelach. Śmigielski przyznał, że niektóre drogi komunikacji zostały odcięte, ale klienci w hotelach są bezpieczni. Jeżeli zaistnieje zagrożenie, firma jest przygotowana do ewakuacji.

Klienci, którzy niezależnie od sytuacji postanowią wrócić do kraju - mają taką możliwość. Na miejscu pracuje także polskojęzyczny psycholog.

SŁUŻBY OSTRZEGAJĄ: NIE JEDŹ DO GRECJI KONTYNENTALNEJ NA WAKACJE

RadioZET.pl/maal