Polska turystka świadkiem pożaru w Hiszpanii: Ludzie z recepcji zostawili nas samym sobie. Była panika

Redakcja
26.06.2017 09:13
Polska turystka świadkiem pożaru w Hiszpanii: Ludzie z recepcji zostawili nas samym sobie. Była panika
fot. PAP/EPA

Hiszpania walczy z pożarami. Ewakuowano już dwa tysiące turystów, w tym Polaków. - Widziałam, jak ogień podchodzi pod hotel - mówiła w rozmowie z TVN24 jedna z turystek, pani Anna.

Pożar wybuchł na terenie parku narodowego La Penuena w nocy z soboty na niedzielę. Do tej pory nie udało się go okiełznać. Z pobliskich domków kempingowych, hoteli, domów mieszkalnych ewakuowano wszystkich ludzi - około dwa tysiące osób. W tej grupie znalazło się 61 Polaków. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

- Nasz hotel nie był w ogóle ewakuowany, każdy uciekał na własną rękę. Kto nie miał auta, uciekał pieszo - mówiła pani Anna w rozmowie z TVN24. 

Zobacz także

- Zabraliśmy, co mieliśmy pod ręką. Kazali nam iść na plażę, ale tam też był dym, więc szliśmy wzdłuż plaży na zachód. Ludzie z recepcji zostawili nas samych sobie. Była panika - relacjonowała Polka. - Widziałam ogień, już trzaskał, szedł na hotel. Straszne to było - dodała. Wyznała, że turyści musieli ratować się na własną rękę, bowiem obsługa hotelu nie mówiła po angielsku. Nikt też nie ostrzegł gości. Nie było żadnego alarmu ostrzegawczego. 

- Teraz jesteśmy ok. 50 km od miejsca pożarów. Pozostali ludzie są w ośrodku sportowym - mówiła pani Anna.

Zobacz także

Do ośrodka sportowego przewieziono 46 Polaków. Konsul dyżurny jest w stałym kontakcie z policją i biurem podróży.

Hiszpańskie służby ogłosiły najwyższy stopień zagrożenia. W pobliżu mieści się hiszpańska agencja kosmiczna oraz baza rakietowa. Stamtąd również ewakuowano wszystkich pracowników.

Powodem szybkiego rozprzestrzeniania się pożaru są wysokie temperatury i silny wiatr. Niedawno pożary trawiły też sąsiednią Portugalię.

RadioZET.pl/TVN24, Gazeta.pl/KM