Zamknij

"Ludzie wiedzieli, że umierają". Wstrząsająca relacja kobiety, która przeżyła wypadek w Chorwacji

08.08.2022 08:08
wypadek polskiego autokaru w Chorwacji
fot. Jurica Galoic/PIXSELL/Xinhua News/East News

Ludzie mieli chyba tę świadomość, że umierają - mówi "Faktowi" jedna z kobiet ocalałych z wypadku polskiego autokaru w Chorwacji. W katastrofie zginęło 12 osób, a 32 zostały ranne.

Do wypadku polskiego autokaru w Chorwacji doszło w sobotę nad ranem na autostradzie A4 na północ od Zagrzebia. Wszystkie ofiary wypadku to polscy obywatele, którzy jechali do Medjugorje.

"Fakt" dotarł do ofiar wypadku. Ośmioro Polaków przebywa na oddziale Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Zagrzebiu. Ich relacje są wstrząsające.

Wypadek autokaru z Polakami w Chorwacji. "To było coś strasznego"

Autokarem na pielgrzymkę do Medjugorje w Bośni i Hercegowinie podróżowały 44 osoby. Zginęło 11, a 12. ofiara zmarła w szpitalu. 19 pacjentów jest w ciężkim stanie. Pani Beata Krychowiak do wycieczki dołączyła w miejscowości Jedlnia Kościelna (woj. mazowieckie). Kobieta wspomina w rozmowie z "Faktem", że nic nie wskazywało na to, że dojdzie to tragedii.

Pacjentka mówi o "szoku". Dodaje, że samej chwili wypadku nie pamięta, bo spała. Najgorsze było oczekiwanie na pomoc. - To były sekundy. Nie straciłam przytomności, natomiast byłam zakleszczona. Widziałam ludzi, ale nie mogłam się ruszyć. Czekałam, aż rozetną autokar i mnie wydostaną. Nie wiedziałam, co się dzieje dookoła, bo byłam przygnieciona fotelami. Miałam wrażenie, że to trwa z godzinę, a czekaliśmy chyba z 13 minut na pomoc - opowiada.

Relacja mieszkanki Mazowsza jest wstrząsająca. - Coś strasznego to było. Wycie, jęki, ludzie mieli chyba tę świadomość, że umierają. Część była przygnieciona. Widok pana, który nie miał skóry na twarzy, to coś strasznego. Szok, nie da się tego opisać - wspomina.

W wypadku ucierpiała także matka pacjentki. Kobieta żyje, jednak jest w ciężkim stanie. Pani Beata nie wie, w którym jest szpitalu. Inna rozmówczyni "Faktu" mówi, że na pielgrzymkę jechała razem z córką. Również nie wie, do jakiego szpitala trafiła.

Kobieta relacjonuje, że była przytomna, gdy ratownicy wynosili ją z wraku autokaru. - Jak byłam na miejscu, to ze cztery osoby wynieśli, już nie żyły. Widziałam to. To było straszne. Pomodliłam się za nich, bo co mogłam więcej - podsumowuje uczestniczka pielgrzymki.

Pani Zofia, która do autobusu wsiadła w Koninie (woj. wielkopolskie), pamięta moment wypadku. - Zatrzęsło się i od razu poleciałam do samego przodu. Siedzenie od kierowcy przycisnęło mnie. Ale nie straciłam przytomności. Akcja ratunkowa była szybka. Raz, dwa pomoc, pogotowie - opowiada.

Stan pacjentów ze szpitala w Zagrzebiu jest stabilny. - Jedna z osób jest zaintubowana i znajduje się na oddziale intensywnej opieki. Wierzę, że większość pacjentów w ciągu kilku dni będzie można bezpiecznie przetransportować do Polski, a w każdym razie tak szybko, jak da się to zorganizować - informuje w rozmowie z "Faktem" chirurg Stjepan Dokuzović.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/"Fakt"

C