Zamknij

"DGP": Putin grozi Łukaszence śmiercią lub odsunięciem od władzy

06.10.2022 09:20

Kreml próbuje wymusić na Białorusi, by ta jednoznacznie włączyła się do wojny w Ukrainie. Według "Dziennika Gazety Prawnej" Aleksandr Łukaszenka miał dotąd pozorować współpracę. Putin ma mu grozić śmiercią lub odsunięciem od władzy.

Władimir Putin i Aleksandr Łukaszenka
fot. AP/EAST NEWS

Aleksandr Łukaszenka próbuje grać z Kremlem - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Dziennikarze dotarli do rozmówców w Mińsku, w strukturach NATO i w polskich kręgach rządowych. 

"Pozorowanie współpracy może się skończyć pozbawieniem Łukaszenki życia"

"Rosjanie sugerują Łukaszence, że dalsze pozorowanie współpracy może się skończyć pozbawieniem dyktatora władzy lub życia. Ten szuka otwarcia na Zachód, obiecuje amnestię dla więźniów politycznych, ale ma zerową wiarygodność" - czytamy.

"DGP" podkreśla, że jeszcze przed inwazją Kreml przekształcił Białoruś w federalny okręg wojskowy. To z jej terytoriów Rosjanie bombardowali Ukrainę. Teraz - gdy ukraińska kontrofensywa odnosi sukcesy, Putin żąda pełnego włączenia się Łukaszenki w inwazję. Według gazety łatwo znaleźć pretekst. "Skoro Moskwa uznała okupowane terytoria Ukrainy za własne, może się odwołać do zasad Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym i wezwać Mińsk do wysłania wojsk do »odparcia ukraińskich ataków«". Łukaszenka musiałby jednak najpierw uznać nielegalną aneksję.

Zdaniem rozmówcy "DGP" po raz pierwszy Putin zażądał włączenia się do wojny w Ukrainę 27 lutego 2022 r. Okazało się wtedy, że nie udało się zdobyć lotnisk wokół Kijowa. "Łukaszenka zamarkował kilka ruchów, wysyłając w okolice Kobrynia 38. Brygadę Desantowo-Szturmową. Pozorował ruchy" - cytuje wypowiedź źródła gazeta.

"Dziś Rosja stoi w obliczu klęski. Mobilizacja nie idzie, jak trzeba. Trwają poszukiwania rekrutów wśród więźniów. Są również silne naciski na Łukaszenkę, by dostarczył żołnierzy. Łącznie z groźbami pozbawienia go władzy lub życia i zastąpienia osobą w pełni sterowalną przez Moskwę" – czytamy.

We wtorek Łukaszenka oficjalnie potwierdził, że Mińsk bierze udział w rosyjskiej "operacji specjalnej" (w ten sposób rosyjska propaganda nazywa wojnę w Ukrainie - red.). Zaznaczył jednak, że Białoruś nie wysyła żołnierzy na terytorium Ukrainy. - Jeśli chodzi o nasz udział w specjalnej operacji wojskowej w Ukrainie, to uczestniczymy w niej. Nie ukrywamy tego. Ale nikogo nie zabijamy. Nigdzie nie wysyłamy naszych wojsk. Nie naruszamy naszych zobowiązań - mówił, cytowany przez państwową agencję Belta.

loader

RadioZET.pl/"DGP"