Zamknij

Putin zagrożony po klęskach w Ukrainie? "Nie kryją niezadowolenia"

03.10.2022 08:55

Fala krytyki pod adresem rosyjskiego dowództwa po ogłoszeniu "częściowej mobilizacji" i wycofaniu wojsk z Łymanu w Donbasie podważa narrację Kremla na temat wojny na Ukrainie. Pośrednio uderza w prezydenta Władimira Putina – ocenił amerykański Instytut Studiów nad Wojną (ISW).

Putin zagrożony po klęskach w Ukrainie? Groźna fala krytyki
fot. AP Pool/Associated Press/East News

Władimir Putin ogłosił w piątek 30 września aneksję czterech obwodów Ukrainy do Rosji – ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i chersońskiego. Powołał się przy tym na wyniki pseudoreferendów, wymuszonych siłą i realizowanych w czasie prowadzenia działań wojennych.

Tymczasem Ukraina prowadzi kolejne ofensywy, spychając Rosjan z zajętych przez nią ziem. W sobotę 1 października Ukraińcy wyzwolili Łyman, a w poniedziałek 3 października jest już mowa o przełamaniu frontu nad Dnieprem pod Chersoniem.

Putin zagrożony po klęskach w Ukrainie? "Nie kryją niezadowolenia"

W ocenie Instytutu Badań nad Wojną porażka w Łymanie i obwodzie charkowskim, w połączeniu z błędami w ogłoszonej wcześniej przymusowej mobilizacji, wywołały "dramatyczne zmiany" w rosyjskiej przestrzeni informacyjnej. Sponsorowane przez Kreml rosyjskie media i tzw. blogerzy wojskowi opłakują utratę Łymanu, a jednocześnie krytykują biurokratyczne niepowodzenia związane z mobilizacją. Za porażkę obwiniają brak odpowiedniego zaopatrzenia i wzmocnienia rosyjskich sił w Donbasie.

Niektórzy goście zapraszani do kremlowskich telewizji krytykowali nawet decyzję Putina o aneksji czerech ukraińskich obwodów (ługańskiego, donieckiego, chersońskiego, zaporoskiego) bez uprzedniego zabezpieczenia kontroli nad nimi. Wyrażano wątpliwości, czy rosyjska armia będzie w stanie zająć je w całości. Propagandyści Kremla nie kryją już niezadowolenia z nielegalnej mobilizacji niektórych mężczyzn i często poruszają temat alkoholizmu wśród podlegających służbie wojskowej. ISW podkreśla, że niektórzy wyrażają obawy, iż mobilizacja nie wytworzy sił potrzebnych do odzyskania inicjatywy na polu bitwy.

"Ogłoszenie częściowej mobilizacji przez Kreml ukazało rosyjskiej opinii publicznej konsekwencje porażki wokół Charkowa, a później w Łymanie, druzgocząc wysiłki Kremla, by przedstawić tę wojnę jako (operację) ograniczoną i generalnie skuteczną" – podkreślili eksperci think tanku.

"Wpływ Łymanu sprawia, że Rosjanie się boją"

Ich zdaniem porażka w Łymanie wytworzyła więcej zamieszania i negatywnych doniesień w rosyjskich mediach głównego nurtu niż wycofanie się spod Kijowa, z Wyspy Węży, czy nawet z obwodu charkowskiego. "Wpływ Łymanu jest prawdopodobnie większy, ponieważ Rosjanie boją się teraz, że zostaną zmobilizowani, by rozwiązać problemy na polu bitwy" – napisano.

W ocenie ISW Putin "polega na kontrolowaniu sfery informacyjnej w znacznie większym stopniu niż na aparacie opresji, jakiego używały władze byłego ZSRR". Ma to sprawiać, że zaburzenia w przestrzeni informacyjnej mogą być dla niego potencjalnie nawet groźniejsze niż dla przywódców sowieckich.

Wśród krytyków rosyjskiego dowództwa wojskowego znaleźli się między innymi czeczeński przywódca Ramzan Kadyrow i szef najemniczej grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn. Kadyrow obwinił za porażkę generała Aleksandra Łapina, który bezpośrednio odpowiada za wojska w Donbasie, i skrytykował szefa Sztabu Generalnego generała Walerija Gierasimowa. "Putin najpewniej zdaje sobie sprawę z niebezpiecznej drogi, którą zaczęli kroczyć Kadyrow i Prigożyn, i uruchomił kontrolowane przez Kreml źródła i blogerów wojskowych przeciwko krytyce dowódców […]. Wciąż nie wiadomo, jak wiele Putin będzie tolerował i co stanie się, jeśli spróbuje wyłączyć blogerów wojskowych i ich krytykę, coraz częściej dotyczącą jego własnych decyzji, której dotychczas pozwala krążyć w Rosji" – podkreślił ISW.

loader

RadioZET.pl