Zamknij

Raman Pratasiewicz na konferencji w Mińsku: „Nie wierzycie, że mówię szczerze?”

14.06.2021 22:29
Raman Pratasiewicz
fot. PAP/EPA/RAMIL NASIBULIN / BELTA / HANDOUT

Raman Pratasiewicz wziął udział w konferencji zorganizowanej w Mińsku. - Szczerze panu współczuję i nie wierzę, że mówi pan szczerze. Wyobrażam sobie, co mogli z panem zrobić – zwróciła się do występującego tam opozycjonisty dziennikarka Taccjana Karawiankowa.

Raman Pratasiewicz, aresztowany na Białorusi bloger, niespodziewanie znalazł się na konferencji zapowiadanej wcześniej przez białoruskie MSZ jako spotkanie z urzędnikami różnych instytucji państwowych. Zapewniał, że „mówi szczerze” i nie jest do niczego zmuszany. Dodał, że dobrowolnie zgodził się na współpracę ze śledczymi i przyznał się do winy.

Raman Pratasiewicz na konferencji w Mińsku: Nie wierzycie, że mówię szczerze? Dziennikarka: Współczuję panu

- Nie wierzycie, że mówię szczerze?- zapytał i wówczas zabrała głos Karawiankowa. - Nie wierzę w to wszystko, co pan mówi. Współczuję panu, tak jak współczuje panu wielu ludzi, wielu kolegów dziennikarzy. Proszę się trzymać i po prostu to przeżyć – powiedziała Karawiankowa, jedna z białoruskich niezależnych reporterek, zajmująca się m.in. polityką międzynarodową.

Pratasiewicz, którego obecność – jak przekonywano – miała być spontaniczną decyzją, podjętą niedługo przed rozpoczęciem konferencji – apelował do dziennikarzy o niepowtarzanie „plotek”. „Żartował”, że Alaksandr Łukaszenka nie bił go w celi, zarzucił mediom i opozycji, że wykorzystują i manipulują jego rodzicami, robiąc z nich „zakładników” sytuacji trwających w informacyjnej próżni”. Zapewniał, że czuje się świetnie, nikt na niego nie naciska, a decyzja o współpracy ze śledztwem jest jego dobrowolnym wyborem, ponieważ chce zrekompensować szkody, które wyrządził krajowi przez popełnione przestępstwa, do których się przyznał.

Pratasiewicz mówił też np., że „polski rząd postawił opozycjoniście Pawłowi Łatuszce ultimatum”, że ma udowodnić, że ma poparcie i jest w stanie zmobilizować protesty, bo w przeciwnym razie – nie dostanie finansowania na swoją działalność.

Konferencja z udziałem Ramana Pratasiewicza w Mińsku

Poniedziałkową konferencję z udziałem przedstawicieli instytucji śledczych, straży granicznej, departamentu lotnictwa MSZ zwołał, by przedstawić międzynarodowej opinii białoruską interpretację głośnych i kontrowersyjnych wydarzeń – przymusowego lądowania Ryanair w Mińsku, aresztowania Pratasiewicza, uwolnienia i wywiezienia do Polski działaczek polskiej mniejszości. Przedstawiciele departamentu lotnictwa w ministerstwie transportu oraz dowództwa sił lotniczych po raz kolejny przekonywali, że w sprawie samolotu Ryanair Białoruś postępowała zgodnie z normami międzynarodowymi, a myśliwiec sił zbrojnych do niczego pilota nie zmuszał.

Arciom Sikorski z departamentu lotnictwa wskazał, że Polska i Irlandia pomimo wniosków ze strony białoruskiej nie przekazały Białorusi danych na temat rozmów pilotów w kokpicie, a także, że świat nie zareagował na apel Białorusi o dochodzenie w sprawie incydentu. Dowódca sił lotniczych Ihar Hołub przekonywał, że myśliwiec „towarzyszył”, a nie „przechwytywał”. Wskazał również, że „ma pytania do dowódcy samolotu” – dlaczego na 40 km przed Wilnem nie rozpoczął zniżenia do lądowania, a także – dlaczego na dwie minuty przed granicą zawrócił, by lądować w Mińsku.

Szef Komitetu Śledczego powiedział, że partnerka Pratasiewicza Sofia Sapiega została zatrzymana 23 maja na lotnisku w Mińsku jako podejrzana o udział w zamieszkach, a następnie oskarżoną ją o podżeganie do nienawiści na tle społecznym jako administratorkę kanału, który ujawniał dane funkcjonariuszy struktur siłowych.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP